24 sie 2016

11. „Piłka nożna bywa brutalna”

Już miał przekręcać kluczyk w stacyjce, kiedy rozdzwonił się jego telefon. Postanowił, że wpierw go odbierze, a dopiero potem ruszy w drogę powrotną. Dzwonił Lars. Przez dobre dziesięć minut żalił mu się, ponieważ pokłócił się ze swoją narzeczoną. Sven jednak nie obstał po stronie brata, bo wiedział, że ten sam był winny kłótni. W końcu obrażony gracz Bayeru zakończył rozmowę, a drugi Bender tylko westchnął. Wiedział, że bliźniak i tak zadzwoni do niego jutro i zapomni, że się w ogóle obraził. 
Kiedy rzucił telefon na siedzenie obok, jego wzrok przykuł sweter Klary, którego najwidoczniej zapomniała zabrać. Stwierdził, że w zasadzie to nigdzie mu się nie spieszy, a dziewczyna może na przykład potrzebować ów okrycia jutrzejszego dnia. Wysiadł z samochodu zabierając przy tym sweter należący do dziewczyny oraz udał się do drzwi wejściowych budynku. 
Zdziwił się, bo Klara nie otwierała. Zadzwonił jeszcze trzy razy, ale nadal nie było reakcji. Odszedł kilka kroków od budynku i spojrzał wysoko w poszukiwaniu okien mieszkania Polki. Gdy już je zlokalizował, zauważył, że światła są pozapalane, więc dziewczyna nie mogła zasnąć nagle jak kamień. Zmartwił się, bo pomyślał, że coś mogło jej się stać. Może zasłabła i straciła przytomność? Na powrót rzucił się do drzwi, ale nadal nikt mu nie odpowiadał. Zaczął dzwonić więc do przypadkowych osób i gdy w końcu ktoś się odezwał, wytłumaczył sytuację, a mieszkaniec budynku wpuścił go do środka. Zignorował windę i pognał na odpowiednie piętro schodami przeskakując od razu po trzy stopnie. W końcu dobiegł pod jej drzwi i szarpnął za klamkę. 
***
Czując jego obrzydliwy dotyk, który jeszcze nie tak dawno sprawiał jej przyjemność, szarpnęła się i wyswobodziła z pułapki. Zaczęła cała drżeć z emocji, strachu i Bóg wie czego jeszcze. 
– Jesteś nienormalny! – pisnęła, a do oczu napłynęły jej łzy. Czy on właśnie próbował…?
– Boże, Klara! Przepraszam! – powiedział przerażonym głosem i ruszył w jej kierunku, sam w zasadzie nie wiedząc po co. 
– Nie podchodź! – krzyknęła zapłakana robiąc przy tym trzy kroki w tył. Tak, Leon bywał porywczy, ale nie w ten agresywny sposób. Nigdy nie sprawił swoim zachowaniem, aby się go bała. Do teraz.
– Klarcia, przecież wiesz, że bym cię nie skrzywdził! – Zaczął ją przekonywać na trzy tysiące różnych sposobów, że żadne niebezpieczeństwo z jego strony jej nie zagraża. Polka jednak nie wyglądała na przekonaną. 
– Wynoś się, bo dzwonię na policję – rzekła stanowczo, choć łzy nadal spływały strugami po jej policzkach. 
– Proszę, pozwól mi wyjaśnić! – Zdesperowany uklęknął przed nią, ale ona wykorzystała jego ruch, by zgarnąć swoją torebkę, która leża przy drzwiach. Nie myśląc do końca racjonalnie ruszyła w stronę salonu, poszukując w jej wnętrzu telefonu. Była zmotywowana by zadzwonić po odpowiednie służby, bo wiedziała, że Leon tak po prostu za jej na namową nie wyjdzie. – Co robisz? – zapytał zaskoczony i już był przy niej.
– Nie dotykaj mnie! – krzyknęła jeszcze raz, gdy ten złapał ją za przedramię, w którym trzymała urządzenie. Pilot domyślając się jej zamiarów, wytrącił smartfona z jej ręki i potrząsnął mocno za ramiona.
– Chciałaś nasłać na mnie psy?! – ryknął rozjuszony. Rybarczyk przerażona spojrzała mu w oczy, już kompletnie nie rozumiejąc jego zachowania i dojrzała w nich obłęd. Zwariował, pomyślała, bo to było jedyne wytłumaczenie jego ekstremalnego wahania nastrojów.
***
Drzwi bez oporu się otworzyły, więc Bender wszedł do środka. Od razu jego uwagę przykuły odgłosy szamotaniny dochodzące z salonu, więc czym prędzej się tam udał. Widok jaki tam zastał wprawił go w osłupienie. Klara stała na środku salonu szamocząc się z jakimś facetem. On jej gorączkowo próbował coś powiedzieć, a ona krzyczała, żeby jej nie dotykał i się wynosił.
– Zostaw ją! – ryknął i w oka mgnieniu rzucił się na mężczyznę. 
Leon początkowo nawet nie wiedział co się dzieje, a Sven wykorzystał swoja przewagę i zaczął okładać pilota bez pamięci, zaraz po tym jak odciągnął go od brunetki. Wpadł w jakiś dziki szał, a oprawca Klary nie miał z nim w tym momencie najmniejszych szans.
Rybarczyk gdy tylko zorientowała się co się stało, ruszyła do Bendera, by odciągnąć go od bruneta.
– Sven! Zabijesz go! – zaczęła krzyczeć w obawie, że zaraz może dojść do jeszcze większej tragedii. Po kilku chwilach, kiedy Leon był na granicy przytomności, Niemiec zdołał się opanować i przestał okładać bezbronnego mężczyznę.
