10 lip 2016

2. "Nie marnuj na niego czasu!"

Dortmund, 12 września 2014
- Co ty tutaj robisz? – zaczął wreszcie blondyn, gdy minął już największy szok.
- Przyjechałam do pracy – odpowiedziała, gdy też się otrząsnęła. Jak to możliwe, że pomimo iż nie widziała go dziesięć lat i zdawało jej się, że dawno zdołała zapanować nad uczuciami do tego skurczybyka, wystarczyło jedno spojrzenie Piszczka i z powrotem czuła się jak szesnastolatka.
- Co za ironia losu… Próbowałem się czegoś o tobie dowiedzieć, ale ty przepadłaś bez słowa pożegnania, a teraz spotykam cię tutaj, w ostatnim miejscu, w którym bym cię szukał – rzekł zgodnie z tym co myślał.
Klara bezwiednie zapatrzyła się w jego oczy, które spoglądały na nią łagodnie. Biło z nich jakieś nieopisane ciepło, które sprawiało, że miała ochotę się do niego przytulić. Tak po prostu.
Zreflektowała po chwili, gdy dotarł do niej sens jego słów. Postarała się ze wszystkich sił, by wyglądać na pewną siebie. Przybrała srogą minę i odpowiedziała oschle.
- Pożegnania? Naprawdę oczekiwałeś, że się z tobą pożegnam po tym co mi zrobiłeś? – Patrzyła na niego z wyrzutem.
- To było dziesięć lat temu, nadal masz mi to za złe? – zapytał z nadzieję, że usłyszy negatywną odpowiedź.
- Teraz to nie ma znaczenia, ale wtedy mnie zraniłeś. Ufałam ci, a ty mnie po prostu zamieniłeś na lepszy model - odpowiedziała. Nie mogła przecież przed nim przyznać, że wydarzenia z liceum odcisnęły na niej szczególne piętno. Nawet sobie wmawiała, że było, minęło, nie ma co roztrząsać szkolnych miłostek. 
 - Jedyne co mogę teraz zrobić, to jeszcze raz przeprosić. - Popatrzył na nią uroczo przekręcając głowę i sprawiając, że dziewczyna znowu na moment zatraciła się w jego oczach.
Stwierdził, że Klara wypiękniała. Zawsze uważał, że była ładna, ale nigdy nie pomyślałby, że z szarej myszki przerodzi się w tak piękną kobietę. Najbardziej ucieszył go chyba fakt, że nadal miała długie włosy, które teraz delikatnie rozwiewał wiatr. Czuł się jakby oglądał jakiś kadr z filmu. Złapał się na tym, że myśli by dotknąć jej miękkich kosmyków, jak to miał kiedyś w zwyczaju. Potrafił godzinami gładzić ją po włosach. Dziewczyna czasami miała dosyć tych czułości, ale on nie dawał za wygraną. To było silniejsze od niego. Teraz jednak szybko przegonił niechciane myśli i skupił się na rozmowie.
- Ehh… - westchnęła. – Nie przepraszaj. Jeżeli to cię uszczęśliwiło, a skoro Ewa jest dzisiaj twoją żonę, to chyba właśnie tak się stało. Pozostaje mi tylko pogratulować, że wam się udało. – Po tych słowach nastała chwila ciszy. Nie była ona niezręczna, po prostu oboje patrzyli na siebie zastanawiając się nad tą kuriozalną sytuacją.
- Słuchaj, niedaleko jest świetna cukiernia. Co powiesz na mały deser? Nie widzieliśmy się w końcu tyle lat… miło by było w końcu dowiedzieć się co u ciebie – zaproponował nagle Piszczek.
Klara wahała się przez moment. Mózg podpowiadał jej „Olej go! Ten drań zostawił cię dla tej laluni, nie marnuj na niego czasu!”, zaś pobudzone nagle serce twierdziło „Tęskniłaś za nim! Masz wreszcie okazję z nim porozmawiać, nie zaprzepaść tego!”.
- Ok – odpowiedziała pod wpływem jego świdrującego wzroku. Najwyżej będzie tego potem żałować.
***
Żałowała. Rozmawiała z Piszczkiem dobre dwie godziny. Siedzieli w tej przeklętej cukierni aż do zamknięcia. A na koniec jeszcze ją odprowadził, bo przecież nie pamiętała drogi powrotnej. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Rozmawiało im się tak jak kiedyś. Lekko, w przyjaznej atmosferze, każde miało dużo do opowiedzenia. Dopiero gdy przekroczyła próg swojego nowego mieszkania, dotarło do niej, że cała drży z emocji. Gdy brała prysznic pojawiła się myśl z cyklu „a co by było gdyby…”, gdy poszła do łóżka było już tylko gorzej.
