28 lip 2016

7. „Czasami jesteś taka głupiutka”

Dortmund, 25 września 2014
Gdy otworzył oczy, początkowo nie wiedział gdzie jest. Dopiero po chwili zaczął sobie przypominać przebieg spotkania z Błaszczykowskim. Mimo stanu w jakim wrócił, teraz czuł się całkiem znośnie. Odrobinę bolała go głowa i czuł kłucie w żołądku, ale nie był to najgorszy kac, jakiego kiedykolwiek doświadczył.
Starał się odtworzyć ostatnie chwile poprzedniego wieczoru, zanim wylądował w łóżku. Nie przypominał sobie, aby wymiotował, więc chociaż ucieszyło go to, że nie będzie musiał po sobie posprzątać.
Nie bacząc na to jak się teraz czuł, to cieszył się ze spotkania z Kubą. Ten jak zwykle pokazał, że jest świetnym przyjacielem i potrafił sprawić, że Piszczek chociaż na ten wieczór zapomniał o problemach rodzinnych.
Gdy w końcu zdecydował się podnieść, a potem spojrzał na telefon, aż się przestraszył. Było po trzynastej! W życiu nie spał do tej godziny. Powoli podniósł się z łóżka i ruszył do łazienki, by doprowadzić się do stanu względnej używalności.
Po skończonym prysznicu i kilku innych łazienkowych czynnościach, w końcu postanowił, że zejdzie  na dół. W jego domu przyjęło się, że dnie spędzało się na parterze, a na piętrze znajdowały się sypialnie oraz łazienka, w związku z tym, służyło ono do spania. Z salonu dochodził do niego odgłos telewizora, więc pomyślał, że Sara ogląda bajki. Jego uszu doszło także ciche krzątanie z kuchni. Wpierw oczywiście wybrał się do córki, by napaść na nią niezliczoną ilością całusów. Kiedy ta zaczęła protestować, dał jej odpocząć, a w tym czasie pomaszerował do kuchni. Wiedział, że nie może całe życie unikać Ewy.
– Dobrze, że już wstałeś, będę podawała obiad. – Uśmiechnęła się do niego odrobinę niepewnie. Piszczek zmrużył oczy. To, że Ewa nie była na niego zła pomimo tego, w jakim stanie wrócił, wydawało mu się podejrzane.
– Chcesz mnie otruć? – zapytał mało mądrze. Brunetka popatrzyła na niego z politowaniem.
– Po prostu zrobiłam rodzinny obiad, co w tym złego? – odpowiedziała.
– Nic, ale raczej nie sądziłem, że się pogodziliśmy i będziesz mi teraz robić obiadki. – Dawniej nigdy by się tak do niej nie odezwał, bojąc się, że sprowokuje ją do kłótni. Teraz było mu wszystko jedno. To kobieta powinna się tłumaczyć, nie on.
– Staram się, ale to ty ciągle się obrażasz – stwierdziła siłując się na opanowany ton.
– Nie obrażam się, zażądałem odpowiedzi, której do tej pory nie otrzymałem. Nie myśl, że mi przejedzie. Za bardzo sobie nagrabiłaś – wytłumaczył jej i w końcu zdecydował się, że usiądzie na jednym z krzeseł przy stole. Po drugiej stronie, Ewa mieszała jakiś sos na kuchni.
– Przecież już ci tłumaczyłam, co chcesz żebym ci powiedziała? – Starała się, by rozmowa nie przerodziła się w kłótnię.
– Prawdę – rzekł. Jego żona westchnęła, nim z powrotem się odezwała.
– Łukasz… ja naprawdę chcę żeby było między nami tak jak dawniej. Wiem, że byłam totalną suką i ciągle na ciebie naskakiwałam, ale… bałam się, że się dowiesz gdzie tak naprawdę byłam i wkurzało mnie to… wyżywanie się na tobie nie było najlepszym pomysłem – odpowiedziała patrząc na niego.
– I tak się dowiedziałem, co nie zmienia faktu, że nie wiem po co tam byłaś. – Piszczek trzymał się swojego zdania.
