25 lip 2016

6. „Zawsze jestem po twojej stronie, przyjacielu”

Malbork, 10 lipca 2014
To był bardzo burzowy dzień, a pogoda zmieniała się co kwadrans. Dzięki temu Klara miała mnóstwo pracy. Dodatkowo piloci mieli zaplanowane manewry, więc wiedziała, że będzie musiała zostać po godzinach i prognozować im na bieżąco. 
Miała nadzieję, że spędzi piątkowy wieczór z Leonem. Być może poszliby do kina lub po prostu na spacer. Gdy jednak pogoda popsuła jej plany, zrezygnowana napisała do niego, że wróci późno.
Na początku stwierdziła, że dopisuje jej szczęście, bo dowódca odwołał manewry, twierdząc, że nie ma co narażać ani pilotów, ani maszyn na uderzenia piorunów i lepiej przenieść je na bardziej stabilny pogodowo dzień.
Uważała się za szczęśliwą kobietę. Pomimo wielu nieszczęść w jej życiu, takich jak śmierć jej rodziców, czy chociażby feralny związek z Piszczkiem, czuła, że wreszcie wszystko zaczyna układać się po jej myśli. Skończyła upragnione studia i szczęśliwym zbiegiem okoliczności dostała staż na lotnisku wojskowym. Tam pod okiem innych fachowców szybko przełożyła swoją wiedzę teoretyczną na praktyczną i gdy jeden z nich odchodził na emeryturę, przejęła po nim posadę.
W międzyczasie poznała Leona, który również stacjonował w Malborku. Był on bardzo przystojny, choć początkowo Klara uważała, że jest dla niej zbyt żywiołowy i spontaniczny. Bała się, że zburzy jej spokój, jednak ich związek trwał już cztery lata, a rok temu pilot jej się oświadczył.
Szczęśliwa, że ma wolny piątkowy wieczór, pędziła co sił do mieszkania, które Leon dostał z przydziału, a teraz było ich wspólnym.
Mężczyzna nie miał dzisiaj służby i zgodnie z tym co jej powiedział, miał spędzić ten dzień odpoczywając w domu. Dlatego nie fatygowała się, by napisać mu, że jednak wróci wcześniej.
Gdy tylko otworzyła drzwi wejściowe, powitał ją radośnie merdający ogonem Irish.
– Jak minął twój dzień piesku? – zanim zdjęła buty, czy odłożyła torebkę, przyklęknęła i zaczęła głaskać, drapać i łaskotać psa. To był ich powitalny rytuał.
Zajęta psem, początkowo nie dostrzegła niczego dziwnego. Dopiero po chwili jej uwagę przykuły dziwne dźwięki dochodzące z sypialni. Gdy zdejmowała buty, zauważyła eleganckie szpilki, które z pewnością nie należały do niej. Zmarszczyła brwi i ruszyła korytarzem w kierunku sypialni.
Obraz jaki zobaczyła po wejściu do środka, zapamięta do końca życia. Leon bezwstydnie rżnął Aśkę, która była sekretarką dowódcy jego oddziału. Musiała być bardzo cicho, ponieważ para początkowo w ogóle jej nie zauważyła. Zwrócili na nią uwagę dopiero, gdy ta nieświadomie wyszeptała imię swojego narzeczonego.
Odskoczyli od siebie jak oparzeni, nie wiedząc co się dzieje. Pilot był wściekły, to się przecież nie miało wydać!
– Skarbie… jak wiem, że to źle wygląda, ale to naprawdę nie tak jak myślisz – zaczął.
– Posuwasz tę szmatę na pościeli, na której rano posuwałeś mnie i twierdzisz, że to nie tak jak myślę?! – Rybarczyk wybuchła. Do jej oczu napłynęły łzy, ale gniew dodawał jej siły.
– Kochanie, to tylko jeden raz, ja… – Leon chciał ją jakoś przekonać, ale sam nie wierzył w prawdziwość swoich słów.
– To koc, który dostałam od mamy! – wrzasnęła ignorując mężczyznę, kiedy zobaczyła, jak kobieta zawstydzona zaczyna zasłaniać się wspomnianym przykryciem. Podeszła do niej i siłą jej go wyszarpała. Potem złapała za poduszkę, która już leżała na podłodze i zaczęła okładać ją bez opamiętania. – Ja ci robiłam kawki, częstowałam ciasteczkami i dotrzymywałam towarzystwa, a ty pieprzysz się z moim narzeczonym. – Sama nie wiedziała co w nią wstąpiło, nigdy w życiu nie była tak wściekła.