Przez całą noc przewracała się z boku na bok. Zwyzywała się nawet w myślach od idiotek i naiwniaczek, że nie potrafi się otrząsnąć. Nie rozumiała dlaczego on nadal na nią tak działał. Zakochała się w nieśmiałym, uroczym i uczynnym Łukaszu i gdy ją rzucił wmawiała sobie, że Ewka da mu popalić. Kiedy zaczął odnosić sukcesy stwierdziła, że pewnie poprzewracało mu się w głowie od kasy i zmienił się w przemądrzałego bufona, który wywyższa się na każdym kroku. Taki obraz Piszczka w jej głowie sprawiał, że lepiej przyswajała informacje o nim.
Gdy jednak zobaczyła go po tylu latach i okazało się, że chudy nastolatek, którego pokochała, wyglądał teraz jak model wycięty z okładki „Men’s Health”, a na dodatek wcale nie stał się jakimś gogusiem tylko nadal był skromny i twardo stąpający po ziemi, zrozumiała, że żyła złudzeniem.
Zastanawiała się, czym sobie na to zasłużyła? Czy miała wypisane na czole „rzuć mnie dla innej”? Zarówno jej były narzeczony jak i Piszczek stwierdzili, że stać ich na więcej – a przynajmniej tak to sobie wyobrażała. Co prawda ten drugi zapierał się, że nigdy jej nie zdradził, ale przecież nigdy nie mogła mieć pewności. Ewa przecież musiała go do siebie jakoś przekonać i nie sądziła, że była to mądrość, chociaż miewała przebłyski inteligencji.
Co by się nie działo, nie zamierzała już więcej spotkać Piszczka. Stwierdziła, że jakakolwiek relacja z nim, nie byłaby zdrowa. Dortmund to przecież nie pięćdziesięcioosobowa wieś, że będzie wpadać na niego na każdym zakręcie. To, że znalazła się w tym mieście i od razu pierwszego dnia na niego wpadła, uznała za przypadek.
***
Nie tak zaplanował sobie ten dzień. Co prawda miło spędził czas z małą i stwierdził, że musi znacznie częściej organizować takie wypady do zoo, czy w inne podobne miejsca, w których Sarka będzie się dobrze bawiła, ale gdy wrócili około osiemnastej do domu, Ewa, która jak zakładał miała ochłonąć, była jeszcze bardziej wściekła. Zaczęła go oskarżać, że z pewnością zabrał ich córkę do kochanki. Miarka się przebrała, gdy zaczęła wypytywać małą. „No kochanie, czy tatuś zabrał cię do jakiejś pani? Możesz mi powiedzieć, tata nie będzie zły”. Po prostu wyszedł. Nie wiedział czym w ostatnim czasie  tak nadszarpnął zaufanie swojej żony. Zawsze starał się być wzorowym mężem, a w zamian otrzymywał jedynie więcej wyrzutów.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, jak to mawiają. Tak stało się i tym razem. Kiedy wybierał kwiaty dla Ewy, by sprawić jej przyjemność, natknął się na kogoś, kogo w życiu nie spodziewał się spotkać. A z pewnością nie teraz i nie tutaj. A jednak.
Rybarczyk pojawiła się jak grom z jasnego nieba. Potrzebował kilku chwil by jego serce wróciło do normalnego rytmu.  Wiedział, że spędzi kolejną bezsenną noc…
Po spotkaniu z Klarą wrócił do domu, gdzie czekała na niego wkurzona Ewka. Oczywiście kolejne zarzuty, że ją zdradza i pewnie właśnie pieprzył swoją kochankę. Łukasz już nie miał siły się z nią sprzeczać. Westchnął jedynie i zamknął się w łazience przygotowując sobie kąpiel. Nawet do głowy mu nie przyszło, by wspomnieć żonie kogo spotkał. To by dopiero wywołało wojnę.
Gdy wszedł do sypialni Ewa już spała. Lub udawała. W zasadzie nie interesowało go to, oby tylko znowu się go nie czepiała. Położył się cichutko obok niej i o dziwo szybko zasnął.