– Po prostu byłam zazdrosna. Wiesz, że nie mam tu zbyt wielu znajomych. Chciałam się trochę rozerwać, a odkąd pojawiła się Sara, byłam zmuszone się nią zajmować. Dorota zadzwoniła do mnie któregoś dnia i… zdecydowałam, że ją odwiedzę… a potem jeszcze raz… i jeszcze – zaczęła pokrętnie tłumaczyć.
– Wiem, że nie chciałaś mieć dzieci, doceniam to, że dla mnie zmieniłaś zdanie, ale teraz już nie możesz się z tego wycofać – powiedział, choć było mu ciężko wypowiedzieć swoją teorię na głos.
– O Boże, nie! – zaprzeczyła natychmiast. – To nie tak, to nie o Sarunię chodzi. Wiem, że nie jestem najlepszą matką, ale ją kocham i nigdy nie będę żałowałam, że się urodziła, nie kiedy ty byłeś taki szczęśliwy – sprostowała.
– Skoro nie o nią chodzi, to co? Olśnij mnie, bo kończą mi się pomysły. – Rozłożył ręce w geście poddania. Ewa milczała.
– Zdradzasz mnie? – zapytał prosto z mostu po chwili ciszy.
– Zwariowałeś?! – Brunetka zareagowała tak szybko, że nawet siebie tym zaskoczyła.
– Mam uwierzyć w to, że balowałaś u Doroty i nie powiedziałaś mi tego, bo co? Bo bym cię nie puścił? Bo jej nie lubię? – Piszczek wydawał się być mało przekonany.
– Właśnie dlatego! Chciałam uniknąć jakichś głupich podejrzeń, że cię zdradzam! – Brunetka podniosła swój ton głosu.
– Kiedy to ty na mnie ciągle naskakiwałaś i oskarżałaś mnie o zdradę, nawet jak byłem na treningu! – Piłkarz też zaczął tracić cierpliwość.
– Chciałam odciągnąć od siebie uwagę… gdy to ja byłam zła na ciebie, ty nie miałeś powodu by coś podejrzewać… – wyznała skruszona już ciszej.
– I swojej matce, też kazałaś robić ze mnie idiotę? – dopytał.
– Co? – zdezorientowała się, jednak szybko zrozumiała, do czego pije mężczyzna. – Przepraszam… domyśliłam się, że możesz do niej dzwonić i ją uprzedziłam… – Spuściła głowę.
Wtedy do Łukasza wreszcie coś dotarło. Mimo tego, iż tłumaczenie jego żony było totalnie pokręcone i brakowało w nim logiki… taka właśnie była. Miała swój dobry plan, ale niestety poległa w jego wypełnianiu. Kiedy stała taka smutna przy tej kuchni przyznając się do swojej porażki, aż mu się lżej na sercu zrobiło. Poczuł, że tym razem go nie okłamuje.
– Oj Ewa, Ewa… – westchnął i podniósł się z krzesła. – Czasami jesteś taka głupiutka, wiesz? – Podszedł do niej, ale już z uśmiechem na ustach.
– Hej! – obruszyła się na moment i podniosła łyżkę na znak, że ma ochotę zdzielić nią Piszczka, jednak chwilę później uśmiechnęła się i rzuciła w objęcia męża.
– Czy to oznacza, że mi wybaczasz? – zapytała patrząc w jego oczy.
– A mam inne wyjście? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– Postaram się, żebyś nie miał – zamruczała niczym kotka i pocałowała męża.
***
Brunetka siłowała się z Benderem na spojrzenia, aż ten w końcu skapitulował.
– Ok, ok! – Swoje poddanie poparł też werbalnie. – Rozpatrzę twoją prośbę, ale wiedz, że następnym razem twoje błagające spojrzenie nie wystarczy – dodał.
– Błagające spojrzenie?! – Klara się obruszyła. Dałaby sobie rękę uciąć, że ciskała błyskawicami, a ten twierdzi, że spojrzenie było błagające?