– Klara! Uspokój się! – Pilot nie zaprzątając sobie głowy tym, że jest nagi, zerwał się i zaczął odciągać brunetkę od swojej kochanki.
– Puszczaj mnie ty zdrajco! – Wierzgała się jak opętana. W miedzy czasie Aśka zaczęła pospiesznie się ubierać. Klara była jednak szybsza, bo wyrwała się Leonowi i ponownie na nią naskoczyła. Ujęła ją mocno za i tak już potargane włosy i zaczęła ciągnąć w kierunku drzwi. Brunet wyszedł za nimi, ale widząc determinację swojej narzeczonej, tylko złapał się za głowę i stał nie zamierzając już interweniować.
– Kurwa mać – wyszeptał niedowierzając temu co widzi.
– …. w moim własnym łóżku… – Rybarczyk wyklinała drugą kobietę jak najęta, nie dając jej żadnych szans na obronę zarówno słowną jak i fizyczną. – … popamiętasz mnie! – krzyknęła dosłownie wyrzucając ją za drzwi.
– Moje ubrania… – zaczęła przerażona Aśka, bo zdążyła założyć jedynie spódnicę i majtki, a teraz stała bez górnej części garderoby na klatce schodowej.
– Kurwy nie potrzebują ubrań! – wrzasnęła dziewczyna i trzasnęła z całej siły drzwiami. Po chwili namysłu otworzyła je z powrotem i rzuciła w kobietę jej butami. Najpierw jednym, a potem drugim. Następnie zatrzasnęła drzwi na dobre.
Dopiero teraz zorientowała się, że przez ten cały czas płakała, więc przetarła szybko twarz dłońmi. Popatrzyła na tą, na której znajdował się pierścionek zaręczynowy, po czym bez namysłu go zdjęła i ruszyła w kierunku pilota.
– Nie, proszę… – powiedział błagalnym tonem, kiedy Klara wyciągnęła do niego dłoń, w której trzymała pierścionek.
– Chyba nie sądzisz, że po tym co zobaczyłam dojdzie do ślubu? – zapytała rozżalona.
– Pozwól mi to wyjaśnić, wszystko naprawię – błagał ją.
– Nie musisz nic wyjaśniać, widziałam wystarczająco. To koniec Leon – rzekła i rzuciła mu pierścionek pod nogi, kiedy doszło do niej, że ten nie ma zamiaru go przyjąć. 
Kiedy pakowała swoje rzeczy, do pokoju wszedł Irish i popatrzył na nią zdezorientowany. Instynkt podpowiadał mu, że właśnie wydarzyło się coś złego. Klara uśmiechnęła się przez łzy, przerwała wkładanie ubrań do walizki i wyciągnęła rękę do psa. Ten pospiesznie do niej podszedł i pozwolił się głaskać.
– Będę za tobą tęsknić.

Dortmund, 24 września 2014
– Wystarczy stary, Ewa cię zabije jak wrócisz w takim stanie, a potem mnie, bo ci na to pozwoliłem. – Błaszczykowski powstrzymywał Piszczka, kiedy ten chciał zamówić kolejne piwo. Dawno stracili rachubę. Obydwaj byli w stanie upojenia alkoholowego, jednak Kuba potrafił wykrzesać z siebie resztki rozsądku.
– Kubuś, myślałem, że jesteś po mojej stronie  – zaczął protestować obrońca. Był pijany, ale jeszcze nie na tyle, by tracić kontakt z rzeczywistością, a taki właśnie miał cel. Pił bardzo rzadko, a dzisiaj potrzebował resetu. Nawet jeżeli wiązało się to z obrzyganiem wszystkich ścian w domu.
– Zawsze jestem po twojej stronie, przyjacielu – odpowiedział i sam zamówił następną kolejkę. Zdecydował, że wierność wobec przyjaciela, jest ważniejsza, niż wierność wobec jego żony.
– Powiedz mi, o co chodzi tym babom? Starasz się, spełniasz ich zachcianki, słuchasz i robisz to co chcą, a one i tak mają tylko same pretensje… – Piszczek zaczął wywód od nowa. Już zdążył opowiedzieć całą historię ze szczegółami Kubie, ale po prostu nie mógł sobie darować zachowania Ewy.