Następnego dnia nie wiedział, czy jego żona po prostu zmęczyła się ciągłymi wybuchami złości, czy starała się go w jakiś sposób ukarać ciszą, ale nie odzywała się, a jemu było to na rękę. Wolał Ewkę milczącą niż wrzeszczącą. Dlatego sam też nie odzywał się przy śniadaniu by jej nie prowokować, a wiedział, że sama prośba o podanie solniczki mogłaby wywołać Armagedon. Gdy tylko skończył, zabrał małą i pospiesznie odjechał, nie dając kobiecie czasu na wywołanie następnej, niepotrzebnej kłótni. Sarę podrzucił do przedszkola, a sam udał się na stadion treningowy.
Podczas treningu podyskutował trochę z Reusem, trochę z Kubą, to z Matsem czy Benderem, a gdy musieli posłusznie potruchtać kilka okrążeń wokół boiska, myślami wrócił do wydarzeń z wczorajszego wieczoru.
Analizował okres od momentu, w którym Ewa pojawiła się w jego życiu do czasu, aż podjął decyzję, że to właśnie z nią chce być, a nie z Klarą. Ewa chodziła do równoległej klasy i kojarzył ją jedynie ze szkolnego korytarza. Przez cały czas trwania szkoły nie zamienili ze sobą ani słowa. Dopiero gdy był w ostatniej klasie, mieli łączoną lekcję WF-u z klasą, do której chodziła Ewa, bo jakiś nauczyciel był na zwolnieniu. Po zajęciach, na których grali w piłkę nożną, dziewczyna podeszła do niego i pochwaliła jego umiejętności. Od tamtego czasu zaczął z nią rozmawiać na przerwach, czy w drodze do domu, bo jak się okazało wracali w tym samym kierunku. Kilka dni później już miał mętlik w głowie. Absolutnie nie przestał kochać Klary nawet w jednym ułamku, ale Ewa zasiała w nim ziarno niepewności. Była zupełnie inna niż jego dziewczyna. Mógłby się nawet porwać na stwierdzenie, że były kompletnymi przeciwieństwami.
Ewa była pewna siebie, otaczała się gronem przyjaciół, była duszą towarzystwa, a nawiązywanie nowych kontaktów przychodziło jej z łatwością. Bywała momentami naiwna i głupiutka, ale potrafiła być inteligentna i kreatywna. Ta mieszanka była iście wybuchowa. Zdążył się o tym przekonać żyjąc z nią przez tyle lat. Jego żona nieraz miała genialne pomysły, gdzie nie mógł wyjść z podziwu jej geniuszu, by za jakiś czas zrujnować wszystko czymś tak głupim, że załamywał ręce.
Klara natomiast była cicha, spokojna i raczej trzymała się na uboczu. Wolała czytać książki niż chodzić na imprezy i w zasadzie nie potrzebowała towarzystwa. Była bardzo mądra, co potwierdzały zresztą jej oceny. Łukasz wcale nie był orłem i czasami wręcz nachodziły go obawy, że jest dla niej za głupi, ale dziewczyna nigdy nie dała mu tego odczuć, a wręcz przeciwnie, bardzo doceniała jego zapał do nauki, gdy dawała mu korepetycje. Rozbrajała go za to swoim brakiem orientacji. Ta dziewczyna potrafiła dosłownie zgubić się w drodze do domu! Uważał, że było to niezwykle urocze.
Z wyglądu obie dziewczyny też bardzo się różniły. Jego obecna żona była zawsze bardziej kobiecych kształtów, ubierała się seksownie (ale nie wulgarnie) i lubiła makijażem podkreślać dodatkowo swoją urodę. Klara miała bardziej dziewczęcy styl. Latem nosiła zwiewne sukienki, a do szkoły zakładała zazwyczaj jeansy i koszulki w pastelowych kolorach, czy przyduże swetry gdy było chłodniej. Była bardzo szczupła i miała małe piersi, ale to akurat dla Piszczka nigdy nie miało znaczenia. Taka zwyczajna dziewczyna. Oczarowała go swoimi włosami, do których miał przeogromną słabość. Miały kolor niemalże czarny, ale gdy były wystawione na słońce dało się w nich dostrzec kasztanowy odcień. Łukasz nigdy nie mógł wyjść z podziwu jak bardzo są miękkie i uwielbiał kiedy wiatr delikatnie nimi targał.
Nie potrafił jednoznacznie powiedzieć, kiedy poczuł, że musi zakończy swój związek z Rybarczyk. Wiedział tylko, że w pewnym momencie Ewa przejęła nad nim kontrolę i musiał wybierać. Czy dokonał dobrego wyboru? Wiedział, że ma Sarę, a ona była najlepszą rzeczą, jaka mu się w życiu przytrafiła, więc nie mógł żałować. Nie mógł zmienić przeszłości i było za późno na rozpamiętywanie.