– Dzwoń na policję – rozkazał dziewczynie. – Nic ci nie zrobił? – dopytał, choć wstępnie ustalił, że ten typek nie zdążył jej wyrządzić poważnej krzywdy. Miała tylko potargane włosy oraz mocno wymiętoszoną bluzkę, ale poza tym, nie widział innych widocznych śladów tego starcia.
– Wszystko ze mną w porządku – odpowiedziała w miarę przytomnie i wykonała polecenie Bendera. Nawet nie chciała myśleć, co by się mogło stać, gdyby Sven się nie zjawił. 
Leon, gdy oprzytomniał i zobaczył nad sobą rozjuszonego blondyna, stwierdził, że jakakolwiek walka z nim skończyłaby się jego porażką, więc tylko podniósł się na łokciach i przesunął w kierunku kanapy, o którą oparł się plecami. 
Patrol policji musiał być w pobliżu, bo nie minęło nawet pięć minut jak się pojawili. Zakuli pilota w kajdanki, a Klarze i Svenowi kazali dojechać na komisariat w celu złożenia zeznań. Ci tak też postąpili. Rybarczyk założyła na siebie nowe ubrania i pod obstawą Bendera dotarła we wskazane miejsce. 
Przesłuchanie nie trwało długo, bo kobieta przytomnie i rzeczowo odpowiadała na pytania zadawane przez funkcjonariuszy. Dowiedziała się, że Leon zostanie przekazany odpowiednim organom, ponieważ był pilotem wojskowym i nie obejmowała go jurysdykcja dla zwyczajnych cywili. Brunetka zdziwiła się po otrzymaniu tej informacji, ponieważ mężczyzna nie popełnił przestępstwa będąc na służbie i nie rozumiała dlaczego miał odpowiadać przed sądem wojskowym, ale uprzejmy policjant zdradził jej w sekrecie, że Leon przebywał na terytorium Niemiec bez zgody przełożonego, a to oznaczało, że był zwykłym dezerterem. Do tego wszystkiego doszło jeszcze włamanie oraz czynna napaść.
– Nocuję dzisiaj u ciebie, masz zepsute zamki, a ja muszę mieć na ciebie oko – zadeklarował Sven, po opuszczeniu komisariatu, a brunetka nie wyraziła sprzeciwu. Mogła mu grozić odpowiedzialność karna za pobicie, ale Leon odmówił składania obciążających Niemca zeznań. To było do niego niepodobne, bo Klara była prawie pewna, że zechce  przysporzyć problemów blondynowi, jednak najwidoczniej wykrzesał z siebie resztki człowieczeństwa i zrozumiał, że zasłużył na to, co dostał. 
– Dziękuję – wyszeptała, gdy byli już przy jego samochodzie. 
– Daj spokój, nie masz za co dziękować – odpowiedział.
– Owszem mam, gdybyś się nie zjawił… – zaczęła, ale Bender jej przerwał.
– Ale się zjawiłem, jesteś już bezpieczna. – Otworzył jej drzwi od strony pasażera, a potem obszedł auto i wsiadł od strony kierowcy.
– Po co w ogóle przyszedłeś? – Zreflektowała po kilkunastu minutach ciszy, kiedy przemierzali ulice Dortmundu.
– Zadzwonił Lars, więc wstrzymałem się z odjazdem, a potem zauważyłem, że zapomniałaś zabrać swój sweter, więc postanowiłem, że skoro jeszcze jestem, to ci go oddam – wytłumaczył jej w skrócie.
Reszta drogi minęła im już w ciszy, pomijając to, że blondyn co kilka minut pytał dziewczynę, czy aby na pewno dobrze się czuje, czy nic jej nie jest i czy niczego nie potrzebuje. Ta za każdym razem musiała go upewniać, że wszystko z nią porządku i dziękowała za to, że się o nią troszczy. Gdy dotarli do mieszkania, pobieżnie je posprzątali, ponieważ Leon zostawił po sobie niemały bałagan, jednak nic szczególnie nie ucierpiało, poza samą gospodynią, a raczej jej godnością.
Urządziła gościowi posłanie na kanapie i poszła pod prysznic. Czuła potrzebę zmycia z siebie dotyku byłego narzeczonego. Może nadal była w jakimś rodzaju szoku i dopiero jutro miało do niej dotrzeć co się stało, ale póki co naprawdę dzielnie to znosiła. Nie małą zasługę miał w tym Sven, który zjawił się idealnie na czas.
Ubrana w zwykły bawełniany t–shirt oraz dresowe spodenki opuściła łazienkę i zajrzała do salonu. Pomocnik jakby na nią czekał, bo gdy tylko się zjawiła, wstał.
– Wszystko w porządku? – zapytał po raz setny.
– Tak. Naprawdę nie masz się czym przejmować. Chciałam ci tylko życzyć dobrej nocy – odpowiedziała siląc się na uśmiech. 
Chłopak przytaknął tylko, również życzył jej dobrej nocy i spoczął na kanapie, gdy brunetka zniknęła za drzwiami swojej sypialni. Wydawała się znosić to bardzo dzielnie, jednak obawiał się, że to tylko taka gra pozorów. Nie chciał nawet dopuszczać do siebie myśli, co by mogło się stać, gdyby Klara nie zapomniała o swetrze, a Lars akurat nie zadzwonił. Przegonił przerażające wizje i spróbował zasnąć, choć nie było to łatwe. 