– Może jest w ciąży? – zasugerował Błaszczykowski, ostatnie co mu przyszło na myśl. Łukasz tylko parsknął.
– Prędzej Sara da mi wnuki, niż namówię Ewkę na kolejne dziecko – stwierdził i upił łyk ze swojego kufla.
– Tak jak mówiłem, naślę na nią Agatę, może ona się czegoś dowie – przypomniał mu mężczyzna, to o czym wcześniej rozmawiali.
– Mówię ci, ona ma kochanka. – Obrońca obstawał przy swoim. Nawet na trzeźwo wydawało mu się to być jedynym sensowym wytłumaczeniem. Ewa okłamywała go, często znikała, stała się drażliwa i podejrzliwa, zajmowała się Sarą mniej niż zwykle i o wszystko miała pretensje.
– Nie nakręcaj się, może faktycznie denerwuje się, bo jej matka jest chora. – Pomocnik chciał go pocieszyć, ale skrycie uważał, że wersja Piszczka jest najbardziej prawdopodobna. Nie mógł go jednak bardziej dołować.
– Ta pieprzona Dorotka ją nakręca. Założę się, że ma coś z tym wspólnego. – Łukasz zignorował wypowiedź przyjaciela.
– To ta gruba lejdi z bandą dzieciaków, co podbiła densflor na twoim weselu? – dopytał Błaszczykowski, bo zdawało mu się, że kojarzył ów Dorotę, ale nie miał pewności.
– Taa – parsknął piłkarz, kiedy tylko przypomniał sobie kobietę, która wyciągała na parkiet każdego piłkarza, jakiego tylko zaprosił na swoje wesele.
Nastała między nimi chwila ciszy, podczas której wyższy z mężczyzn już zdążył odlecieć myślami gdzieś indziej.
– Widziałem ją… jest taka piękna – wypalił nagle jeszcze w transie.    
– Kto? Dorota? – zdziwił się Błaszczykowski. Mocno zwątpił w gust swojego przyjaciela.
– Zgłupiałeś?! – oburzył się Łukasz. – Może i z Ewką mi się nie układa ostatnio, ale aż tak zdesperowany nie jestem – postawił sprawę jasno.
– No ja mam taką nadzieję… – przytaknął Kuba. – To która taka piękna? – przypomniał mu, gdy Piszczek znowu złapał zawiechę.
– Klara. – Gdy tylko wypowiedział jej imię na usta wpełzł mu uśmiech.
– Jaka Klara…? Aaa, ta Klara. – Pomocnik nagle przypomniał sobie opowieści przyjaciela o jego pierwszej miłości.
– Dostała tu pracę, co za przypadek – dodał obrońca.    
– Może o nią Ewa jest zła? Jakby nie patrzeć to ją wybrałeś i może boi się, że Klara po ciebie wróciła, albo coś. – Błaszczykowski snuł swoje teorie.
– Ona nawet o tym nie wie. – Mężczyzna nie wiedział, że się myli.
– Co byś zrobił, gdyby to była prawda? – rzucił nagle Kuba.
– Że niby Klara po mnie wróciła? – Tym razem to Piszczek czuł się skonsternowany. Byli już zbyt pijani i ich rozmowa przebiegała dość chaotycznie, pomimo tego i tak potrafili się dogadać.
– Nieee, że Ewa cię zdradza – doprecyzował.
Łukasz milczał dłuższą chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią.
– Nie wiem – powiedział zgodnie z prawdą. – Najpierw pewnie żądał bym wyjaśnień. Ale chyba nie miałbym odwagi jej zostawić. Kocham ją i jeżeli to moja wina, to chciałbym zmienić się na lepsze i dać jej wszystko, tak by nie szukała pocieszenia gdzie indziej – dodał.
Pomocnik zmarszczył brwi. Takiej odpowiedzi to się na pewno nie spodziewał i aż nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciel mówi poważnie. Gdyby to jego Agata zdradziła, nie dawałby jej żadnej taryfy ulgowej i musiałaby się nieźle napocić żeby do niej wrócił, ale nigdy sam by się nie obwiniał o zdradę żony! Tym bardziej, że znał blondyna i wiedział, że był wzorowym mężem i ojcem.
– Piszczu koniec na dziś, bo zaczynasz pierdolić głupoty – skomentował. Ten nawet nie protestował, bo czuł, że zaczyna mieć dość.