Zabrze, 20 września 2002
Nie była przygotowana na taką sytuację i kompletnie nie miała pojęcia jak to wszystko będzie wyglądało, ale stało się. Szła na randkę z Łukaszem. Przez ostatnie trzy tygodnie ich znajomość rozwinęła się. Praktycznie każdą przerwę spędzali razem, a i po szkole Piszczek czasami ją odprowadzał, mimo iż  nie było mu to po drodze.
W związku z tym, że rok szkolny dopiero się rozpoczął, a na lekcjach nie mieli jeszcze dużo do roboty, Łukasz zaproponował Klarze spotkanie, gdzieś poza terenem szkoły. Oczywiście żadne z nich nie nazwało tego oficjalnie randką, ale pytanie „czy nie chciałabyś się wybrać ze mną na spacer” mówiło samo za siebie.
- Ładnie wyglądasz, na pewno mu się spodoba. – Drgnęła przeglądając się w lustrze, kiedy usłyszała zza pleców głos swojej mamy.
- Oj przestań mamo, to tylko spotkanie z kolegą. Nic nadzwyczajnego, przecież widzę go codziennie w szkole. – Zirytowała się lekko, bo pomimo iż patrzyła na swoje odbicie przez ostatnie piętnaście minut, to nie chciała dopuścić do siebie myśli, że wystroiła się tak dla Piszczka.
Miała na sobie biały sweterek z cienkiej dzianiny oraz rozkloszowaną czarną spódniczkę, którą podciągnęła odrobinę wyżej, niż miała w zwyczaju nosić. Do tego założyła czarne botki oraz zwykłe rajstopy, bo jednak było już chłodno. Całą stylizację miał dopełniać beżowy płaszczyk sięgający do połowy ud. Włosy zdecydowała upleść w grubego kłosa, z którego delikatnie wyciągnęła kilka pasm, by fryzura nie była zbyt ulizana.
- Powinnaś je rozpuścić. – Pani Rybarczyk podeszła do córki i pogładziła dłonią jej warkocz. Uśmiechała się w odbiciu do Klary, ale podobnie jak ona bardzo się denerwowała. Znała swoją córkę i wiedziała, że ta nigdy nie była zbyt towarzyska. Nigdy też nie spotykała się z chłopcami, więc jej pierwsza randka była ważnym wydarzeniem.
- Jest zbyt mocy wiatr, będę wyglądała jak czarownica – odpowiedziała i w tym samym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.
- Chyba już przyszedł twój… kolega. – Marta, bo tak miała na imię mama Klary, zrobiła wymowną pauzę przed słowem „kolega”.
- Błagam cię mamo, nie odzywaj się już – jęknęła dziewczyna i pospiesznie zgarnęła swoją małą torebkę, gdy już wychodziła z pokoju.
Serce waliło jej jak szalone. Nie potrafiła tego zrozumieć. Widziała go praktycznie codziennie, ale jeszcze nigdy na myśl o nim nie miała takich rewolucji w żołądku. Zanim otworzyła drzwi wzięła głębszy oddech. Jej mama na szczęście postanowiła dodatkowo jej nie stresować i  poszła do kuchni przypominając jeszcze, by nie wracała zbyt późno.
- Cześć – powiedziała szybko do chłopaka, gdy tylko otworzyła drzwi.
- Cześć – odpowiedział automatycznie Piszczek, gdy ujrzał przed sobą dziewczynę. Pomimo iż widywał Klarę codziennie na szkolnym korytarzu, to stresował się przed tym spotkaniem. Jakby nie patrzeć, okoliczności były zgoła inne. Teraz kiedy ujrzał Klarę, nie potrafił oderwać od niej wzroku. Dziewczyna wyglądała w jego mniemaniu niczym aniołek. Wpatrywał się w nią zbyt długo i ocknął się dopiero gdy dziewczyna odchrząknęła. Jego policzki oblał rumieniec.
- Gotowa? – zapytał bardziej z grzeczności, bo widział, że dziewczyna stała już w płaszczu.
- Tak, możemy iść – odpowiedziała i wyszła zamykając za sobą drzwi frontowe.
Tylko przez pierwszych dziesięć minut było niezręcznie. Oboje musieli przystosować się do nowej sytuacji. Gdy już przełamali pierwsze lody, okazało się, że w zasadzie ich spacer nie różni się zbytnio od tych, gdy Piszczek odprowadza ją po szkole. Gdy zaczęło się ściemniać wstąpili do małej kawiarenki na gorącą czekoladę.
Ten wieczór minął im bardzo szybko. Nim się obejrzeli, Klara musiała już wracać do domu. Chłopak oczywiście zachował się jak gentelman i odprowadził Rybarczyk pod same drzwi. Na odchodne cmoknął ją szybko w policzek, bo czuł, że to należy w tej chwili zrobić. A przynajmniej tak sobie tłumaczył. W rzeczywistości po prostu bardzo chciał to zrobić.
Gdy weszła do domu zawstydzona, ale zadowolona z zachowania Łukasza, w korytarzu czekała już na nią uśmiechnięta mama. Dziewczyna w tym momencie zorientowała się, że kobieta widziała całe zajście przez okno, z którego miała świetny widok na ganek.
- Nic nie mów. – Klara spoważniała na moment, ale już po chwili z uśmiechem na ustach pognała do swojego pokoju.
Pomimo iż w swojej głowie niejednokrotnie snuła scenariusze na temat tego jak będzie wyglądała jej pierwsza randka, żaden z nich nie dorównywał temu, co stało się w rzeczywistości. Niby nie wydarzyło się nic niezwykłego, jednak dla niej było idealnie. Nie wiedziała do czego ich relacja zmierza i wypierała się sama przed sobą, to jednak jakiś głosik podpowiadał jej, że Piszczek to jej wymarzony chłopak. Powoli zaczynała czuć do niego więcej niż na początku zakładała.