Było niedzielne popołudnie, a Sven razem z dziewczyną układali wieżę z klocków jenga. Może była to mało ambitna rozrywka zważając na ich wiek, ale bawili się przednio. Klara przegrywała dwa do jednego i kiedy w ostatniej rundzie wyciągała drewniany klocek, wieża runęła. W normalnym przypadku wynik wynosiłby trzy do jednego dla Svena, ale brunetka upierała się, że ten w momencie gdy była jej kolej… kopnął w stolik. Bender w końcu się poddał i stwierdził, że odgryzie się w rewanżu.
– Od mojej łaskawej decyzji zależą twoje losy – przemówił wyniośle, za co po chwili oberwał poduszką, jaką dziewczyna miała pod ręką.
– Chyba śnisz. – Rybarczyk znowu zgromiła go wzrokiem.
– Tak? To w takim razie podbijam stawkę – zaczął prowokującym tonem.
– Hej! Nie zapędzaj się. – Uniosła ręce w geście obronnym.
– Nie, nie, nie. Zgodzę się na rewanż, ale pod warunkiem, że do puli dorzucimy coś ekstra.  – Sven poruszył śmiesznie brwiami, po czym spojrzał wymownie na dekolt dziewczyny. Kolejny cios poduszką przyszedł natychmiast. 
– Świnia!
– Oj no, żartuje przecież. – Blondyn zaczął się śmiać. – Jeżeli przegrasz, to pójdziesz ze mną na podwójną randkę. Mój brat za wszelką cenę chce mnie wyswatać, ale niekoniecznie podoba mi się idea randki w ciemno – powiedział już poważniej.
– Serio? – Popatrzyła na niego z politowaniem. – Tak wyrywasz dziewczyny na randki? – Po chwili jednak zmieniła temat. – A co, gdy ja wygram?
– A co byś chciała? – zapytał od razu.
Kobieta na moment się zamyślała, ale po chwili uśmiechnęła się złowieszczo, jakby wpadła na iście szatański plan.
– Jeżeli ja wygram to… – przeciągała specjalnie. – To… zgolę ci brwi.
Sven patrzył na nią przez moment, ale zorientował się, że ta wcale nie żartuje.
– Dlaczego chciałabyś mi zgolić brwi?! – przeraził się.
– By zaznaczyć moją wyższość – odparła dumnie.
– Pragnę ci przypomnieć, że jeszcze przed momentem nie było mowy o rewanżu – zaalarmował.
– Gramy czy nie?! – Klara niby się zirytowała. Jednak musiała przyznać, że było o co grać, zważając na to, że wcześniej w puli, były… ciastka i cukierki.
– Szykuj kieckę! – rzucił z pewnością w głosie i zabrał się do wyciągania klocków.
– A ty maszynkę do golenia! – szybko zripostowała i rozpoczęli morderczą rywalizację.
Rozgrywka trwała już ponad dziesięć minut, a wieża stawała się coraz mniej stabilna. Rybarczyk wstrzymywała oddech, gdy wyciągała klocki, a gdy Bender zaczął podtrzymywać swoja rękę drugą, wrzasnęła.
– Jedną ręką!
Chłopak aż drgnął, na szczęście nie spowodowało to zburzenia wieży. Zacisnął ręce w pięści i posłał dziewczynie gniewne spojrzenie. Po chwili wrócił do wyciągania kawałka drewna.
– Cholera – warknęła Klara, gdy temu się powiodło.
Gdy nadeszła jej kolej czuła się bardzo pewnie. Dostrzegła kilka ruchów, które bez problemu dałyby jej zwycięstwo. Zaczęła wyciągać jeden klocek i popatrzyła na Bendera. Wyglądałby idiotycznie bez brwi. Niby niechcący naruszyła konstrukcję, a ta runęła robiąc przy tym niemały hałas.
– Ha! – wykrzyknął Sven w ramach zwycięstwa. – Och, jak mi przykro – zaczął niby smutnym tonem. – Chociaż w sumie to nie – skończył z zawadiackim uśmiechem.
– Gratulacje, twoje brwi zostały uratowane – rzekła, usiłując sprawiać wrażenie, że przegrana ją zabolała.
– Tak to jest, gdy wyzywasz na pojedynek championa. – Bender brzmiał dumnie.
– Nie schlebiaj sobie za bardzo… to kiedy twój brat przyjeżdża? – Zmieniła temat i zaczęła sprzątać klocki.