Wyszli z knajpy i niezbyt prostym krokiem ruszyli w kierunku swoich domów. Musieli się nawzajem przytrzymywać, bo gdy tylko się puszczali, zaczęli dryfować niebezpiecznie blisko płotów, drzew i innych przeszkód, które nagle wyrastały spod ziemi.
Gdy już doszli pod dom Piszczków, gospodarz nie mógł trafić w bramkę i zaczął się wykłócać, że ona stała w innym miejscu, jednak w końcu sobie poradził i zniknął za ogrodzeniem. Błaszczykowski, gdy tylko uznał, że jego przyjaciel jest w miarę bezpieczny sam ruszył dalej. Nie miał daleko, bo mieszkał zaledwie sto metrów od Piszczka, jednak w jego stanie przebycie stu metrów, było jak przebycie półmaratonu komandosa i to w dodatku z przeszkodami.
W końcu i jemu się udało, z czego był niezmiernie zadowolony. Jego żona zaś, niekoniecznie.
***
Gdy Łukasz wrócił z meczu, przebrał się, zapytał o jakieś banały związane z Sarą i oświadczył, że idzie z Kubą do pubu.
Całe szczęście mała już spała, bo Ewa była zbyt zdenerwowana, by jeszcze nią się przejmować. Wszystko się sypało, a ona nie miała najmniejszego pojęcia jak wybrnąć z sytuacji. Starała się jak mogła, ale Piszczek jak na złość potrafił podważyć każde jej słowo.
Kiedyś nie trzeba mu było wszystkiego tłumaczyć. Wystarczyło go zbyć lub udać obrażoną, a ten odpuszczał. Jednak zdała sobie sprawę, że musiała przegiąć, bo Łukasz zaczął coś podejrzewać i był nieugięty od ponad tygodnia.
Chodziła z kąta w kąt, aż wreszcie sięgnęła po telefon i zadzwoniła do swojej kuzynki. Liczyła, że ta doradzi jej jak wybrnąć z sytuacji.
– Cześć kochana, coś się stało, że dzwonisz o takiej porze? – usłyszała głos Doroty.
– Cześć, obawiam się, że mam kłopoty. – Już na wstępie przeszła do rzeczy.
– Mów, co się stało?
– Łukasz się czegoś domyśla – zaczęła. – Nakłamałam mu, ale on mi nie wierzy. Nie wiem co mam robić – żaliła się.
– Spokojnie, skąd się dowiedział i czego konkretnie się domyśla? – starała dowiedzieć się druga kobieta.
– Sara mu wygadała.
– No wyluzuj, przecież ona nie ma o niczym pojęcia. Wie tylko tyle, że przyjechała do cioci. – Dorota starała się uspokoić Ewę.
– On w ogóle nie chce ze mną gadać! – Głos kobiety był coraz bardziej zdenerwowany.
– Dramatyzujesz. Postawił się raz w życiu, ot wielkie mi rzeczy. Dobierz mu się do spodni to od razu przestanie strzelać fochy. To zawsze działa na facetów – doradziła jej kuzynka, jakby była znawczynią.
– Jakoś nie podziałało na twoich trzech mężów – odgryzła jej się Ewa. Nie potrzebowała takich rad. Łukasz nie był tak prymitywny, by mogła załatwić swój problem poprzez łóżko.  Poza tym nawet tego nie chciała. Wiedziała, że przez ostatni czas bardzo nadszarpnęła zaufanie męża i pragnęła, by wszystko wróciło do normalności. Miała do siebie pretensje, że przez ostatni czas tak na niego naskakiwała, ale taki był jej mechanizm obronny. W jej głowie odbywała się potężna walką z samą sobą. Teraz gdy sytuacja jeszcze bardziej się zaogniła, dotarło do niej, że piłkarz zaczyna mieć dość. Jedynym sposobem na poprawienie ich relacji, było wynagrodzenie mężowi jej wcześniejszego zachowania i przypomnienie mu, dlaczego ją kocha. Musiała odzyskać swoją rodzinę.
– Skoro nie chcesz moich rad, to po cholerę dzwonisz? – obruszyła się Dorota.
– Przepraszam, ale żeby przekonać Łukasza, trzeba czegoś więcej niż cycki – wytłumaczyła.
– Eh, po prostu daj mu trochę czasu. Nie rób nic głupiego, ani nie zachowuj się dziwnie i w końcu mu przejdzie. Przecież nie ma na nic dowodów – stwierdziła jej kuzynka.