_______________

Jak widać rozdział drugi także zakończył się throwbackiem i muszę przyznać, że pisanie ich sprawia mi ogromną frajdę, także spodziewajcie się ich więcej ;)

Ogromnie dziękuję za wszelkie komentarze i wasze opinie, bo nie dosyć, że mnie motywują, to pozwalają mi spojrzeć na te opowiadanie z innej strony i w pewnym sensie sugerują mi czego unikać i czego pisać więcej. Nawet nie macie pojęcia jak doceniam te "mini recenzje" - bo obszerność jednego komentarza potrafi zwalić z nóg.
Cieszy mnie też, że analizujecie postacie i staracie się wyjaśniać ich zachowania. Nie mogę nic zdradzić, ale obiecuję, że wszystko się wyjaśni w swoim czasie.
Wprowadzę też kilka nowych postaci, żeby trochę namieszać naszym bohaterom i żeby nie było za nudno ;)

Mam na oku wasze opowiadania i obiecuję wszystko nadrobić, bo ostatnio trochę byłam zakręcona i nie miałam aż tyle czasu żeby je przeczytać. 
Do zobaczenia ;)

17 komentarzy:

  1. Awawawaww...
    Ten rozdział był bardzo dobry.
    Przepraszam, bo dziś ogólnie krótko będzie, ale za chwile gości mam.
    Wybaczam Ci ten prolog, rozdział pierwszy kochany.
    No i Piszczu się w gówno wpakowałeś, za przeproszeniem. Nie pomogą Ci słodkie oczka, oj nie pomogą. Nie przy Ewce... Właśnie, czemu zawsze piszesz Ewka? :/ Ewka to, Ewka tamto, Ewka sramto. A przecież imię Ewa można napisać na tak wiele sposobów:
    Ewcia, Ewka, Ewunia, Ewusia, Ewczysko, Ewczyk, Evve, Ewelcia, Ewciens, Ewasek, Ewcia, Ew, Ewcyk, Ewciucha, Ewan, Ewczyc, Ewans, Ewciak, Evan, Evula, Ewciuszek, Ewczyna, Ewculek, Ewe, Ewczan, Ewangelia, Evans, Evilka, Ewczans, Evqa, Ewciczka, Ewcol, Ewczak, Ewaszek, Ev, Eweczek, Ewciunia, Evil, Ewciaq, Ewciuś, Ewczi, Ewek, Eva, Evica, Ewczyn, Evka, Eve, Evi, Ewald, Ewciok, Evita, Ewas, Ewcik, Ewcitka, Ewasik, Eweczka, Ewciczek, Ewciol, Ewanna, Evie, Ewaneska - WIDZISZ?!

    Najbardziej szkoda mi w tym wszystkim malutkiej Sary będzie.
    JAJAJAJ. Jeszcze raz to powtórzę, ale uwielbiam Cię. Sława Ci i chwała. Przepiękne opisy, przepiękne wspomnienia, przepięknie... Idę się chować.
    Weny! Tradycyjnie przesyłam to, co zwykłam przesyłać.
    ~ Lody waniliowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Aha! No i jak przeczytałam nazwę rozdziału, zanim go wstawiłaś, to myślałam, że Rybarczykową czeka kolejne spotkanie z Piszczkową ;P

      Usuń
    2. Może Piszczkowie mają tylko kryzys w małżeństwie, kto wie? :D Może EWKA zostanie jeszcze żoną roku :D