Dortmund, 8 października 2014
Choć trening rozpoczynał się o dziewiątej, wstał o szóstej i pół godziny później opuścił dom. Był dopiero piątek, a Dorota miała się wynieść w niedzielę. 
Gdy wrócił wczoraj od Błaszczykowskich, mało co nie dostał zawału. Jego piękny dom wyglądał jakby przeszedł po nim huragan. Ze względu na późną porę, na szczęście nie spotkał już ani kuzynki swojej żony, ani jej dzieci, gdyż już spali. Musiał poważnie porozmawiać z Ewą. Od Doroty nie można było wymagać, by szanowała jego własność, skoro nie potrafiła nawet uszanować swojej, ale jego żona powinna jej zwrócić uwagę, że w ich domu panują zgoła inne zasady. Ściany z pewnością nie służyły temu, by przejawiać na nich swoje wizje artystyczne, a kanapa nie była trampoliną. 
Zjadł na mieście śniadanie oraz wypił kawę, pokręcił się jeszcze trochę po ulicach Dortmundu, aż w końcu dotarł na stadion treningowy niemal godzinę przed czasem planowanego treningu. Jako, że pojawił się tam pierwszy, wyszedł na murawę i zaczął od lekkiej rozgrzewki. 
Po około dwudziestu minutach pojawił się kolejny piłkarz i jak się okazało był nim Sven. Piszczek machnął mu ręką z daleka, ale tamten nie odwzajemnił gestu. Może po prostu go nie zauważył? Wzruszył ramionami i udał się do jednego z kojców stojącego nieopodal oraz wziął jedną z piłek. Kopiąc ją po ziemi, zbliżył się do rozciągającego się Bendera i wyciągnął do niego rękę. Niemiec odwzajemnił uścisk, ale nawet nie obdarzył obrońcy spojrzeniem. 
– Wstałeś dzisiaj lewą nogą? – zapytał półżartem Łukasz. 
– Można tak powiedzieć – bąknął pomocnik, po czym oddalił się od Piszczka pod pretekstem, że zapomniał czegoś z szatni. Blondyn ponownie wzruszył ramionami i niewiele przejmując się humorem klubowego kolegi, zaczął oddawać strzały na bramkę. 
Po kolejnych dziesięciu minutach zaczęli pojawiać się inni zawodnicy. Między innymi Mats, który jak zwykle był skory do wygłupów i już na starcie wskoczył na plecy Polaka. Niedługo po tym utworzyli pewnego rodzaju grupkę, w której zaczęli plotkować. Sven też do nich dołączył, jednak był dziwnie cichy, co nie uszło uwadze innych.
– Bender, co ty taki nie swój dzisiaj? – zaczepił go w pewnym momencie Marco.
– Nie mogę mieć gorszego dnia? – warknął patrząc wyzywająco w stronę kolegi.
– No możesz, możesz. Zapytać już nie wolno? – Reus uniósł dłonie w geście poddania. 
– Może ma problemy ze swoją Polką? – zażartował Łukasz nie mając pojęcia, jak rozjuszy za moment tym stwierdzeniem Svena.
– Nie powinno cię to obchodzić – syknął, a jego spojrzenie gdyby tylko miało taką moc, z pewnością zabiło by obrońcę. Pokręcił tylko głową i odszedł od zdezorientowanej grupy piłkarzy.
– O co ci chodzi? – Łukasz nie dał za wygraną i podążył za pomocnikiem, aż do szatni. Też już zaczął tracić cierpliwość. Każdy mógł mieć gorszy dzień, ale to nie oznaczało, że pozwoli na to, by być workiem treningowym. 
– Nie twój interes – powiedział, nawet nie patrząc na drugiego mężczyznę.
– Najwyraźniej mój, bo widzę, że masz ze mną jakiś problem – rzucił Piszczek i szarpnął Bendera za ramię, zmuszając go, by na niego spojrzał. Ten wyrwał je natychmiast i jeszcze bardziej wściekły odpowiedział.
– Zawsze myślałem, że jesteś w porządku, ale jak widać, nie ma już na tym świecie dobrych ludzi.
– Co ty pieprzysz? Naćpałeś się czegoś? – zapytał totalnie zdezorientowany obrońca.
– Wkrótce się dowiesz – rzucił Bender i wyminął drugiego piłkarza, uderzając jeszcze prowokująco swoim ramieniem o jego.
– Co mu odwaliło? – Dopiero teraz uwagę Łukasza przykuł Kuba. Z tego całego napięcia, nawet nie zauważyli, że w szatni jest jeszcze ktoś poza nimi.
– Chciałbym to wiedzieć – odpowiedział kompletnie osłupiony zachowaniem kolegi.  
Wyszli razem z Błaszczykowskim z szatni i z powrotem udali się na murawę. Kiedy zjawili się już wszyscy zawodnicy oraz trener, zaczęli właściwy trening. 
Tuż na sam koniec zorganizowali sparing. Po tym jak podzielili się na drużyny, zaczął się mecz. Łukasz i Sven byli w przeciwnych drużynach, ale ze względu na ich pozycje, często dochodziło między nimi do kontaktu. 
W pewnym momencie, gdy Piszczek był pod polem karnym rywali, wychwycił wzrokiem nadbiegającego Marco i już miał mu dośrodkować, kiedy poczuł w kostce przeszywający ból i wywrócił się na trawę, nieświadomy tego co zaszło.
– Bender, czyś ty zgłupiał do reszty?! – Wściekły Klopp wbiegł na pole gry i ruszył do zwijającego się z bólu Polaka. Zaraz zanim biegł też medyk. – Co ci strzeliło do tego pustego łba, żeby kontuzjować najlepszego obrońcę przed meczem z Bayernem?! – krzyczał na pomocnika, ale ten wydawał się niezbyt przejmować tym faktem. Piszczek sobie na to zasłużył.
Ten nieszczęśliwy obrót zdarzeń spowodował wcześniejsze zakończenie treningu. Łukaszem natychmiast zajęli się fachowcy, oceniając stan jego kostki. Wstępnie stwierdzili, że wypadek tylko tak groźnie wyglądał i staw nie był skręcony. Mimo wszystko piłkarz musiał przejść szczegółowe badania, a jego wystąpienie w meczu z Bayernem stało póki co pod znakiem zapytania. 
*** 
Obudził się dziś w wyjątkowo podłym humorze. W zasadzie to mało spał, a to dodatkowo go nakręcało. Nie rozumiał czemu takie rzeczy dzieją się takiej kobiecie jak Klara. Była w jego mniemaniu idealna, a przytrafiało jej się to co najgorsze. Pomijając już wczorajszą sytuację, pozostawała jeszcze kwestia tego głupiego Piszczka. Zawsze myślał o nim, jako o porządnym gościu, który dba o rodzinę, na boisku robi swoje i jest zawsze skory do pomocy. Tymczasem okazało się, że jest świnią taką jak inni. Nie rozumiał jak mógł zostawić Klarę na rzecz swojej obecnej żony. Co prawda Ewy nie znał za dobrze, bo widział ją tylko kilka razy, ale nie wyróżniała się niczym szczególnym. Nie była ani zbytnio rozmowna, ani jakoś szczególnie zabawna, czy błyskotliwa. Z urodą Rybarczyk też nie miała się co równać. 
Gdy tylko zobaczył go na boisku, krew od razu zaczęła buzować mu w żyłach. Musiał się powstrzymywać ze wszystkich sił, aby mu nie przywalić. Kiedy zaczęli sparing, już po prostu nie mógł się zahamować. Gdy Piszczek chciał dośrodkować, mimowolnie wjechał mu w nogi zdecydowanie brutalniej, niż było to konieczne. Było to idiotyczne posunięcie patrząc na dobro drużyny, ale chociaż miał satysfakcję z tego, że w jakimś stopniu ukarał go za to, co zrobił Klarze. Kiedy dziewczyna cierpiała, ten pocieszał się Ewką, więc teraz pora odwrócić ich role. Gdzieś w jego podświadomości pojawiła się myśl, że to strasznie dziecinne i nierozważne z jego strony, ale zagłuszył ją. 
Po tym wyjątkowo nieudanym treningu oraz reprymendzie jaką dostał od Kloppa, ponownie udał się do mieszkania Klary. W tym czasie odpowiednia ekipa miała jej zamontować solidne zamki oraz ogólnie wzmocnić zabezpieczenia w drzwiach.
Po dziesięciu minutach parkował już na odpowiedniej ulicy. 
– Wygląda solidnie – stwierdził, kiedy dostał się do mieszkania Polki i oglądał jej drzwi.
– Podobno, żeby wejść do tego mieszkania bez kluczy, trzeba zburzyć całą ścianę, bo inaczej nie da rady – powiedziała mu to, co usłyszała od ekipy montującej. 
– Oby. 
– Jesteś głody? – zapytała go.
– Nie, dzięki. Będę się zbierał, pewnie i tak masz mnie dość. Chciałem po prostu sprawdzić co z tymi zamkami – rzucił.
– Żaden problem, ale jak wolisz. 
– Jakbyś czegoś potrzebowała, to dzwoń – powiedział i uściskał dziewczynę na pożegnanie. – Ach, zapomniałbym. Piszczkiem się nie przejmuj. Nie sądzę, by pojawił się na balu – dodał na odchodnym.
– Co masz na myśli? – zaciekawiła się brunetka. 
– Powiedzmy, że miał dzisiaj mały wypadek… – stwierdził tajemniczo.
– Sven, co zrobiłeś? – zapytała lekko się denerwując. Zaczęło do niej docierać, że może jednak nic mu nie powinna była mówić. Wszystko wskazywało na to, że był to zły pomysł.
– Piłka nożna bywa brutalna. – Puścił jej tylko oczko i zniknął bez jakiegokolwiek sensownego wytłumaczenia. Co to do cholery miało znaczyć? 
Wszystko szło nie tak jak trzeba. Przecież nie chciała wprowadzać jakiegoś zamętu w ich drużynie. Chciała uniknąć tylko niezręcznej sytuacji, a wyglądało na to, że popsuła relacje między piłkarzami, a to z kolei mogło wpłynąć na ich grę. 
Jako że w nocy nie mogła spać, zmęczenie dopadło ją teraz. Postanowiła więc, że chwilę się zdrzemnie, nim przyjdzie do niej Celina. Okazało się, że jej drzemka nie należała jednak do udanych, bo ciągle gdzieś w jej myślach obijało się tajemnicze stwierdzenie Bendera.


___________

Wszystko się wyjaśniło, Klara ocalona ;)
A tak na poważnie, chyba żadna z was nie sądziła, że coś jej się stanie? :D
Ja osobiście mogłabym pociągnąć historię w kierunku zgwałcenia, ale żeby potem to odkręcić i utrzymać jakieś pozory realności (tak, to tylko ff i nic tu nie jest realne, ale wiecie o co mi chodzi :D) to musiałabym przez dziesięć rozdziałów opisywać odczucia Klary i ogólnie zrobiłaby się z tego straszna zamuła, a jednak to nie ma być taka historia. Ta scena z Leonem miała coś innego na celu, ale o tym dowiecie się później. 
I co ten Sven? Czy wy też macie wrażenie, że swój bohaterski czyn splamił niejako dziecinnym zachowaniem względem Łukasza? Ach ci faceci ;)
Jako ciekawostkę mogę dodać, że to jak do tej pory najdłuższy rozdział, bo zajął mi pięć stron w Wordzie (standardowo jest to cztery-cztery i pół).

Z rzeczy organizacyjnych:
1. Tak, wiem, że dziś środa, a nie czwartek, ale jutro wyjeżdżam na mini wakacje (znowu xD) i stąd rozdział  dzień wcześniej, a skoro już o tym mówię to:
2. Nie spodziewajcie się mnie na waszych blogach do poniedziałku, bo przez wyjazd nie będę miała łączności ze światem. Także zakładka SPAM stoi otworem, ale ja osobiście zajrzę tam w poniedziałek ;)
3. Czy byłybyście zainteresowane... nową historią? ;) Nie? Przejdźcie do następnego punktu. Tak? To mam dla was małą niespodziankę, ale żeby już się nie rozpisywać, to pozostaje mi tylko zaprosić was >>TUTAJ<<. Wszystkie informacje znajdziecie na miejscu ;)
4. DZIĘKUJĘ ZA TYLE KOMENTARZY! <3 
Jesteście niesamowite i z rozdziału na rozdział bijecie rekord. Piszę to pod każdym rozdziałem, ale wierzcie mi, że to naprawdę wiele dla mnie znaczy <3 

Wystarczy, bo coś ostatnio za dużo mam do powiedzenia pod notkami :D 
Chociaż. Jeżeli któraś z was wytrwała aż do tego momentu to nagroda się należy nie? A więc taki tyci hint dla was za wytrwałość: Piszczu i Klara spotkają się już w kolejnym rozdziale :)
Teraz już serio wystarczy, ściskam was z całych sił, zachęcam do pozostawienia po sobie śladu w postaci komentarza, a dwunastka już standardowo w przyszły czwartek ;*

29 komentarzy:

  1. O mamo! Dostałam maila i natychmiast musiałam przeczytać. Cudo! Nie wiem, jak inne, ale ja się obawiałam, że rzeczywiście coś może się stać... To nie koniec wątku z Leonem? Och. Z jednej strony mnie to cieszy, bo Leon = akcja, ale z drugiej Leon = chory typ.
    Ten sweter to jednak świetna sprawa. Sven, aj chłopcze. Niby taki dorosły, a nadal jak dzieciak. Niemniej nie zmieniam teamu - wciąż team Bender. Czego na początku opowiadania bym nie przypuszczała, ale nevermind.
    Czekam na reakcję Piszcza! I na spotkanie! I na bal! Po prostu: na rozdział!
    Tymczasem udanych mini wakacji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, póki co Leon będzie musiał rozwiązać swoje problemy z prawem nim wróci, o ile wróci ;)
      Nawet nie masz pojęcia jak bardzo cię rozumiem z tym TeamBender <3 Im więcej o nim pisze, ty coraz bardziej sama ich shippuję xD
      Dziękuję ślicznie i pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Wiedziałam, że Sven ją uratuje :D masz racje, gwałt w prowadziłby wiele niejasności, trzeba byłoby poświęcić wiele rozdziałów, aby Klara doszła do siebie bo nie oszukujmy się, to trochę czasu zajmuje.
    Co do Leona-no cholera jasna. Dla mnie osobiście to dziwne, że nie naskarżył na Svena. Nie miał skrupułów do gwałtu, to nie miałby ich, aby się "pożalić" policji. Dla mnie to dziwne. Gdy przeczytałam, że scena z Leonem miała co innego na myśli od razu coś się we mnie zatrzęsło. Jako, że mam bardzo, ale to bardzo wybujałą wyobraźnię pomyślałam o wielu czarnych scenariuszach. Ale to nie możliwe, że Sven ma coś wspólnego z Leonem? Przecież to by było takie...sama nie wiem. Ehh, ta moja podświadomość. Nie śmiej się z moich wizji czy uronień, ale pomyślałam, że Sven mógł porozmawiać z Leonem, aby ten zrobił to co zrobił a on wyszedł w oczach Klary na bohatera XD tak wiem, mam bardzo nie poukładane w głowie, ale lubię snuć teorię, mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko.
    Jeny to takie dziecinne ze strony Svena. Przez jego zachowanie mogła stracić nie tylko cała drużyna, ale i Piszczkowi mogło się coś stać. Jeszcze sposób w jaki informował o tym Klarę. Było to trochę dla mnie przerażające, że nie wyrażał żadnych skrupułów co do swojego zachowania :/
    Nowe opowiadanie? Zaraz zaglądam :) życze miłego wyjazdu, ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgwałcenie to grząski grunt i póki co nie będę się za to brała.
      O kurczę, Sven spiskujący z Leonem? :D To by było dopiero coś ;) Przyznaję, że nigdy bym chyba na to nie wpadła xD I wcale nie śmieję się z twoich przypuszczeń, wręcz przeciwnie! Uwielbiam wszelkie teorie jakie tworzą czytelnicy ;)
      Sven dał się ponieść po prostu i wyżył się na i tak już skrzywdzonym Dorotą Piszczku :D
      Buziaki ;*