– Za tydzień gramy u nas z Bayerem, więc po meczu chcemy iść na kolację – wytłumaczył i natychmiast zaczął jej pomagać.
– Twój brat na pewno ucieszy się, że zmusiłeś mnie do randki… wygrywając ze mną klocki. – Klara zaśmiała się, gdy zreflektowała jak idiotycznie to zabrzmiało. Sven jednak się zasmucił.
– Jeżeli nie chcesz, to nie musisz iść.
– Żartowałam przecież! – szybko zaprzeczyła. – Z chęcią ci potowarzyszę. – Uśmiechnęła się do chłopaka, a potem znowu zaczęli się przekomarzać.
Rybarczyk była zadowolona z ich spotkania. Bardzo miło spędzili czas, a dodatkowo za tydzień miała spotkać drugiego Bendera. Nie potrafiła powiedzieć dokąd zmierza ich znajomość, ale stwierdziła, że da sobie czas i nie będzie się z niczym spieszyć. Tuż po rozstaniu z Leonem zapierała się, że koniec z facetami. Oczywiście to była taka faza, a po pilocie otrząsnęła się szybciej niż na początku zakładała. Szkoda tylko, że Leon nie potrafił tego zrozumieć. Czuła, że tak łatwo sobie nie odpuści i pewnego dnia znowu ją najdzie.

Zabrze, 20 listopada 2003
Dwie godziny wychowania fizycznego pod rząd, to coś co lubił. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej miał sprawdzian z fizyki, który zdecydowanie mu nie poszedł. Klara ostrzegała go, że profesorka na pewno da jakieś zadanie do rozwiązania, ale on upierał się, że nauczy się tylko teorii i to wystarczy by zaliczyć z pozytywnym wynikiem. Jak zwykle jego dziewczyna miała rację, bo na sprawdzianie cztery z pięciu poleceń polegały na rozwiązaniu jakiegoś zadania. Nawet ich nie zaczynał. Fizyka była dla niego jak czarna magia.
Co prawda na sali gimnastycznej panował tłok, bo dołączyła do nich inna klasa, jednak ostatecznie nauczyciel wybrnął z sytuacji. Stworzyli kilka drużyn i zaczęli grać w piłkę nożną. Umowa była taka, że wygrani zostają, a na miejsce przegranych wchodzi inna drużyna i tak w kółko.
Piszczek miał szczęście, bo jego drużyna zawsze wygrywała i koniec końców mógł kopać przez calutkie dwie lekcje. Po wszystkim wziął szybki prysznic w szkolnej szatni i opuścił ją obrzydzony, że większość z jego kolegów wolała śmierdzieć do końca zajęć.
– Co za gra! Byłeś jak burza na boisku, jestem pod wrażeniem! – Usłyszał, gdy mijał przy wyjściu z sali grupkę dziewczyn. Jedna z nich odłączyła się od reszty i podeszła do niego. – Jestem Ewa. – Uśmiechnęła się i wyciągnęła w jego kierunku dłoń. Trochę go to zszokowało, bo nie spodziewał się, że akurat jakaś dziewczyna pochwali jego grę.
– Dzięki, Łukasz – odparł jedynie rzeczowo i stwierdził, że poczeka na rozwój sytuacji.
– Nie ma za co, grasz zawodowo? – Usłyszał kolejne pytanie. Nowopoznana koleżanka brzmiała, jakby szczerze się tym zainteresowała.
– Wiesz co, gram z Gwarku Zabrze, ale nie wiem czy można to nazwać zawodową grą – wytłumaczył jej.
– Och nie bądź taki skromny! Masz zadatki na profesjonalistę. Jak już będziesz sławny to będę pierwsza w kolejce po autograf – powiedziała, co przyprawiło chłopaka o śmiech.
– No nie zapędzałbym się tak, to tylko hobby i raczej z tego nie wyżyję – odpowiedział, gdy opanował śmiech.
– Hej! Trochę więcej wiary w siebie! – rzuciła i poklepała go po ramieniu, a Piszczek nagle poczuł uderzenie gorąca. – Może i nie znam się na piłce, ale wiem co widziałam i widać przepaść między tobą, a resztą chłopaków – dalej go komplementowała.
– Miło, że tak myślisz – odparł jedynie i patrzył na nią.
– Cóż… uciekam na polski, zanim twoja dziewczyna zabije mnie wzrokiem – odezwała się po chwili ciszy i skinęła głową w kierunku ujścia korytarza. Łukasz powędrował wzrokiem za jej gestem i dostrzegł Rybarczyk, która stała oparta o ścianę z rękami skrzyżowanymi na piersiach i przyglądała się całej sytuacji.
– Myślę, że nic ci nie grozi, ale ja też będę się zbierał. – Uśmiechnął się do niej.
– Jasne, miło było cię poznać, do zobaczenia wkrótce! – powiedziała tajemniczo i oddaliła się machając jeszcze do niego. Ewa wyraźnie go zaintrygowała.
Po chwili ockną się z zamyślenia i ruszył do Klary.
– Jak po geografii? Kolejna szóstka? – Podszedł do swojej dziewczyny i cmoknął ją w policzek.
– Dobrze – rzuciła półsłowem.
– Jesteś na mnie zła? – zapytał widząc postawę brunetki.
– Nie – odpowiedziała, ale jej ton mówił zupełnie coś innego.
– Przecież widzę.
– To może pora na wizytę u okulisty? – sarknęła w jego kierunku złośliwie. Była zazdrosna. Wiedziała to doskonale, ale za nic nie chciała tego przyznać. Nie chciała tego pokazywać, ale ewidentnie jej nie wychodziło.
Piszczek już nie drażnił swojej dziewczyny i w milczeniu odprowadził ją pod klasę, w której miała mieć zajęcia. Kiedy tak siedzieli w ciszy na ziemi, akurat minęła ich Ewa w towarzystwie swoich koleżanek. Gdy tylko dojrzała blondyna, uśmiechnęła się i pomachała mu.
– O co jej chodzi? – warknęła pod nosem Klara.
– Wiedziałem. – Zaśmiał się chłopak. – Po prostu wiedziałem, że o to się złościsz. – Szturchnął ją w bok.
– A wiedziałeś jakie są odpowiedzi na sprawdzianie z fizyki? – Dziewczyna odgryzła się i popatrzyła mu prowokująco w oczy. Ten spoważniał i zamilkł. Tym razem to Rybarczyk uśmiechnęła się tryumfalnie.
Złość minęła i zaczęli się przekomarzać i nawzajem sobie dogryzać do końca przerwy. Reszta lekcji zleciała im szybko, a potem Łukasz odprowadził swoją dziewczynę do domu. Na tamten moment zapomnieli o Ewie, a Klara w ogóle nie rozpatrywała dziewczyny w kategoriach zagrożenia. Miała się za niedługo boleśnie przekonać, że może jednak powinna była.


_____________

Wygląda na to, że Ewa w końcu przyznała się do błędu i zaprowadziła względny pokój w swoim małżeństwie ;)
Klara też nie próżnuje i jej znajomość ze Svenem się rozwija. Czyżby na dobre zapomniała o Łukaszu? Dajcie koniecznie znać, co o tym wszystkim myślicie ;)

Jak wam mija czwartek? 
Dacie wiarę, że już lipiec praktycznie się skończył? Mam w związku z tym trochę złą wiadomość. Z racji tego, że na początku sierpnia wyjeżdżam w końcu na prawdziwe wakacje, a gdy wrócę, wybieram się na kolejne, nie będę miała czasu na pisanie i obawiam się, że pod koniec sierpnia moglibyście zostać z niczym, także jestem zmuszona zredukować liczbę rozdziałów z dwóch tygodniowo do jednego. Ale tylko na sierpień ;) Także kolejny rozdział pojawi się już za tydzień, czyli czwartego. 
W tym czasie mogę być też mniej aktywna na waszych blogach, ale obiecuję wszystko nadrobić po powrocie, więc mimo wszystko informujcie mnie o nowościach u siebie.
Pozdrawiam was cieplutko ;*

14 komentarzy:

  1. Coś czuję, że pokój w małżeństwie Ewy i Łukasza to długo nie potrwa. Zdążyłam przez te siedem rozdziałów poznać żonę Piszczka i wydaje mi się, że to tylko chwilowe, dobre zachowanie. Drugą częścią, w której pojawili się Sven i Klara sprawiłaś, że nie mogłam przestać się śmiać. Wyobraziłam sobie nawet go bez brwi i dobrze, że to jednak dziewczyna przegrała i skończy się na randce :D Hmmm... Jeżeli ominęłam ten moment to najmocniej przepraszam, ale czy Klara wie, że Sven ma brata bliźniaka? Jeżeli nie to może być również całkiem zabawnie :P To wspomnienie było ciekawe i szkoda, że nie domyśliła się, że Ewa stanowi niezłe zagrożenie... Nic nie da się przewidzieć i jednak smutno mi, że się rozstali. Wierzę, że w kolejnym rozdziale będzie Celina :D Życzę weny, zapraszam do siebie i pozdrawiam ;*
    Ps. Udanych wakacji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że Ewa jednak serio poszła po rozum do głowy i zrozumiałą, że swoją idiotyczną postawą niczego nie osiągnie.
      Też mi się wydaje, że Klara zrobiła ogromną przysługę Benderowi, przegrywając z nim xD I tak, wie, że Sven ma brata bliźniaka, dowiedziała się o tym na ich pierwszym spotkaniu, i nic nie szkodzi, to nie był jakiś istotny fragment ;)
      No cóż, Ewa zgarnęła Klarze Piszczka sprzed nosa, ale może teraz to właśnie Ewa straci w którymś momencie czujność? Już raz spotkała Piszczka, kto wie co się może stać ;P
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Czuję że spokój w rodzinie Piszczków to cisza przed burzą. Ewka coś chce... ja to czuję, tak mi podpowiada zmysł Sherlocka.
    Po tej spokojnej części pełnej wybaczenia nastała ta zabawna chwila, aż sobie wyobraziłam biednego Manniego bez brwi :D a randka... czuję że Im się uda
    Ech i nastał ten pechowy dzień, gdy Łukasz poznał Ewkę, Klara zazdrosna jak każda kobieta. Gdyby tak tylko ostrzegł Go Piszczek z przyszłości (przepraszam, za dużo Star Trecka :D )
    Kochana wspaniały rozdział, poprawił mi humor <3
    Czekam na następny <3
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych zasluzonych wakacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klara na szczęście okazała litość i postanowiła nie robić z niego pośmiewiska xD
      To by była przydatna funkcja dla Piszczka, gdyby mógł się ostrzegać na przyszłość, niestety Klara straciła czujność, a Ewka to wykorzystała i namąciła mu w głowie. Oby już przestała mieszać, bo jak widać nic dobrego z tego nie wychodzi ;)
      Również pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. Nie wierzę jakoś w nagłą przemianę Ewki. Teraz dobra i kochana żona, a przedtem wredna zołza, która szukała dziury w całym? Coś z tego będzie, na sto procent coś się szykuje.
    Kurcze, relacja Klary ze Svenem się rozwija. ^^ Miło się o nich czyta. Mam nadzieję, że ich randka się uda. W sumie... dwóch Benderów w jednym miejscu? Klaro, co Ty masz za raj! :D
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może miała miesięczny okres i dlatego tak się wyżywała? :D Lepiej dla Piszczka, gdyby jednak nic nie kombinowała, no ale okaże się ;)
      Klarze można pozazdrościć, bo nie dosyć, że poznała jednego Bendera, to teraz pozna jeszcze drugiego do kompletu :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. Jak to? Przecież ona miała go oszukiwać, okłamywać, zdradzać i tak dalej! Zawiodłam się, oj zawiodłam... xd
    Wydawałoby się, że każde z nich zaczyna życie po swojemu, ale pewnie zaraz znów coś namieszasz, na co chyba najbardziej czekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to tylko cisza przed burzą ;P
      Dokładnie, żyją w tym samym mieście, wydawałoby się, że to przeznaczenie, ale każdy póki co żyje swoim życiem, a czy ich losy się ponownie skrzyżują? Trzeba czytać dalej ;D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Dla mnie Ewa to i tak wiedźma, ale zgoda w rodzinie zdecydowanie jest jedyną i najlepszą opcją, bo w każdym innym przypadku szkoda dziecka, bo to ono cierpi najbardziej. Więc, jakby na to nie patrzeć z jednej strony się cieszę, ale z drugiej... nadal coś mi w tym nie pasuje. Co ona do licha ukrywa?