      Faktycznie ta "Ewka" ciągle się tu przewijała - my bad, ale z drugiej strony póki co, cięzko mi wymyślać określenia na nią, szczególnie w opisach. No i umówmy się "Ewka wpadła w dziki szał", zawsze będzie brzmiało lepiej od "Ewusia/Ewunia itp. wpadła w dziki szał" jeżeli nie jest to komiczna sytuacja, a póki co takiej nie było (jeszcze :D)
      Ale na przyszłość przed uploadem na bloga, zredukuję liczbę "Ewek" :D
      Co do spotkania byłej kandydatki na panią Piszczek i aktualnej pani Piszczek - to myślę, że jeszcze będą miały okazję sie spotkać :D
      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  2. Cieszę się, że tutaj trafiłam. Jest Piszczek, jest przemyślana fabuła, poprawność gramatyczna i nie przeszkadza mi "Ewka" :D Chociaż lubię jedynie Ewę i Agatę z grona naszych WAGs, to tutaj jest trochę przedstawiona jako ta zła, przez którą Łukasz zostawił Klarę.
    Widać jak dużo wycierpiała, jakie to odcisnęło na niej piętno, a spotkanie po latach pewnie rozbudziło uśpione uczucia, czekam na kolejny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że tutaj trafiłaś :D Faktycznie Ewa i Agata wydają się być jedynymi normalnymi i fajnymi babkami. Co do Ewy w opowiadaniu, faktycznie póki co ciężko darzyć ją sympatią, ale zapewniam, że nie jest zła, bo tak sobie wymyśliłam, a podstawy jej zachowania zostaną wyjaśnione ;)
      Co do Klary, jej były narzeczony mocno ją skrzywdził, a te nagłe spotkanie Piszczka tylko wywołało złe wspomnienia i spotęgowało jej smutek. Miejmy nadzieję, że się pozbiera ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Tak czytam o tej Ewie i naprawdę zaczynam być do niej nastawiona anty. I jakoś tak żal mi Sary, bo chyba najbardziej na tym wszystkim może ucierpieć. No, ale Ewka trochę przegięła z tym wypytywaniem córki. Poza tym powiem Ci, że ładnie opisałaś, jak obie panie postrzega Łukasz, i jak je postrzegał wcześniej. Miało to sens i nie było "wyklepane" byle jak. ;)
    Oczywiście czekam na kolejny i na pewno chętnie wpadnę przeczytać, ale to jak wrócę z urlopu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spodobała ci się konwencja opisania obydwu dziewczyn i nie dziwię się wcale, że zaczynasz być nastawiona anty do pani Piszczek. Może jeszcze zdobędzie twoją sympatię, a może wręcz przeciwnie postawisz na niej krzyżyk. Sara jest malutka, ale widzi, że jej rodzice się nie dogadują. Myślę jednak, że Łukasz zrobi wszystko co w jego mocy, by wykluczyć ją z tych kłótni i by te nie oddziaływały na nią.
      Udanego urlopu;)