      Usuń
  3. Rozdział jak zwykle cudny *…* Kurcze, myślalam,że Piszczu tam wparuje, ale okej :c nie mogę się doczekać relacji Piszczka i Klary <3 Sven jakoś do gustu mi nie przypadł, a po tym incydencie z Łukaszem to w ogóle ;/ Proszę o więcej wątków z naszym Polakiem :c Życzę weny do kolejnego rozdziału ^^ ❤ już lecę obczaić drugiego bloga ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze dwa obozy ;) Jedni wolą Piszcza, inni Svena. Ja osobiście lubię pisać o nich obydwu ;)
      Nie przejmuj się nic, Piszczek to jakby nie patrzeć główna postać i jeszcze się o nim naczytasz. Teraz musiałam wyjaśnić inne kwestie, ale Łukasz wróci :)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. Ha! Czyli jednak Piszczu pojawi się na balu? (czy to jednak będzie inne spotkanie?)
    A Sven to jednocześnie zajebisty facet, ale i kretyn.. Miał ochotę się wyżyć za wcześniejszy wieczór, a że napatoczył się Łukasz, który przewinął się w historii... W tym momencie szkoda mi biednego Piszczka! Nie dość, że ma bajzel w domu to i zaczął się w drużynie! Ehhh...
    A i dobrze, że Leon nic nie zrobił Klarze... Byłoby ciężko później!
    Czekam na kolejny i udanego wyjazdu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam że pojawi się na balu, tylko, że spotka się w końcu z Klarą :D W jaki sposób? A to trzeba czekać na rozdział dwunasty ;)
      Co do Svena, ideałów nie ma, wiadomo. Nawet on potrafił dowalić taką akcją.
      Faktycznie, uzmysłowiłaś mi, że Łukasz w zasadzie nic nie robi, a jest najbardziej poszkodowany xD Musze mu to jakoś wynagrodzić :D
      Dziękuję i pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. Wiedziałam że to będzie Sven :D albo Piszczu... ale On jest przecież zajęty poskramianiem Grażyny z Warzywniaka zwanej inaczej Dorotą z parkietu :D
    Niby Sven uratował Klarę, chwała mu za to... ale żeby w tak dziecinny sposób zachować się w stosunku do Piszcza? nawet jeśli jest Pantoflarzem (według mnie, nie wiem jak innych) i zachował się wobec Rybarczyk jak ostatni sukinsyn to przecież to go nie usprawiedliwia. Powinien też pamiętać o aspetkach sportowych a sposób w jaki powiedział o tym Klare sprawił, że stracił w moich oczach (na razie niewiele ale stracił)
    Boski rozdział jak zawsze *,*
    Nowe opowiadanie? brzmi kusząco ;) zaglądam :)
    Z niecierpliwością czekam na następny <3
    Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota zdecydowanie pochłania całą uwage Piszczka :D Tak bardzo starał sie uciec, a tu jeszcze trening przez jego "wypadek" skrócono, no ma pecha ;/
      W Svenie się zakotłowało od negatywnych emocji i padło na biednego Łukasza. Ale co racja to racja, nie można tego usprawiedliwiać. Licze, że jednak odzyska twoją sympatię :)
      Dziękuję i ściskam ;*

      Usuń
  6. Pierwsze co mi przyszło na myśl to, że mam ochotę przywalić mu za ten faul na Piszczku ;D
    A Łukasz na pewno na balu się pojawi, nie ma innej opcji ;)
    Dobrze, że się pojawił w domu i Klarze nic Leon nie zrobił ;)
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już wystarczy przemocy xD Choć Sven zdecydowanie był agresorem w tym rozdziale :D
      No bal tuż, tuż. Okaże się co tam postanowi Piszczek ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  7. Nie mogłam się doczekać, aż zobaczę u Ciebie nowy rozdział! :D
    Strasznie się bałam o Klarę, że ten bałwan jej coś zrobi, ale na szczęście się wszystko dobrze skończyło ;)
    Sven...no cóż. Widać, że bardzo lubi Klarę (może nawet coś do niej czuje?), ale powinien się trochę opanować. Łukasz i tak cierpi, bo Dorota dalej jest w jego domu xDDDD
    Baw się dobrze na mini wakacjach :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście Sven pojawił się niczym superhero i uratował biedną Klarę :D
      Tak jak pisałam wcześniej, zdecydowanie Piszczkowi się oberwało w tym rozdziale, a w zasadzie to nic przecież nie zrobił :D Miejmy nadzieję, że i on zazna troche spokoju bez Doroty i bez faulujących go kolegów ;)
      Dzięki i pozdrawiam ;*

      Usuń
  8. A jednak Sven.. Też dobrze, nawet lepiej niż Piszczek. :D Kurcze, to miłe, że piłkarz się o nią tak troszczy.. Odnoszę wrażenie, że chyba tutaj komuś zaczęło zależeć. ^^ Ale patrząc na to z takiej "poważniejszej" strony to jego wejście do mieszkania uratowało Klarę.. Gdyby nie on to chyba nie chcę myśleć co temu głupiemu Leonowi by strzeliło jeszcze do głowy. -.-
    Szkoda troszkę Piszczka. Nie dość, że Dorotka w domu, to teraz jeszcze ten "malutki" wypadek.. Nie wiem dlaczego Bender tak postąpił, trochę głupie zagranie, naprawdę. :v
    Ogarnęłam propozycje opowiadań i powiem szczerze, że ta dwójka mnie naprawdę zainteresowała. ^^
    Czekam na kolejny, pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszczek jest chyba obecnie zbyt zajęty swoimi problemami, by jeszcze ratować Klare, na szczęście pojawił się dzielny Sven :D
      Bender się nie popisał swoim zachowaniem na boisku.
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  9. No i dobra, może jestem trochę zawiedziona, że to Sven ją uratował, a nie Piszczu, ale trudno, wybaczam ze względu na to jak cudownie to wszystko opisujesz <3
    W ogóle Leon ma wahania nastrojów jakby był w ciąży, ale żeby jeszcze Sven? Ja rozumiem jest zazdrosny o Klarę, ale bez przesady, żeby od razu atakować biednego Łukasza, który, notabene, też jest niezwykle zagubiony :(
    I, o boże, niech ta Dorotka już się stamtąd wynosi, bo sama tam pojadę i pokażę, gdzie jest jej dom :D
    Strasznie się cieszę, że Klara i Piszczu w końcu się spotkają, chociaż znając życie happy end to to nie będzie, ale zawsze :D
    Jak zwykle życzę dużo, dużo weny, bo to najważniejsze i pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mimo wszystko Sven miał troche bliżej do Klary i więcej wymówek aby się zwrócić niż Łukasz :D
      Cieszę się, że mimo wszystko wybaczasz :D
      Zachowanie Leona było co najmniej dziwne, a Svenowi najwyraźniej udzielił sie jego nastrój xD
      Ściskam ;*

      Usuń
  10. Sorry, że nie było mnie wczoraj, ale wróciłam bardzo późno. A ja w sumie liczyłam troszeczkę, że jej nikt nie uratuje, jednak dobrze, że w odpowiednim momencie pojawił się Sven, bo inaczej byłoby bardzo trudno. Leon mnie to bardzo zaskoczył. Zmienia zdanie częściej niż kobiety xD Na początku chciał jej zrobić krzywdę, a potem, że nie... Jest postacią, która mnie tutaj najbardziej zaskakuje, ale coś czuję, że mimo wszystko on jeszcze wróci. A teraz to ja bardzo współczuję Piszczkowi. Po pierwsze ta cała Dorotka i piątka jej dzieci, które nie dają spokoju to jeszcze do tego wszystkiego Sven! Ja wiem, że zranił Klarę, ale uważam, że ta sprawa dotyczy tylko tej dwójki. Czekam na moment, w którym Łukasz i Klara się spotkają. Och nie mogę się doczekać. Tego właśnie najbardziej oczekuję! Życzę dużo weny. Udanych wakacji! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, jesteś chyba jedyną osobą, która życzy źle Klarze :D No "niestety" Sven ją uratował.
      Och tak, Leon zachowywał się skrajnie dziwnie i z pewnością była w ty jakaś przyczyna, tylko jaka? ;)
      Zgadzam sie, że Sven nie powinien się wtrącać w relacje Klary i Łukasza, poza tym to było dekadę temu. Jednak emocje wzięły górę.
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
    2. Nie życzę jej źle :D Ale czytałam już kilka podobnych scen i zawsze kończyły się dobrze i myślałam, że ty postąpisz jednak inaczej.
      Zapraszam do siebie (jest prolog u Łukasza)