– Chyba masz rację... Muszę kończyć, dzięki za wszystko, odezwę się wkrótce – powiedziała Ewa i pospiesznie się rozłączyła. Dorota miała jednak rację. Piszczek mógł jedynie snuć jakieś teorie, jeżeli bazował wyłącznie na wypowiedziach Sary, a nikt prócz Ewy i jej kuzynki nie miał pojęcia o sekrecie, który zamierzały zabrać do grobu.


__________

Ale zawiało grozą na koniec :D Co ta Ewka wykombinowała? ;)
Jak wam się podobała przyjacielska rozmowa Piszcza i Kuby? Ja osobiście nie jestem z tej sceny jakoś szczególnie zadowolona...
No i na samym początku flashback, w którym Klara nakryła Leona na zdradzie. Może i jest z natury nieśmiała i spokojna, ale lepiej nie wyprowadzać jej z równowagi ;)
To tyle ode mnie. Jak zwykle zachęcam do komentowania, bo to ogromna motywacja. 
Pozdrawiam ;)

17 komentarzy:

  1. Sekret?grób?coś mi śmierdzi!!!!!!! zdecydowanie bardzo śmierdzi :o
    Rozbawił mnie przydomek określający Dorotkę, jakbym widziała typową Grażynę z warzywniaka hahahhahaha :D
    A ten flashback... utwierdził mnie w przekonaniu że Klara to równa babka, która mimo swojej nieśmiałości i delikatności nie da sobie wejść na głowę :)
    Piszczu... rozczarował mnie swoją odpowiedzią, jakby stał się pantoflarzem... nie idź tą drogą Łuki!!!!!
    Oczywiście wspaniały rozdział, trzymający mnie do końca w napięciu i... podnoszący mi ciśnienie w niektórych momentach, tego mi było potrzeba :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny <3
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ci śmierdzi? Może to Piszczek na kacu :D
      Cóż, Dorota miała być taką zwariowaną kobietą, która nie ma żadnych zahamowań i niczym się nie przejmuje ;)
      Cieszę się, że Klara cię do siebie przekonała, Może jest nieśmiała i cicha, ale potrafi wyrazić swoje zdanie i to bardzo dosadnie :D
      Eh ten Piszczek, myślę że pantofel to bardzo trafne określenie. Żeby się tylko nie przejechał na tej swojej wierności ;)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. To na pewno nie jest zdrada. 1. Yo by było zbyt proste, 2
    To sekret, który zabiorą do grobu.. A propo groby, to mam wrażenie, że ona ma jakiegoś raka czy cuś, ale czy by to przed mężem ukrywała? Nie wiem, żaden ze mnie Langdon, więc nie umiem rozwiązać tej zagadki.
    Kubuś z Piszczem zalani.. Wiedziałam, że tak będzie! :P ale przynajmniej było śmiesznie! Wgl, upicie się do takiego stopnia, żeby zhaftować wszystkie ściany.. Rozwaliłaś mnie tym :)
    A co do Klary i Leona, to cóż mogę powiedzieć? "FAACEET TO ŚWINIAAAA!" [starałam się o pseudofonetyczny zapis IF you know what I mean]
    Cóż, to chyba wszystko na dziś
    PAA! xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem co ta Ewa zmalowała ;D Czy to zdrada? Choroba? Inny piorun? Z nią nigdy nie wiadomo, ale myślę że co by to nie było, wszystkich zaskoczy ;)
      Taka przyjacielska popijawa bez zahamowań od czasu do czasu nie zaszkodzi ;)
      O tak, w głowie zabrzmiało to tak jak powinno, także zapis fonetyczny uważam za poprawny :D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Też uważam, że zdrada to nie może być. Wydawałaby się za łatwe. Może nie powinnam pisać, ale coś czuję, że może była w ciąży i usunęła albo coś w tym stylu. Myślę tak, ponieważ ta wypowiedź jeszcze bardziej mnie do tego przekonała:
    ,,Prędzej Sara da mi wnuki, niż namówię Ewkę na kolejne dziecko.''
    Zupełnie nie wiem, ale może i mam rację.
    Przechodzę teraz do części z Klarą i Leon. No jeszcze bardziej znienawidziłam faceta. Wszyscy tłumaczą ''to nie tak, jak myślisz'' Jeszcze bardziej jej współczuję. Najpierw Łukasz, który zostawił ją dla Ewki, a potem taka sytuacja z Leonem. I pomyśleć, że gdyby nie wróciła wtedy z pracy pewnie dalej myślałaby, że narzeczony jest jej wierny. Brakowało mi w tym rozdziale tylko i jedynie obecności Celiny :D Mam nadzieję, że będzie w kolejnym. Czekam na siódemeczkę. Życzę weny i serdecznie pozdrawiam ;*
    #5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, nie wiem :D Ewa już zdążyła udowodnić wielokrotnie, że potrafi zrobić z igły widły, może i teraz też tak było?
      Czemu nie powinnaś pisać? Właśnie super, że czytelnicy snują swoje teorie ;)
      Co do Leona, też uważam, że zachowała się jak typowy samiec. Najpierw zdradza, a potem tłumaczy się "to nie tak jak myślisz" ;/ Szkoda Klary.
      Celina jeszcze się pojawi nie raz ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. E tam, ja ubóstwiam każdą scenę gdzie pojawia się Kuba i Piszczu :D
    Ewa z tą całą Dorotką to jakieś diabły w ludzkiej skórze. Co one we dwie kombinują? I co to za tajemnica przed Łukaszem?
    A co do flashbacka... Może i dobrze, że ich nakryła? Oszczędziłaby sobie nerwów już po ślubie, jeżeli Leon nadal by zabawiał się z tamtą siksą..
    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że scena Kuby i Piszcza przypadła do gustu ;)
      Ewa i Dorota to w końcu rodzina, a podobno co w rodzinie to nie zginie. Oby Sara nie odziedziczyła za dużo po swojej ciotce :D
      Co do Klary, myślę, że lepiej trafić nie mogła w czas. Jak sama napisałaś, po fakcie byłoby jej znacznie ciężej skończyć z Leonem.
      Pozdrawiam ;*
      PS. obecnie maltretuje twoje opowiadania z Bartrą *,*

      Usuń
    2. Dla miłośniczki Bartry zapraszam na mega długie opowiadanie si-proche, gdzie jest bohaterem pobocznym, ale za to kochanym! :P
      Ps. Mam za dużo opowiadań.

      Usuń
  5. No właśnie! Co ta Ewka wykombinowała? :O
    Nie mam zielonego pojęcia, ale obawiam się, że to może być coś więcej niż zdrada... Mam w głowie scenariusz niechcianej ciąży i potajemnej aborcji, bo po rozmowie Kuby i Łukasza tylko to wpadło mi do głowy, ale wiem, że mogę się mylić, więc się nie nakręcam. xD
    Leon to podły sukinsyn. Jak mógł potraktować tak Klarę? I jeszcze chciałby, żeby po tym wszystkim dziewczyna za niego wyszła? Albo jest niespełna rozumu albo ma niesamowitego dilera. :/ A co do Klary... WOW! Pokazała takie pazury, że aż mnie zamurowało. :D Nie sądziłam, że nasza bohaterka ma taki charakterek. ^^ Ale bardzo dobrze, ta cała Aśka zasłużyła sobie na to. :D
    Łukasz i Kuba... fajne to ich męskie spotkanko... Tylko Piszczu chyba za dużo sobie przyswoił tego alkoholu. xD Śmiać mi się chciało, bo biedaczek nie wszystko kumał. :D Ale ten Kuba.. to jest jednak gość. ♥
    Z niecierpliwością czekam na kolejny! ^^
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wasze teorie :D
      No Leon z pewnością nie odbierze statuetki "Narzeczony roku" i to może być sprawka jego dilera :D
      Klara była zawsze grzeczna i ułożona. Jak widać każdy ma swoją granice, której nie należy przekraczać, a Leon nie posłuchał, no i z Klary wylazła bestia :D
      Piszczu sobie zdecydowanie z alko pofolgował, ale przecież Kubuś był z nim, także naszym chłopakom nic nie groziło ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  6. Kuba i Łukasz, uwielbiam! :D ♥ Chciałabym zobaczyć ich męskie spotkanie na żywo, gdzie jeden całkowicie nie czai co się do niego mówi, a drugi plącze mu życie jeszcze bardziej. :D
    Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, iż w Klarze drzemie taka przebrzydła bestia, która pokazuje pazury. :D Nie mówię, że to źle, nieee. Cieszy mnie nawet to, że nie stanęła wtedy jak słup soli, a potem nie wybiegła z płaczem, a jeszcze pokazała kto ma ostatnie słowo do powiedzenia. Kobieta z charakterem, jak widać. :D Natomiast do Leona to nie mam słów. Naprawdę okazał się być skończonym dupkiem i kretynem. Nie dość, że zdradził swoją narzeczoną w jej łóżku, to jeszcze myślał, że za niego wyjdzie! Brawo, Leoś. Z takim światopoglądem to możesz do cyrku startować i to śmiało. ;__;
    Strasznie zaintrygowała mnie rozmowa Ewy z Dorotą! O co im może chodzić? Przyszło mi do głowy, że może Ewka powiedziała Dorocie o przyjeździe Klary i teraz obie coś knują, ale nie - nie bierz tego pod uwagę, to tylko moje dziwne teorie. :D
    Czekam na kolejny rozdział!