      Usuń
  4. Dziękuję Ci bardzo za zaproszenie, zostaję!
    Jest Piszczu, o którym szukałam opowiadań z utęsknieniem, dziękuję Ci też za to <3
    Poza tym masz świetny styl pisania, taki lekki i przyjemny
    Przedstawiłaś Ewkę jako wiedźmę...lubię to :D hahaha :D
    Mimo że Ewę darzę wielką sympatią ;D
    Polubiłam Klarę i to bardzo, ma świetny charakter i włosy, których jej naprawdę zazdroszczę :D
    Piszczek...zagubiony w swoich uczuciach facet, będący niczym kobieta (Przepraszam musiałam :D )

    To teraz rozdział nr.2
    Jest naprawdę intrygujący, iście niebiański w czytaniu.
    Podobało mi się wspomnienie randki(albo spaceru po prostu) Klary i Łukasza, było to takie słodkie, jednocześnie nieśmiały Łukasz i nieśmiała Klara... boskie
    Ewa czrownica, kolejny raz rozpoczęła swój atak... Piszczu uciekaj! :D

    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział <3
    buziaki :**

    PS : informuj mnie o rozdziałach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bogu za Euro, bo inaczej nadal cierpielibyśmy na deficyt opowiadań o Piszczku :D Ciesze się, że przekonałam cię moim opowiadaniem.
      Póki co ja osobiście mam wrażenie, że Klara jeszcze nie przedstawiła swojego prawdziwego oblicza i potrzebuję chwili by się odnaleźć w nowym miejscu, a wtedy będzie mogła być w pewni siebie.
      Cieszę się też, że podobają się skoki w przeszłość, bo nie ukrywam, że bardzo lubię je pisać ;)
      Co do rozdziałów, data kolejnego jest zawsze podawana z ramce "nowy rozdział" :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Dopiero dzisiaj, ale jestem! Przecież nie mogłabym przeoczyć kolejnego rozdziału tego opowiadania! Piszesz cudownie, a Piszczu jest tu tak pocieszny, że niemal ciągle się śmieje: "Piszczu taki nieśmiały, Piszczu oblał się rumieńcem :3". Co do Ewy, to nie mogę się doczekać, aż wyjaśnisz jej zachowanie! Ja bym sobie życzyła, żeby naszą Klarę znowu spotkało coś dobrego :) Flashbacki są super, takie urocze, chociaż ten był mniej pocieszny od poprzedniego. A teraz trochę o malutkiej Sarze. No urocze dziecko, szczególnie po wyprawie do zoo i konsumowaniu swojej kanapki w poprzednim rozdziale, boję się tylko, jak inne czytelniczki, że mała najbardziej z nich wszystkich ucierpi. Z niecierpliwością czekam na środę i kolejny rozdział :)
    Papatki xxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na moje opowiadanie Tears Dont Fall. Historia na faktach autentycznych. O cierpieniu, prześladowaniu i życiowych błędach które wszyscy popełniamy. Zapraszam, mam nadzieję że opowiadanie Cię zaciekawi :) http://tearsdontfallbyedi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, jak ci się to udało, ale sprawiłaś, że na samo "Ewka" ciśnienie mi się podnosi, bo w myślach widzę wredne babsko, które zachowuje się jak pępek świata... Chociaż nie, jest jedno wytłumaczenie - cudownie piszesz!
    Ta historia baaardzo mnie ciekawi, z pewnością będę tu regularnie zaglądać i zostawiać po sobie ślady.
    Niezmiernie podoba mi się przeplatanie czasów obecnych z cofaniem się do sytuacji sprzed lat. To wszystko tak do siebie pasuje. Mogę porównywać zachowania bohaterów na przestrzeni wielu lat.