      Usuń
  11. okej, w końcu ostatecznie się zebrałam i zawitałam tutaj! *tańczy taniec radości, bo jest już na bieżąćo*
    9: eh, życie bogatej elity to w ogóle coś popapranego XD hahah, biedna Celina, ale w sumie też bym tak zareagowała, gdybym miała dowiedzizeć się, ze moja przyjaciółka kiedyś była z SAMYM ŁUKASZEM PISZCZKIEM
    ale co jak co, Celina to ma łeb, he
    przez to wspomnienie już się boję swojej studniowki, że ja tam zasnę z nudów, haha XD ale ta Ewka... chryste, Piszczek, co Ty żeś odjebał, wybierając ją, a nie Klarę?!
    10: borze, Ewka, myśl. co z tego, że powiedziałaś mu teraz, skoro będzie chodził jeszcze bardziej struty niż przez te kilka dni???
    borze, Klara. nie pakuj Svena w friendzona! :| ale chociaż sobie to wszystko wyjaśnili, więc to jest najważniejsze, aw
    borze, Dorota. wzięłabym i jej walnęła. najlepiej tą lodówką :|
    borze, Leon. JESZCZE TEGO TAM BRAKOWAŁO *rwie sobie włosy z głowy* oh, ale się Klarze język wyostrzył...:D
    NO ALE GOŚCIA PO POGRZAŁO, ŻEBY TAKIE COŚ DO KOBIETY MÓWIĆ!
    11: SVEN BOHATER *piszczy jak napalona hotka* tego Leona to pan bóg już ostatecznie opuścił... myśli, ze co? że rzuciłaby mu się teraz w ramiona? niedoczekanie jego, pf
    ale wow, chociaż te zeznania odpuścił*klaszcze z uznaniem*
    boże, jak tak można swoje dzieci rozpuścić?! co za nieodpowiedzialna matka z tej Doroty...
    o matko i córko, Sven??? przecież Ty taki grzeczniutki... o matko, chyba za bardzo zależy mi na Klarze :O
    TO ZACHOWANIE BYŁO BARDZO DZIECINNE, jeny, ja wszystko rozumiem, no ale jak tak można rozwiązywać sytuacje, o których na dobrą sprawę Sven za dużo nie wiedział? bowiem tak czy siak Klara wszystkiego mu nie powiedziała...
    życzę miłego urlopu i czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku, dziękuję za TAK DŁUGI komentarz :D
      Mam nadzieję, że jednak nie zaśniesz z nudów na swojej studniówce i będziesz bawić się dobrze ;)
      No, no Klara się wyszczekana zrobiła, nie da się tego ukryć :D Chyba stwierdziła, że będąc taka posłuszna, tylko po tyłku obrywa i chyba zmieniła taktykę :D
      Widze, ze Sven zyskuje swoje małe grono fanek w tym opowiadaniu, z czego się bardzo cieszę :D
      Co do dzieci... niestety znam takie osobiście i proszę uwierz mi na słowo, że da się AŻ TAK rozpuścić dzieci :D
      Bender zareagował po prostu emocjonalnie i nie myślał zbytnio nad tym co robi ;/
      Ściskam ;*

      Usuń
  12. Ha, Sven superman! :D Masz rację, gdybyś pozwoliła, by coś jej się stało to następne rozdziały byłby opisami odczuć, terapii i niewychodzenia z domu, a to nie o to chodzi. Oczywiście Sven spisał się świetnie, bo uratował ją, ale późniejsza akcja z Piszczkiem to odwrotność, więc wyszedł na zero. Co, jak co, ale faceci to wyrośnięte dzieci, więc nie powinno mnie to dziwić.
    Nie ukrywam, że jestem ciekawa, jak potoczy się ta historia dalej, bo trochę się tu miesza. Jestem ciekawa, jak Klara ostatecznie potraktuje Sevna, gdy pozna i o ile pozna sprawę z faulem na zawodniku, co na to Piszczu, gdy dowie się z kim umawia się Sven.. O rany!

    P.S.
    Współczuję Piszczkowi zdemolowanego mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sven ma zdecydowanie swoje momenty :D Miejmy nadzieję, że teraz dla równowagi znowu zaskoczy wszystkich jakimś bohaterskim czynem :D
      Troszkę trzeba namieszać, żeby nie było zbyt nudno, jedynie moge obiecać, że wszystko się wyjaśni w swoim czasie ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  13. Genialny rozdział!
    ja kocham twoje ff ale to już pewnie dobrze wiesz :D
    czekam na te spotkanie Klary i Piszczka mam nadzieje, że bedzie sie dużo dziać
    co do Leona to jestem megaaa ciekawa co możesz z nim jeszcze tutaj namieszać
    i oby nie było jakiegoś rozłamu w druzynie teraz :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze Klara nie ma jednak AŻ takiej mocy, by mieszać im w drużynie, a chłopaki się w końcu opanują ;)
      Do tego czasu z pewnością jeszcze się będzie działo, bo w końcu jakoś trzeba te wszystkie konflikty rozwiązać :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  14. Kochana... ARCYDZIEŁO SIĘ SPOD TYCH TWOICH PALUSZKÓW WYSWOBODZIŁO. ♥
    Teraz mam mieszane odczucia co do Svena... No bo, jestem mu wdzięczna i cieszę się, że dostał się do mieszkania Klary i jej pomógł. Gdyby nie on to doszłoby do tragedii tej dziewczyny... Ale jestem też mega zła za to, co zrobił Piszczkowi. OK, może i Polak zachował się niegdyś jak cham w stosunku do Klary, ale on już za tę swoją głupotę płaci, bo Ewa jest... (jak dla mnie) beznadziejna. Sven nie musiał go faulować... I to z powodu balu? :/ Trochę dziecinne zachowanie. :(
    Teraz muszę się zastanowić czy go lubię czy nie. xD
    Czekam na kolejny! :)
    Buziaki :*
    PS. Kochana, przepraszam, że dopiero dziś. :(
    Przepraszam, że krótko, ale mam dużo do nadrobienia przed 1 września. :(
    No i nowe opowiadanie? 3 razy tak. :D Lecę do linku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sven będzie musiał teraz na powrót zrobić coś dobrego, żeby jakoś odkupić swoje idiotyczne zachowanie.
      Hahahah, no tak, Łukasz już został ukarany związkiem z Ewą, więc nie ma sensu go więcej dołować :D
      Mam nadzieje, że Sven cię jeszcze do siebie przekona :D
      Nie ma problemu, ja sama też mam ostatnio zaległości ;)
      Ściskam ;*

      Usuń