    Pozdrawiam. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy fan zabiłby żeby takie coś zobaczyć :D
      Co do Klary, całkiem prawdopodobne było to, że mogła wybiec z płaczem, ale na szczęście opamiętała się i pokazała co o tym wszystkim myśli ;) a Leon się chyba z powołaniem minął, faktycznie w cyrku chyba by mu lepiej szło :D
      Powtórzę po raz nie wiem już który, że kocham wasze teorie! ;)
      Spokojnie, opowiadanie jest już rozpisane na kilkanaście rozdziałów do przodu i wszystko się za niedługo wyjaśni ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  7. Przepraszam, ale dziś będzie strasznie krótko, a chcę, żebyś wiedziała, że jestem, czytam, wyczekuję, na bieżąco.
    Co tam ta Ewka kombinuje. Wątpię, żeby go zdradzała. Może to jaka choroba?
    Imię Leon źle mi się kojarzy xD Albo ze WS, albo z Disneyowskim serialem xD Prawidłowo Klarita zadziałała.
    Nie lubię tej całej Doroty, aczkolwiek i ona wydaje mi się być ciekawą postacią :P
    Weny! Tradycyjnie - chłodnik w słoiczku.
    ~ Wiórki kokosowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że przepadłaś <3 Dobrze, że jesteś ;)
      Leon mi się kojarzy wyłącznie z soczkiem dla dzieci xD
      Dorota jest jedyna w swoim rodzaju, a jak się z Ewką zgadają to już Boże chroń wszystkich dookoła :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  8. Akcja z Leonem konkretna, aż się dziwię, że Klara nie zabiła mojej imienniczki XD Cóż. Ale sytuację sobie wyobrażam, bo doświadczyłam podobnej... -.-'
    Chłopaki po alkoholu są cudowni, a ich powrót do domu musiał wyglądać wręcz poetycko. A co do postaci Ewy, na zdradę byłoby zbyt prosto, na pewno. W tym wszystkim jest coś ukryte :P

    OdpowiedzUsuń
  9. teraz witam stąd! :D
    ten wątek z Leonem na początku poprzedniego rozdziału i końcówce czwartego mnie przeraził ok. :| boże, żeby to się nie skończyło źle dla żadnej z bohaterek (ofc Celiny i Klary...) niech wpadnie pod tira, czy pociąg, bo mnie irytuje ten typ XD szczerze to chyba bym nie umiała prowadzić takiej gadki z facetem jak Celina, haha
    ale za to Sven! *.* już go tu lubię, haha :D oj tam, to spotkanie z fankami... najważniejsze, że Klara nie patrzy na niego prez pryzmat gwiazdki ^^ eh te docinki... no co, chłopak się zakochał!..:D ej, lepiej niech się nie spotykają za szybko na SIP, bo Piszczek to na zawał zejdzie, jak ją tam zobaczy XD
    borze, ten throwback do Leona tutaj tak mnie zdenerwował, że o matuniu XD ale ok, Klara w tym momencie podbiła moje serce, haha
    jezu, Kubuś! wielbię i czczę. nie dość, że cudowny człowiek to jeszcze wspaniały przyjaciel...:") zawyłam trochę podczas tej ich rozmowy XD fajnie ją Kuba kojarzy..:D
    boże, Łukasz, weź przestań pić, bo to ma na Ciebie zły wpływ...:| zdrady się nie wybacza!
    a Ewka naważyła sobie piwa, to teraz musije wypić...:) ej nie, ten sekret mnie coraz bardziej nęka, haha

    OdpowiedzUsuń