    Na dodatek tak formułujesz wypowiedzi, że nie trzeba zastanawiać się nad tym, co właściwie chciałaś przekazać, bo to od razu staje się oczywiste, więc ledwo się czytający ogląda, a tu już po rozdziale. No i to jedyny minus w całej tej sytuacji (zważ, że mówi to osoba niecierpliwa...), aczkolwiek dla takiej historii warto potrenować bycie cierpliwym, a w nagrodę otrzymywać kolejne tak dobre rozdziały.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu, Ewa. Pierwsze co nasuwa mi się o niej na myśl, to wariatka chora na punkcie swojego męża i jego domniemanych zdrad. Czy ona nie widzi, że w taki sposób rozwala sobie małżeństwo? Że Łukasz jest już zmęczony jej głupimi docinkami? A tym bardziej, że mają małe dziecko i ono niekoniecznie musi być w to wciągane i tego słuchać? No co za kobieta! -.-
    Z drugiej strony, Ewa zawala swoje małżeństwo, a w życiu Łukasza pojawia się stara miłość - Klara. Ich uczucie do siebie chyba też nie do końca wygasło, więc... Oj, oby się Ewka z czasem nie przejechała na tym, że jej mąż będzie spotykał się z inną kobietą. Ile to się słyszy o szykanowanych mężach, którzy uciekają w ramiona innych kobiet, nie? :D No dobra, może mało się słyszy, ale to nieważne.. :D
    Klara jest jeszcze nieco zagubiona w nowym miejscu, takie mam wrażenie. Ale najpierw nie wyszło jej z Piszczkiem, potem z kolejnym partnerem.. Mogłaby w końcu być w pełni szczęśliwa. :)
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Postaram się ogarnąć rozdziały w wolnej chwili, bo również mam mały natłok różnych spraw, a w tej chwili zapraszam do siebie: Maniek-i-ja.blogspot.com gdzie pojawił się drugi rozdział, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej Kochana! :)
    Miałam się wziąć za nadrabianie już w piątek, ale czas tak mi uciekł, że przybywam dopiero teraz. :)
    Cóż, bardzo mi się podobają to trowbacki. ♥ Ukazują jak świetnym chłopakiem był Łukasz. Taki uroczy, niepewny siebie... Fajny! ^^ I tak właściwie jak zestawimy Łukasza sprzed 10 lat z tym starszym to zobaczymy coś innego, ale zarazem coś podobnego... Nie wiem, mnie się wydaje, że Łukasz teraz, mimo że jest bardziej pewny siebie, wiele tłamsi w sobie. Chociażby sytuacja z Ewką. Woli się do niej nie odzywać, ale nie dlatego, że nie ma odwagi czy się wstydzi czy Bóg wie, co jeszcze, ale dlatego, żeby nie rozpętała się z tego awantura.
    Ewa... Boże, nie mogę jej ścierpieć. Żeby wypytywać córkę czy tatuś nie spotkał się z jakąś panią? Boże, trzeba być chorym psychicznie, normalnie. -.-
    Bardzo podoba mi się fakt, że Łukasz i Klara mieszkają w jednym mieście. :D Jestem innej myśli, niż dziewczyna i mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkają. No, bo skoro już na pierwszym kroku na siebie wpadli to musi być to coś więcej, niż tylko przypadek. ;)
    Lecę na następny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, nie lubię tej Ewy ;D nie znam jej tez w życiu realnym, w sumie nawet nie wiem jak wyglada, bo jakoś nigdy mnie to nie interesowało, ale chyba zaraz ją sobie wygooglam, bo założę się, ze wyglada o niebo lepiej, niż w mojej wyobraźni. Tam nie wyglada za dobrze ;D cudowny i wciągający hahha <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń