18 sie 2016

10. „Nie jestem od spełniania twoich życzeń”

Dortmund, 7 października 2014
Zakładał, że to będzie spokojny dzień. Rano odwiózł Sarę do przedszkola, a następnie udał się na stadion treningowy. Już tutaj jego nadzieje o spokojnym dniu zostały pogrzebane, gdyż trener zaserwował im sesję rodem z Hell Week’u*. Po kilku godzinach wyczerpującego treningu czuł, że mięśnie dosłownie mu płoną. Jak dotąd uważał, że jest w dobrej kondycji, tak teraz zwątpił. Klopp miał jednak powód, by dać swoim podopiecznym taki wycisk. Tuż przed tygodniową przerwą od meczy, mieli zmierzyć się na wyjeździe z ich odwiecznym rywalem – Bayernem Monachium. Nigdy nie czuli takiej presji, jak w starciach z drużyną z Bawarii.
Koło południa z ulgą przyjął oświadczenie trenera, że na dziś koniec. W drodze do domu zgarnął jeszcze Sarę i kilka minut po trzynastej zaparkował na swoim podjeździe. Liczył, że Ewa przygotowała coś pysznego, a po obiedzie się zdrzemnie.
– Jesteśmy! – zawołał w progu, a gdy ściągał buty, z kuchni wychyliła się jego żona. Malutka Sara o mały włos jej nie staranowała, bo tuż po wejściu do domu, pędem puściła się do salonu, wiedząc, że zawsze gdy wraca z przedszkola, zaczyna się jej ulubiona bajka.
– Uważaj! – zawołała za nią kobieta i zwróciła się do męża. – Cześć kochanie, głodny? Chodź, muszę ci coś powiedzieć – oświadczyła odrobinę niepewnie.
– Co się stało? – zapytał, gdy już znaleźli się w kuchni.
Zanim Ewa odpowiedziała, nałożyła mu porcję zapiekanki z makaronem, warzywami, kurczakiem i czymś jeszcze, a potem postawiła parujące danie na stole przed mężem.          
– Twoja ulubiona – skomentowała, a potem przeszła do rzeczy. – O szesnastej musisz pojechać na lotnisko, bo… bo przylatuje Dorota z dzieciakami. – Zagryzła wargę i czekała na reakcję Piszczka. Ten już miał zabierać się do jedzenia, ale momentalnie zastygł z widelcem w ręce.  – Dzwoniła do mnie kilka dni wcześniej i wspominała, że musi nas odwiedzić. Wiesz… byłam u niej ostatnio kilka razy i głupio mi było odmówić – zaczęła się tłumaczyć.
– Kilka dni wcześniej? Nie uważasz, że mnie też powinnaś poinformować o tym… kilka dni wcześniej? – Popatrzył na nią zaskoczony i odrobinę zirytowany. Co ona sobie myślała? Że jeżeli postawi go przed faktem dokonanym, to się z tym tak po prostu pogodzi?
– Tak byś chodził zły, a tak nie musiałeś się tym przejmować – wytłumaczyła. Widocznie jej taki argument wydawał się sensowny.
Łukasz popatrzył na nią jak na idiotkę. Brunetka potrafiła zaskakiwać. W tym momencie zaskoczyła go niewyobrażalną głupotą.
– Aż powstrzymam się od komentarza. – Blondyn nie krył swojego oburzenia. Czy jego żona faktycznie nie widziała w tym nic złego?
– To pojedziesz po nią czy nie? – zapytała też już trochę zirytowana. Nie lubił Doroty, ale czy naprawdę nie mógł wytrzymać z nią dwóch dni pod jednym dachem?
– Sama sobie po nią jedź – warknął i zabrał się za jedzenie. Ewa zwariowała, jeżeli myślała, że po takim oświadczeniu, będzie jej wdzięczny za to, że nic mu wcześniej nie mówiła. Będzie musiał sobie teraz inaczej rozplanować najbliższe dni. Zapyta Kuby, czy jednak na pewno nie chce pomocy przy porządkach w garażu, albo czy nie wykosić mu trawnika lub nie przystrzyc żywopłotu. Nagle przypomniało mu się też, że miał coś załatwić w banku i może przydałaby się jakaś wizyta kontrola u lekarza? Minęło również sporo czasu, odkąd oddawał ostatnio krew. O tak! Musi to zrobić i to koniecznie jutro. Trener kazał im się oszczędzać, ale przecież godzinka czy dwie na siłowni nie zaszkodzą, prawda?
– Jesteś niesprawiedliwy – fuknęła kobieta.
– Nie zaczynaj. Fakt, nie przepadam za nią, ale to nie powód, żeby tak po prostu nic mi nie mówić. Zacisnę zęby i jakoś przeżyję, ale nie licz na to, że będę umilał jej czas – rzekł stanowczo i już dalej w ciszy kontynuował posiłek. Ewa chyba zrozumiała, że nie warto go dłużej drażnić i poszła przygotowywać pokój przed przyjazdem swojej kuzynki.        
***
Serce podchodziło jej do gardła, gdy wystukiwała na malutkim monitorze numer mieszkania Bendera. Rano wszystko na nowo przemyślała i postanowiła, że skorzysta z rady swojej przyjaciółki i  najzwyczajniej w świecie, powie prawdę chłopakowi. Jeżeli ten nadal będzie chciał iść z nią na ten bal, to po prostu z nim pójdzie i postara się ze wszystkich sił, by zignorować Piszczków. Ciągle powtarzała sobie, że to było dekadę temu i już dawno powinni o tym zapomnieć.
Gdy usłyszała charakterystyczny dźwięk oznaczający zwolnienie blokady w drzwiach, otworzyła je i ruszyła w stronę wind. Po kilkudziesięciu sekundach stała już pod drzwiami apartamentu Bendera. Wzięła ostatni głęboki oddech i zapukała.
– Cześć. – Sven otworzył jej niemal natychmiast.
– Cześć – odpowiedziała, a między nimi nastała cisza.
– Wejdź. – Blondyn jakby nagle się ocknął i zaprosił Klarę do środka. – Chcesz coś do picia? – zapytał, gdy ta już zdjęła buty oraz płaszcz i kierowała się w stronę przestronnego salonu.
– Miałam wpaść na kawę, więc myślę, że to chyba najtrafniejszy wybór – uśmiechnęła się do niego, chcąc rozluźnić atmosferę. Chłopak nie odwzajemnił tego gestu, wymamrotał, że zaraz ją zrobi i zaszył się w kuchni. Nie wyglądał na złego. Chyba po prostu był zdezorientowany i nie wiedział jak ma się zachowywać. Rybarczyk wcale mu się nie dziwiła. Ostatnim razem gdy się wdzieli, zachowała się jak nastolatka, która nie wie czego chce.
– Dziękuję – powiedziała, kiedy Niemiec postawił przed nią kubek z parującą cieczą. Sam usiadł na fotelu, stojącym po przeciwnej stronie stolika. – Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie – zaczęła wiedząc, że przeciąganie nie służy niczemu.
– To ja powinienem przeprosić. Zachowałem się jak jakiś napalony idiota. Po prostu pomyślałem sobie za dużo i… wyszło jak wyszło – przerwał jej speszony, a dziewczyna przymknęła oczy i zacisnęła wargi. No tak, Sven znowu myślał, że to jego wina.
– To nie twoja wina. Naprawdę nie chciałam tak zareagować, ale są pewne rzeczy, o których nie wiesz, a które wpłynęły na moją reakcję. Więc postanowiłam, że muszę powiedzieć ci całą prawdę, bo strasznie cię polubiłam i nie chcę, by jakiekolwiek sekrety popsuły naszą przyjaźń – wyrecytowała patrząc na niego. Chłopak momentalnie podniósł wzrok i posłał jej zdziwione spojrzenie. Polka wzięła łyk kawy i odchrząknęła. To będzie długa historia.
Przez cały jej monolog, pomocnik nie przerwał jej ani razu. Nawet, gdy rzucała szokującymi informacjami. Nie krył zaskoczenia czy zdziwienia, ale posłusznie pozwolił jej skończyć.
– Pewnie pomyślałeś teraz sobie, że jestem stalkerem Piszczka, który najpierw sprowadził się do Dortmundu, a potem zaczął zadawać się z kolegą z jego klubu, by się do niego zbliżyć – zakończyła swoją wypowiedź. Sven milczał jeszcze chwilę, zanim odpowiedział.
– Nie… to znaczy, serio? Piszczek zostawił cię dla Ewy?
– To było dawno temu i szczerze nigdy nie sądziłam, że to do mnie wróci. Najwyraźniej los lubi sobie ze mną pogrywać – podsumowała.
– Przecież to nie twoja wina, że akurat tu cię wysłali i nie miałaś wpływu na to kogo poznajesz. Zrozumiem jeżeli nie chcesz iść ze mną na ten bal i nie musisz się zmuszać tylko dlatego, by nie zrobić mi przykrości. Nie chcę byś czuła się niekomfortowo. Choć muszę przyznać, że jeżeli już, to Piszczkowi powinno być głupio – wyraził w końcu swoje zdanie.
– Chcę iść z tobą. Nie zamierzam przed nim uciekać. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i byłabym idiotką rezygnując z naszej znajomości tylko dlatego, że gracie w tym samym klubie – powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Cieszyło ją to, że Sven przyjął to pozytywnie. Nie chciała robić z tego jakiegoś wielkiego dramatu, ale przecież gdyby zataiła ten fakt, to i tak wszystko by wyszło na jaw podczas balu. Wtedy mogłoby być mu przykro, że zrobiła z niego idiotę, a tego nie chciała. Zdążyła już go bardzo polubić.
***
Dorota przebywała w ich domu od dwudziestu minut, a już miał jej dosyć na kolejne pięć lat. Ta kobieta była… wyjątkowa. Niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Jej piątka dzieci rozbiegła się po domu niczym mrówki po wsadzeniu kija w mrowisko. Krzyczały, biegały, brały w swoje ciekawskie rączki, to czego nie powinny i potwornie bałaganiły. Nawet Sara zamieniła się przy nich w małego diabełka i nie odstawała swoją psotnością nawet na moment. Najgorsze jednak w tym wszystkim było to, że najwyraźniej tylko jemu to przeszkadzało.
Ewa roześmiana przygotowywała kawę dla siebie i kuzynki, a ta druga nawet nie raczyła skontrolować swoich pociech. Chciał stamtąd po prostu wyjść i wrócić dopiero za kilka dni, gdy ta wariatka wróci do Berlina. Przez te wszystkie lata odkąd ją poznał, starał się ze wszystkich sił by ją polubić. Było to niestety niewykonalne. Dorota miała zupełnie inne poczucie humoru, była przeraźliwie głośna i nie dało się z nią normalnie porozmawiać. Ona chyba nigdy nie traktowała niczego poważnie. W życiu nie spotkał bardziej lekceważącej osoby. Nie rozumiał jak Ewa mogła mieć z nią tak dobre relacje. Była od niej zupełnie inna. Denerwowało go też to, że Dorota lubiła mieszać się w ich życie prywatne oraz wpychała Ewie swoje niekoniecznie mądre rady, które potem doprowadzały do kłótni w ich małżeństwie.
– Łukasz, a co ty taki nie w humorze? – Usłyszał głos pulchnej kobiety, kiedy wszedł do kuchni, by odstawić puszkę z kukurydzą do szafki w tym celu przeznaczonej oraz trzasnął jej drzwiczkami. Skąd do cholery dzieciaki wzięły puszkę z kukurydzą?!
– Ja? W złym humorze? Skąd taki wniosek? – wycedził siłując się na przyjazny ton. Uśmiechnął się przy tym tak sztucznie, że już uśmiech namalowany lalce barbie, był bardziej autentyczny.
– Chodzisz jak nakręcony i trzaskasz szafkami – odpowiedziała chichocząc. Nie rozumiał co w tym było śmiesznego.
– Denerwuję się przed ważnym meczem – rzucił najbardziej banalnym wytłumaczeniem, na jakie wpadł.
– No tak, o czym ty masz myśleć jak nie o meczu. Rodziną byś się zainteresował – pouczyła go.      
– Interesuję się nią bardziej niż ty swoją. Mam coś do załatwienia na mieście, wrócę późno i byłbym wdzięczny jakbyś przypilnowała swoich dzieci, abym miał do czego wracać. – W Piszczku się zagotowało. Dorota była zawsze pierwszą osobą do pouczania, ale nigdy nie widziała swoich błędów.
Ewa posłała mu tylko błagalne spojrzenie. Nie chciała żeby jej najbliżsi się kłócili.
– Sugerujesz, że nie opiekuję się swoimi dziećmi?! – fuknęła zdenerwowana.
– Ty to powiedziałaś – rzucił i wyszedł z kuchni, nie obdarowując jej nawet jednym spojrzeniem. Co za bezczelne babsko! Musiał się stamtąd wynosić jak najszybciej, bo dłuższe przebywanie w jej obecności skończyłoby się tragedią. Gdy tylko zatrzasnął za sobą drzwi frontowe, skierował swoje kroki do domu Błaszczykowskich. Nawet Agata zawsze obstawała po jego stronie w kwestii z Dorotą. Zresztą nie było w tym nic dziwnego. Kuzynka Ewy bezczelnie podrywała Kubę na weselu Piszczków. Miał tylko nadzieje, że gdy wróci, jego dom będzie stał w jednym kawałku.
***
Cieszyła się, bo relacja z piłkarzem wróciła do normalności. Obiecali dać sobie na wstrzymanie i po prostu dobrze się bawić.
Chichotała jak szalona, gdy Sven zaczął śpiewać jeden z najnowszych hitów, który akurat puścili w radio, fałszując przy tym niemiłosiernie. Z wdzięcznością przystała na propozycję, gdy ten zaoferował, że ją odwiezie. Nie spodziewała się natomiast, że aż tak bardzo postanowi umilić jej czas.
– Mam nadzieję, że lepiej tańczysz niż śpiewasz – powiedziała nadal się śmiejąc.
– Dziewczyno! Na parkiecie jestem prawdziwym zwierzem! – odpowiedział jej siłując się na poważny ton.
– Zwierz? Ale bardziej tygrys, czy na przykład żółw? – Klara nadal nie potrafiła opanować swojego śmiechu.  Bender popatrzył na nią z politowaniem.         
– Jeszcze mnie będziesz błagać o chwilę odpoczynku, gdy już cię wezmę w obroty – niby zagroził.
Przyjazna atmosfera panowała, aż do przyjazdu pod mieszkanie brunetki. Sven pożegnał ją buziakiem, ale tym razem w policzek i dziewczyna w dobrym nastroju opuściła jego auto.
Zadowolona niemal w podskokach dostała się do swojego mieszkania, ale gdy chciała włożyć klucz w zamek, zauważyła, że drzwi są otwarte. Jej entuzjazm momentalnie opadł, a radość zastąpił niepokój. Szukała w pamięci momentu, w którym opuszczała mieszkanie. Być może zapomniała je za sobą zamknąć? Po chwili stwierdziła jednak, że to niemożliwe, bo miała na tym punkcie świra i zawsze sprawdzała wszystko po dziesięć razy. Zaczęła się zastanawiać nad tym co ma zrobić. Intuicja podpowiadała jej, by nie wchodziła, ale czy dzwonienie na policję nie było odrobinę przesadzone? Popchnęła mocno drzwi, tak by otworzyły się całkowicie i by mogła wstępnie zweryfikować co się dzieje. Zauważyła smugę światła dochodzącą z salonu. Teraz już miała pewność, że jakiś intruz był w jej mieszkaniu. Gdy zastanawiała się nad tym co ma teraz zrobić, w przedpokoju pojawiła się jakaś postać. Światło z salonu jednak już jej nie dosięgało i nie widziała jej twarzy. Jedynie postura zdradzała, że był to mężczyzna. Po omacku poszukała dłonią włącznika światła, który znajdował się tuż przy drzwiach wejściowych i już po sekundzie w przedpokoju zapanowała jasność. Gdy rozpoznała napastnika, przybrała srogą minę i warknęła.
– Jak tu wszedłeś?!
– Powinnaś rozważyć jakieś solidniejsze zabezpieczenia, bo z tymi nie miałem najmniejszego problemu. – Leon zaśmiał się cichutko.
– To włamanie, dzwonię na policję – zadeklarowała i zaczęła grzebać w swojej torebce w poszukiwaniu telefonu.
– Oj przestań się wygłupiać. Nie mogłem się doprosić byś ze mną porozmawiała, więc musiałem wykombinować coś innego – powiedział już poważnym tonem.
– I stwierdziłeś, że włamanie to najlepsze rozwiązanie? – zapytała z sarkazmem.
– Powinnaś się cieszyć, że to ja, a nie prawdziwi złodzieje. Teraz już wiesz, że twoje zamki do niczego się nie nadają – rzekł z przekonaniem, że Klara powinna być mu wdzięczna.
– Może mam ci za to jeszcze podziękować? – Sarkazm nie znikał z jej głosu.
– Wystarczy, że ze mną porozmawiasz – odpowiedział. – No wejdź w końcu! – rzucił nieco ostrzej, gdy zobaczył, że brunetka nadal stoi w tym samym miejscu.
– Słuchaj! Nie podoba mi się to co odwalasz… – zaczęła Rybarczyk i weszła do środka trzaskając przy tym drzwiami.
– Chcę tylko porozmawiać! – Leon podniósł głos.
– Ty ciągle czegoś chcesz! I wiesz co? Nie obchodzi mnie to! Nie jestem od spełniania twoich życzeń! Trzeba było pomyśleć zanim wyruchałeś tę szmatę. Myślisz, że co? Że ochłonęłam i teraz możesz zacząć mnie bajerować bym do ciebie wróciła? Muszę cię rozczarować, ale przez te trzy miesiące nawet przez moment o tym nie pomyślałam. Zdałam sobie za to sprawę, że byłam idiotką i zmarnowałam na ciebie cztery lata swojego życia. Serio mam dosyć facetów, którzy myślą, że mogą mnie wymienić, gdy im się znudzę… – Klara wpadła w furię. Ten kretyn włamał się do jej mieszkania i myślał, że tym ją przekona, by do niego wróciła? Czy naprawdę uważał ją za totalną kretynkę?
– Popełniłem błąd i zdaję sobie z tego sprawę! Każdy chyba ma prawo popełnić błąd! – Leon wpadł jej w słowo, ale Rybarczyk jeszcze szybciej mu przerwała i zaczęła kolejny wywód.
– Oczywiście, ale mój drogi, kiedy pieprzysz jakąś laskę przez dwa miesiące to już nie mówimy o błędzie, a o byciu perfidnym kłamcą! – Kiedy pilot zrobił duże oczy, zaśmiała się i kontynuowała. – Myślałeś, że się nie dowiem o tym, że to nie była tylko jednorazowa przygoda? Kłamstwo ma krótkie nogi, Leon. Uwierz mi, że nie masz już tu czego szukać i wracaj do swojej Asiuni. – dodała z pewnością w głosie. Kiedy zobaczyła jak mężczyzna zacisnął szczękę, dorzuciła. – Ojej, ona też kopnęła cię w tyłek? – Udawała przejętą tym faktem.  Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale Leon wyzwalał w niej jakąś agresję i traciła przy nim swoją niewinność. Miała ochotę zwyzywać go od najgorszych i zdzielić w twarz. Najlepiej kilka razy. Mocno.
– Zamknij się! – wycedził groźnie. – Chciałem dać nam szansę, ale widzę, że jesteś taka jak wszystkie! Sama rżniesz się z jakimś szwabem, a na mnie naskakujesz, bo raz czy dwa dałem się omamić Aśce – dodał z wyrzutem. Brunetka nawet nie wiedząc kiedy poczęstowała go siarczystym strzałem w policzek. Leon musiał się czegoś naćpać, bo nie wierzyła, że mówił  na poważnie.   
To co stało się potem wprawiło Klarę w osłupienie, a jej ciało sparaliżował strach. Mężczyzna po tym, gdy go uderzyła, popchnął ją z całej siły na ścianę tak, że obiła sobie boleśnie kręgosłup.
– Skończyłem z dogadzaniem tobie. Teraz pora byś ty dała mi to czego chcę – wyszeptał do jej ucha, gdy podszedł do niej i uwięził ją między ścianą, a swoim własnym ciałem. Tak bardzo się przestraszyła, że nawet nie zareagowała. Jej oddech gwałtownie przyspieszył, a źrenice rozszerzyły się. Leon uśmiechnął się cyniczne widząc jej reakcję. – A wystarczyło ze mną po prostu porozmawiać… – Dłonią pogładził policzek kobiety. W pewnym momencie ścisnął ją mocno za szczękę i dodał – Teraz będziemy rozmawiać na moich zasadach.
Klara poczuła, jak jego druga dłoń zaczyna głaskać jej udo…

_____________

*Hell Week – jest częścią pierwszej fazy szkolenia w procesie selekcji do Neavy Seals (całe szkolenie podzielone jest na trzy fazy. Pierwsza sprawdza kondycję fizyczną, druga umiejętność nurkowania i działania pod wodą, a trzecia umiejętności walki na lądzie). Trwa on pięć dni i ma wykazać, którzy z kandydatów nadaje się by przystąpić do jednostki SEAL. Są oni ciągle w ruchu, ciągle głodni, mokrzy, zmęczeni, prawie nie śpią, są popychani do granic możliwości fizycznych oraz psychicznych.

Ależ zawiało grozą w końcówce. Wygląda na to, że Klara jest w poważnych tarapatach, a Leon ma coś definitywnie nie tak z głową.
Jednak wróćmy do fragmentu ulubienicy Łukasza, jaką jest Dorota :D No to biedak się doczekał Armagedonu. Myślę jednak, że dosyć sprawnie z tego wybrnął ;)
Jestem strasznie ciekawa waszego zdania, także piszcie! 

W ogóle mamy już dziesiąty rozdział! Szczerze mówiąc, obawiałam się na początku, że mogę rzucić to opowiadanie w połowie i tyle będzie z mojej pisarskiej kariery, ale wasze opinie niesamowicie motywują do pisania kolejnych zdań, scen i w końcu całych rozdziałów. Jestem wam strasznie wdzięczna, bo pomimo iż te dziesięć rozdziałów zajęły mi około pięćdziesięciu stron w Wordzie, to nadal znajdują się osoby, które chcą to czytać od samego początku i takim oto sposobem znajduje się coraz więcej czytelników. Jestem w szoku, że tak wielu z wam (bo zakładam, że raczej żaden facet tego nie czyta xD) to opowiadanie przypadło do gustu ;)
I tak, wiem, że już dużo się zdarzyło, a Klara spotkała Łukasza zaledwie raz (nie licząc scen z przeszłości), ale obiecuję, że do ich kolejnego spotkania dojdzie szybciej niż się spodziewacie. Zdradzę też, że moment kulminacyjny dopiero nadchodzi ;)

Rozpisałam się niemiłosiernie, ale musiałam się podzielić z wami moimi przemyśleniami. To było tyle z mojej strony.
Ściskam was mocno! ;*

35 komentarzy:

  1. Czyżbym była pierwsza? Zabieram się za czytanie, haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera.. za co ty mi to robisz? Przerywanie w takich momentach to nie na moje serce.
      Niemniej zacznę od początku, bo już w ogóle się w tym wszystkim pogubię. Dorota irytuje mnie w większym stopniu niż Ewka, która, jak już wspominałam, bardziej zaczyna mnie intrygować i chociaż jest na pozór spokojnie, to ja nadal jestem ciekawa, co one tam z kuzyneczką uknuły czy też napsociły. Poza tym Dorota to taki typ, jakiego niestety mam "przyjemność" znać, eh... Opisałaś ją tak, że aż się we mnie gotuje.
      Cieszę się, że Klara opowiedziała Svenowi o całej sytuacji, a ja z każdym takim epizodem zaczynam być bardziej za tą dwójką, aniżeli Klarą i Piszczem (co ty mi robisz?).
      Końcówką naprawdę próbujesz mnie zabić. Mam nadzieję, że to wszystko dobrze się skończy.
      Czekam na kolejny rozdział, ściskam mocno!

      Usuń
    2. W końcu Dorota i Ewa są rodziną, więc muszą mieć jakiś czynnik wspólny :D W ich przypadku to irytowanie wszystkich ile wlezie :D
      Wcale sie nie dziwie, że polubiłas Svena i bardziej kibicujesz mu niż Piszczkowi. Ja też go szczerze uwielbiam (na początku gdy go wprowadzałam to nie byłam aż tak pozytywnie do niego nastawiona, ale on jest uroczy po prostu i musiał zostać już na stałe x) i kto to wie jak się wszystko skończy. Piszczek ma rodzinę, Sven jest wolny i w dodatku zainteresowany Klarą, więc kto wie :P
      Z końcówką trzeba liczyć na cud po prostu ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. O boże ;O nie, ja wierze, że zaraz w jej drzwiach pojawi się Sven i ją uratuje, bo on nie może jej przecież zgwałcić. To jest jakiś chory typ, przecież i tak z nim porozmawiała, powiedziała mu co on nim myśli. Ale z tego co widze to nie jest typ, który odpuszcza i Klara będzie miała jeszcze przez niego sporo problemów.
    Dorota? Przyjechała w gości i zachowuje się jakby była u siebie. Nie ma prawa pouczać naszego Łukasza. Dorota to postać, która oprócz Ewy nie przypadła mi do gusty. Cholerna hipokrytka. Przepraszam, że się tak wyraziłam, ale tak właśnie myślę :D
    Tyle tajemnic w tej notce pod rozdziałem :D pisz już kolejny, błagam ;*
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba liczyć na na to, że w Svenie odezwą sie jakieś supermoce i faktycznie ją uratuje, bo inaczej będzie z nią po prostu źle :(
      Leon to żołnierz, który ma widocznie problemy z brakiem zdyscyplinowania ze strony jego byłej narzeczonej. Źle znosi jakąkolwiek odmowę.
      Nic nie szkodzi xD Dorota własnie taka miała być i wywoływać skrajnie negatywne uczucia :D Chyba się udało ;)
      Kolejny już jest dawno gotowy :D Obecnie męczę siedemnasty rozdział, więc troche wyrwałam w przód ;)
      Ściskam ;*

      Usuń
  3. Obecna :D
    Dorota, ten babsztyl na miarę Grażynki z Pierdziszewic, ta baba już w poprzednich rozdziałach zaczęła mi działać na nerwy ale teraz to razem z Ewką to przekroczyły wszelkie granice głupoty!
    Leon... ten to może się Permenem naćpał i stąd ya reakcja? Hyhyhy
    Mam nadzieję że może Bender albo jakimś cudem Piszczu wpadnie do jej domu i zrobi małe przemeblowanie części całego ciała Leona :D
    Rozdział wspaniały, świetnie mi się go czytało jak zawsze. Pokłony kochana
    Z niecierpliwością czekam na nn :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając twoje komentarz zawsze chichocze jak głupia xD
      Ewka zdecydowanie dobrała się z Dorotą, ale obawiam się, że nic dobrego z tego wyjść nie może. Więc Piszczu, strzeż się!
      Leon, ech... ten to by sie ze swoim charakterem nadawał do kryminału jakiegoś :D Hmm, może w przyszłości napiszę jakieś "przygody psychopaty Leona" xD
      Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Tym razem nie jestem pierwsza. Czy te rozdziały nie mogą trwać w nieskończoność? :D Bardzo, ale to bardzo cieszę się, że Klara postanowiła być szczera z Svenem i tutaj wielkie brawa dla niej! Teraz czas na Łukasza i jego dylematy. ''Uwielbiam'' tą całą Dorotę tak samo, jak Piszczek. Szczerze nie chciałabym być na jego miejscu, współczuję z całego serca tych dni z nią i piątką jej dzieci. Co do końcówki to uważam, że zawiało grozą. Czytałam kilka podobnych fragmentów i w każdym znalazł się ''cudowny bohater'', który zawsze uratował kobietę. Wcale bym się nie dziwiła, gdyby pomagała jej Celina i przy okazji porządnie skopałaby tyłek Leonowi i wysłała go do szpitala psychiatrycznego. Czy tylko ja go tak bardzo nienawidzę? Okropny jest! Do tego Klara musiała zmarnować sobie cenne cztery lata, uhh.. Czekam na więcej i na ten nowy blog, który szykujesz :) Życzę dużo, dużo weny!
    Karo_Nowaq
    #5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie mam tyle czasu aby pisać je w nieskończoność xD
      Racja, też uważam, że to była dobra decyzja by powiedzieć o wszystkim Svenowi i jak widać chłopak też zareagował w porządku.
      Pomimo iż Dorota jest jaka jest, to całkiem fajnie mi się ją pisze i całkiem możliwe że jeszcze wróci :P
      Ta końcówka nie jest najwyższych lotów.. ale taka musiała byc :) Wszyscy liczą na to, że ktoś uratuje Klarę i wszystko skończy się dobrze. No cóż, okaże się :D
      Co do nowego bloga, wiesz dobrze, że aby wystartować muszę mieć porządny zapas, a do tego czasu, opowiadanie o Piszczu musi ci wystarczyć :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. No kochana! Nadrobiłam wszystkie rozdziały i jestem absolutnie oczarowana Twoim opowiadaniem! <3
    Tak bardzo współczuję Piszczkowi takiej żony, kiedy on się w końcu obudzi i przestanie reagować na te jej gierki? I jeszcze ta pożal się, Boże, Dorota. Na jego miejscu wyrzuciłabym ją z domu z tym jej dzieciakami. Istna masakra. I jeszcze próbuje dawać mu „rodzinne” rady. Podziwiam Łukasza, że jest taki cierpliwy.
    Dedukcji Ewy nigdy nie zrozumiem, cóż. ;)
    Fajnie, że relacja Klary i Swena się tak rozwija i jestem niezmiernie ciekawa, co wydarzy się na balu. Mam tylko nadzieję, że obędzie się bez strat w ludziach. :D
    Biedna Klara! Leon, co w Ciebie wstąpiło, Ty świnio?! Mam tylko nadzieję, że ostatecznie jej nie zgwałci, a na ratunek przybędzie ten, który powinien przybyć, czyli Piszczu. :))
    Życzę dużo weny, chociaż widzę, że i tak masz jej mnóstwo! Oby tak dalej. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poświęcony czas <3
      Myślę, że Ewka już powoli przeciągnęła strunę i Piszczek stał się ostrożniejszy, jednak pewnie jeszcze nie raz go zaskoczy :D
      Wyrzucenie Doroty byłoby dla niego najlepszym rozwiązaniem, ale chyba nie jest aż tak bezczelny xD
      Jak zjawią się na balu, miejmy nadzieje, że nie będzie apokalipsy i Ewa nie pozabija się z Klarą :D
      Piszczu jako wybawiciel Klary? To by było cudowne, ale on chyba ma teraz inne zmartwienie czyt. ratowanie domu przed huraganem Dorotą i chyba jego instynkt nie jest aż tak wyczulony by sprawdzać co tam aktualnie sie dzieje u Klary xD
      Więcej weny zawsze się przyda, więc dziekuję i pozdrawiam ;*

      Usuń
  6. o szlag, ale to jest dobre! piszesz czysto, schludnie, masz świetny styl... no wow, na prawdę. Dorota wku*wia, bardzo. ani trochę nie dziwię się reakcji Łukasza. a jego żonka? miss inteligencji, dobrały się z kuzyneczką. cieszy mnie to, że Sven i Klara się dogadali, ale martwi mnie jej były w mieszkaniu Rybarczyk. ale! wymyśliłam to sobie tak - uważaj (XD) - on nie może jej zgwałcić, nie pozwolisz mu na to, tego jestem pewna. teraz pewnie wpadnie do niej Bender z tekstem, że zapomniała czegoś z jego auta i da w pysk Leonowi za bycie sukinsynem, a potem do tej historii znowu powróci status quo :D rozdział rewelacyjny, już nie mogę się doczekać następnego i bardzo liczę na to, że już niedługo się pojawi! i tak jak ostatnio - bardzo proszę o informację ja jego temat w mojej zakładce "spam".
    PS. jeszcze raz przepraszam, za to faux-pas z komentarzem pod poprzednim rozdziałem i mam cichą nadzieję, że się nie gniewasz :) pozdrawiam serdecznie i życzę mnóstwo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplementy <3
      Tak jak pisałam wyżej, Ewa z Dorotą to jednak rodzina, więc jakiś tam czynnik wspólny mieć muszą xD
      Co do Klary, miejmy nadzieję, że obudzą się w niej jakieś nieziemskie siły i zdoła wyzwolić sie z uścisku psychicznego Leona i nakopie mu porządnie ;)
      Co do komentarza, było minęło i wszystko się wyjaśniło, więc nie ma problemu ;p
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Natrafiłam na tego bloga przez przypadek wczoraj i nie żałuję *…* Świetne fanfiction! Ja osobiście kibicuję Klarze i Łukaszowi, chociaż nie było dużo scen z tą dwójką :) Blog od dziś jest jednym z moich ulubionych, ponieważ piszesz takim językiem, który strasznie wciąga, historia nie jest taka jak wszystkie( czyli dziewczyna ćpa, pije itp XD) oraz dlatego, że Łukasz jest jednym z moich ulubionych piłkarzy <3 życzę weny kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że opowiadanie przypadło ci do gustu :)
      Tak jak pisałam pod notką, Łukasz i Klara już niedługo się spotkają i nie będzie to spotkanie jednorazowe, ale więcej zdradzić nie mogę :P
      Nie ukrywam, że Łukasz też jest jednym z moich ulubionych piłkarzy (pewnie nigdy byś na to nie wpadła xD) i liczę, że będziesz w takim wypadku zaglądała tu częściej :)
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  8. uuuu lubie jak jest tak groźnie, może się okaże, że Klara nakopie Leonowi i ten ucieknie hahaha nie wiem ale lubie gdy coś się dzieje
    czekam na kolejne spotkanie Klary i Łukasza, coś czuje, że może do niej pojedzie bo w domu raczej spokoju na razie nie zazna
    za dużo dzieci jak na jeden dom xd
    pisz szybko i czekam co będzie dalej, boje sie co może być tym momentem kulminacyjnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celina pewnie by mu bez problemu nakopała, ale jej tu w tej chwili nie ma, więc lepiej niech Klara szybko sobie przypomni jakieś chwyty obezwładniające z filmów akcji, bo źle skończy :D
      No Łukasz na spokój w domu w tej chwili z pewnością liczyć nie może i biedak musi szukać innego schronienia ;)
      No a moment kulminacyjny z definicji musi być "wielki", więc z pewnością będzie to coś dużego, ale spokojnie, obiecuję nie powybijać głównych postaci xD
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Jak, jak zwykle, gdzieś na końcu z komentarzem. Nie wiem, jak ja to robię, że nigdy nie mogę być szybciej. Mniejsza.
    Ewakuacja Łukasza zalicza się do moich ulubionych części tego opowiadania. Pomysły które przyszły mu do głowy były idealne do wykręcenia się z przebywania w towarzystwie Doroty, która choć epizodycznie to jednak wyprowadza z równowagi i mnie, albo to nie ona... tylko jej dzieci? Gaaash. Nienawidzę dzieci. I znów mniejsza z tym.
    Leon do odstrzału. Ja liczę, że pojawi się tu ktoś kto ją z opresji wyratuje, albo uda jej się jakoś go znokautować. Bo ja go widzę w więzieniu, przynajmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie istotne która skomentujesz, bo każdy komentarz jest dla mnie tak samo ważny <3
      O kurcze, to mamy coś wspólnego, bo ja też nie lubię dzieci :/ Totalnie sie nie potrafię z nimi obchodzić i zwyczajnie mnie denerwują.
      Na zachowanie Leona z pewnością znalazłoby się kilka paragrafów i miejmy nadzieję, że rzeczywiście spotka go za wszystko kara.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  10. Dlaczego, przerywasz akurat w takim momencie? Mam nadzieję, że znajdzie się jakiś cichy bohater, który ją uratuje. Oczywiście, mam na myśli Sven'a :)
    Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ... Dorota. Nie cierpię tej osoby ... bardzo.
    Ogólnie, z każdym kolejnym rozdziałem Twoje opowiadanie staje się coraz lepszy ( o ile takie może być? )
    Pozdrawiam, kochana.
    Buziaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego w takim? To proste :D Cliffhangery mają to do siebie, żeby przerwać w najmniej spodziewanym momencie i zachęcić do dalszego śledzenia historii :D Więc było to przeze mnie perfidnie zaplanowane już od początku xD
      Cieszę się, że się podoba <3
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. Pedofil! Pedofil! !_! ×.×
    Boże, niech przyczłapie jej ktoś na pomoc! Jakiś Sven, czy ktoś... *PIKACHU - WYBIERAM CIĘ!*
    Co tu dużo mówić.. No Dorcia jest taką mną za 10/20 lat :P Nie no, żarcik! Rozdział, jak zawsze, super. Nie chcę się powtarzać, ale to zrobię, no bo świetnie piszesz i super się to czyta i wgl.
    Śpiewający Sven... Ja sobie tego na prawdę nie chciałam wyobrażać, ale cóż... Teraz już za późno :/ ;)
    U mnie nowy rozdział już jutro, a na dzisiaj się żegnam
    Pas! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomoc by się z pewnością przydała, ale kto wie? Może Klarze uda się wyrwać z opresji bez niczyjej ingerencji?
      Ciesze się, że historia nadal wciąga <3
      Ja też sobie wyobraziłam Svena, który śpiewa jak to pisałam xD Mam nadzieję, że w rzeczywistości ma lepsze zdolności wokalne niż w mojej głowie :D
      Ściskam ;*

      Usuń
  12. Pierwsze co przyszło mi na myśl czytając końcówkę to wpadający Piszczek, który ratuję swoją dawną miłość <3 :D
    Jest to jednak niemożliwe :D
    Mam nadzieję, że ten pajac niczego jej nie zrobi! W sumie tego bohatera akurat mogłabyś uśmiercić i nie miałabym nic przeciwko :) :) ;)
    Zły Piszczek? Ciężko mi sobie to wyobrazić, bo Łukasz chyba zawsze roześmiany i zadowolony :D
    Oj Ewka Ewka...Strasznie pusta z niej kobita :D
    Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że nic złego się w nim nie stanie. :)
    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by był scenariusz jak z filmu romantycznego... a ja nie przepadam za takimi filmami :D
      Ja nie lubie uśmiercania bohaterów, a wręcz przeciwnie lubię gdy akcja jest niespodziewana i gdy to niesprawiedliwość zwyciężą (hahahah, jak to mrocznie zabrzmiało :D ale po prostu wtedy dany film/serial/książka są inne od pozostałych, a przez to ciekawsze - to jedyny powód :D)
      No tak, Piszczek zawsze roześmiany w tych wywiadach i w ogóle, więc stawiam na waszą wyobraźnię :D
      Ściskam ;*

      Usuń
  13. Kocham to opowiadanie, wiesz? Nigdy chyba nie czytałam nic takiego konkretnie o Piszczku, którego jest tu bardzo dużo i powiem, że ubóstwiam sceny z nim! Już nawet nie mówię co się dzieje, gdy w pobliżu jest Kuba... :D Czekam na to jak rozwinie się wątek z obecnością Doroty i jej jakże przecudownych dzieciaczków (gdy przeczytałam, że jest ich piątka, prawie wyplułam kawałek loda, który wcześniej wpakowałam sobie do buzi!)
    A końcówka i Leon? To już jest chora głowa... Gość ma urojenia. Teraz mam tylko nadzieję, że bohaterski Sven się tam pojawi. Coś mu strzeli do głowy, że chce ją jeszcze zobaczyć czy coś.. Nie wiem co to będzie, gdy Leon faktycznie jej coś zrobi...
    Czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziekuję <3
      Ja też ubolewam nad tym, że nie ma nic o Piszczku konkretnego (teraz chyba w ogóle nikt o nim nie pisze, gdzie byłby główną postacią), a bardzo chętnie bym sobie o nim poczytała, a nie tylko pisała :d
      Cóż, Kuba nie jest tu jakąś kluczową postacią, więc nie obiecuję, że pojawi się nagle i odmieni losy opowiadania, ale mogę obiecać, że z pewnością jeszcze nie raz się pojawi :P
      Jak już zdradzam sekrety, to powiem, że i Dorota jeszcze też się pojawi xD
      Leon to zdecydowanie czarny charakter, który nie lubi jak coś nie idzie po jego myśli i trzeba liczyć na to, że ktoś tą Klarę uratuje z opresji ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  14. NOO! POWIAŁO GROZĄ! I TO JAK! O.O
    Kochana, ten rozdział to ewidentne MISTRZOSTWO ŚWIATA! :D
    Co za oblech z tego Leona! Jak on może tak postępować? Nie dość, że włamał się do mieszkania Klary to jeszcze ma ją zamiar zgwałcić? O.O (Swoją drogą - jesteś jak Polsat... przerywasz w najlepszym momencie!) Boziu, niech tam ktoś wparuje! Niech tam się zjawi Sven... Albo Piszczu! Ten facet jest nieobliczalny. Zaczynam wierzyć, że może ma coś nie tak z głową... Klara wygarnęła mu tylko i wyłącznie czystą prawdę. Nie obrzucała go jakimiś spekulacjami czy domysłami (tak, jak on ją), więc może się na nią wściekać. Ewentualnie na siebie... Że jest takim kretynem. :/ Kochana, przeżywam tę końcówkę i przeżywam, a jest jeszcze reszta rozdziału, prawda? ;)
    Oj, przez czas pobytu Doroty Piszczek nie będzie miał lekkiego życia. Oj nie. ;) W sumie, nie dziwię się, że był zły na Ewę. Skoro wiedziała wcześniej, że Dorota przyjeżdża mogła go uprzedzić. Przygotowałby się chłopak na to psychicznie. Moim zdaniem nie ma wymówki, że chodziłby przez te kilka dni zły. Miałby czas to nastawienia się do tej wizyty. Poza tym... kto lubi być stawiany przed faktem dokonanym? :/ Cóż... mam nadzieję, że się nie pozabijają. Chociaż można spodziewać się wszystkiego, bo uszczypliwości nikt sobie nie szczędzi. ;)
    No i wracając znowu do Klary. Fajnie, że powiedziała Svenowi o wszystkim. Chłopak zasługuje na prawdę. :) Zareagował super i przekonałam się, że jest świetnym facetem. :) Podoba mi się to, że nie starał się za wszelką cenę namówić Klarę na to, by poszła z nim na tę klubową imprezę. Przyjął na klatę możliwość pójścia samemu i to mnie w nim urzekło. :))
    Kochana, tak jak napisałam wyżej. Rozdział jest mistrzowski. ♥
    Z niecierpliwością czekam na kolejny! ^^
    Buziaki :*
    PS. Przepraszam za mało składny komentarz... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromna przesada z tym mistrzostwem, ale dziękuję za komplementy <3
      Leon z pewnością nie zaproponuje jej za moment herbatki (choć kto wie xD), więc pozostaje nam życzyć powodzenia Klarze w tym nierównym starciu.
      Co do przerywania w takim momencie... cliffhanger przydatna rzecz :D Choć ty zagadka rozwiąże się za tydzień, a np. w przypadku ulubionego serialu nieraz trzeba czekać i kilka miesięcy, więc nie jest tak źle ;D
      Ewa z pewnością nie ma dobrej wymówki na to, że nie powiedziała nic wcześniej Łukaszowi... no i wyszło jak wyszło. On zły, ona zła, bo on jest zły i ogólnie każdy ma popsuty nastrój xD
      Cóż, ja też bardzo lubię Svena i wcale nie ukrywam, że podoba mi się taka jego postać jak tu, choć może i on czymś niemiłym zaskoczy :D
      Ja tam wszystko zrozumiałam więc nie ma problemu i pozdrawiam ;*

      Usuń
  15. O Pazdanie :O
    co się tutaj dzieje? :O
    Jestem mega ciekawa co tu się stanie :O Wieje grozą ;)
    Pewnie ktoś wpadnie do niej i będzzie się działo ;D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie Pazdan mógłby teraz OBRONIĆ Klarę :D
      Coś sie stać z pewnością musi także zapraszam na kolejny i pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  16. Niech Bender czegoś zapomni, nie wiem, rozumu, marynarki, dokumentów albo niech to jego najdzie "ochota na Klarę", albo nie, to jest złe, nie wiem, niech mu się samochód popsuje niedaleko, pod blokiem, whateva, ej no Leon (to takie głupie imię, no xD)nie może jej ten teges... Znaczy ja wiem, że on ją tylko postraszy, bo jakby on ją ten teges to Ty musiałabyś wkroczyć na bardzo nieprzyjemny temat do pisania, przy której jak ktoś nie umie pisać to nawet nie powinien myśleć, żeby się za to zabrać, no bo w końcu Leon by ją wykorzystał seksualnie, ale... WEŹ TY MNIE NAJLEPIEJ NIE SŁUCHAJ, CO?!
    Czekaj! Jeszcze jest Piszczu, Piszczu, który pojechał do banku. Może on! On by wpadł do mieszkania Klary, chwilę po nim Sven, bo by nabrał "ochoty" albo wróciłby by daaawno zapomnianą rzecz i tu nagle taka konfrontacja... JA JUŻ PÓJDĘ LEPIEJ.
    Zawsze może wpaść Celina z chęcią wyżalenia się kolejnym złamanym serduchem.
    JA PO PROSTU WIEM, ŻE ON JEJ NIE TKNIE, OK? XD
    A teraz grzecznie proszę, bo ja się strasznie nie mylę i ja się w ogóle nie mylę ^^'', nie zrób ze mnie śmieszka.
    JAK JA NIENAWIDZĘ KUKURYDZY!!!
    ~ Żona Afansieva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby miałby to być Bender to może niech lepiej akurat rozumu nie zapomina, bo obawiam sie że wcale by Klarze nie pomógł, a zaszkodził co najwyżej xD A gdyby nabrał "ochoty" to podejrzewam, że natychmiast by mu przeszło, jakby juz napatoczył się na Leona, którego też naszła "ochota" :D
      Ja bardzo lubię nieprzyjemne i kontrowersyjne tematy, także osobiście nie miałabym problemu ze skrzywdzeniem Klary (jak to strasznie zabrzmiało :D), ale tak jak mówisz, to grząski grunt i zrobiłaby się z tego jakaś psychodeliczna rozprawka, a nie ff z Piszczkiem, choć z drugiej strony... może taki był mój plan od początku? :D
      Obawiam się, że nawet gdybym chciała to posłuchać bym Cię nie mogła, bo jak pisałam kilka komentarzy wyżej, męczę siedemnasty rozdział aktualnie i Klara (tak, jeszcze tam żyje xD) ma tam dodatkowy problem do kolekcji (chyba), więc zmieniać nic nie zamierzam ;)
      Buziaki ;*

      Usuń
  17. Z góry Cię przepraszam za spóźnienie, wielkie spóźnienie, ale korzystałam z kończących się wakacji. :(
    Kurde, wow! Końcówka.. Nie wiem co powiedzieć. Leon to perfidny sukinsyn (wybacz za określenie, ale inaczej nie mogę). Czego on oczekiwał? Że Klara od tak zechce sobie z nim rozmawiać? Co za idiotą trzeba być, żeby włamywać się do cudzego mieszkania, a potem używać siły w stosunku do kobiety! Jeszcze to co zaczął robić później... Czemu mam przeczucia, że jednak ktoś mu w tym przeszkodzi? I czemu najlepiej pasuje mi tutaj wejście smoka w wykonaniu Piszczka? :D
    A właśnie, Piszczu... Serdecznie mu współczuję, że musi znosić w swoim domu Dorotkę i bandę jej potomków. :D Niech moc będzie z Tobą chłopie.. :D
    Lecę czytać następny.
    Buziaki. ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ile tu się dzieje 😯😯 tyle rzeczy w jednym rozdziale...boskie to ❤ takc bardzo współczuję Łukaszowi. Sama sam kilka takich osób których wizyty musze przecierpiec a najchętniej Wyszła bym i wróciła jak oni już pójdą.
    Przepraszam że taki chaotyczny ten komentarz ale kompletnie mi jakoś nie idzie. Nawet sam rozdział czytałam chyba na 3 tury bo ktoś mi co chwila przerywal.
    Życzę weny 😊
    Zapraszam do siebie 😉
    Besos 😘

    OdpowiedzUsuń