    Zabawa Klary i Svena jest tym elementem, który mnie niezwykle cieszy. Pokazałaś dwie różne płaszczyzny, a właściwie lepiej to określić: dwie osoby, dwa różne życie i co najlepsze, że oddzielne, a mimo to całkiem szczęśliwe. Jednak zawsze coś się musi pomieszać, bo nie jest idealnie, więc czekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa była winna Łukaszowi wyjaśnienia i przeprosiny bezdyskusyjnie. Pytanie tylko czy były szczere i czy to faktycznie koniec ich kłótni ;)
      Póki co wydaje się, że zarówno Klara jak i Łukasz żyją w miarę poukładanym życiem, ale kto wie co się dalej wydarzy ;D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  6. Ehh ta Ewka niby fajnie, że sie pogodzili ale jednak nadal jej nie lubie i nie ciesze sie.
    Co do wspomnienia z 2003 roku to miałam w gimnazjum podobną sytuacje, dobra okej wręcz identyczna i strasznie sie z tym utożsamiam. Dlatego chociaż wspomnienia wywołują u mnie lekki smutek i nostalgie to najbardziej je lubie i czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa zdecydowanie sobie nagrabiła by teraz zyskać czyjąkolwiek sympatię, więc nie dziwię się, że i ty jej nie lubisz :D
      Cieszy mnie, że ktoś może w ogóle utożsamiać się z tym co piszę, aczkolwiek szkoda, że to nie była jakaś weselsza scena. Mam nadzieję, że kolejne już nie wywołają smutku ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  7. Hej! :)
    Wybacz, że dopiero teraz, ale niestety wcześniej nie mogłam. :(
    Co myślę o tym rozdziale? Że jest genialny! Jak zawsze z resztą. ^^
    Co myślę o Ewie? Nie wierzę jej. Ani w jej przemianę, ani w żadne jej słowo. :/ Szkoda mi tylko Łukasza, że jest tak... Nie bójmy się tego powiedzieć: głupi. :/ Być może on nie widzi powodu, by jej nie wierzyć, ale to przykre, że ona robi go w konia, a on jej wierzy. :x Być może to po prostu ja jestem jakaś przewrażliwiona, ale w odróżnieniu od niego, wolę zachować ostrożność.
    Klara? Coś jej się lepiej układa w tym Dortmundzie. :D I podoba mi się to, że jej relacja ze Svenem jest tak ciepła. ^^ No i w sumie cieszę się, że to on wygrał, bo bez brwi wyglądałby naprawdę dziwnie. :P A skoro ona przegrała to i tak zyskała. Pozna ciekawych ludzi. :)) Już nie mogę się doczekać tego spotkania. ^^
    A wspomnienie? Wow. Ewka... troszkę tandetnie podrywała Łukasza. Kleić się do niego na suche komplementy? Komplememty, które właścieie mogłabym nazwać faktami. :/ Mogła się wysilić na coś więcej. :/ Chyba jestem do niej po prostu sceptycznie nastawiona i wszystko, co zrobi nie będzie mi się podobało. :(
    Kochana, rozdział jest po prostu rewelacyjny! ^^
    Czekam na kolejny ❤
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Ewa definitywnie nikogo nie przekonała swoją obecną postawą. Cóż, może faktycznie jest coś na rzeczy, a Łukasz nie powinien jej tak ślepo wierzyć.
      Klara zdecydowanie powinna wtopić się w nowe otoczenie i jak na razie idzie jej to całkiem dobrze.
      Co do flashbacka. Może i to był tandetny sposób, ale ewidentnie zadziałał. Piszczek chyba nie przywykł do tego że dziewczyny go podrywają, wiec skusił go w ogóle fakt, że był podrywany.
      Dziękuje za miłe słowa i pozdrawiam ;*

      Usuń