15 wrz 2016

14. „Jedno małe pudełeczko”

Dortmund, 28 października 2014
Przez ostatni tydzień sytuacja w domu Piszczków pozwoli się uspokajała, chociaż nadal nie brakowało niewielkich sprzeczek pomiędzy małżonkami. 
Ewa właśnie wstawiała pranie, kiedy jej uszu doszedł dźwięk nadchodzącej wiadomości z telefonu jej męża. Łukasz pojechał na ostatni przed sobotnim meczem trening i najwyraźniej zapomniał zabrać ze sobą urządzenie. Normalnie nigdy nie posunęła by się do tego, by grzebać w jego telefonie, ale coś jej podpowiedziało, by rzuciła okiem. Przecież mężczyzna nie musiał się o niczym dowiedzieć. Zrobi to tylko ten jeden raz. 
Po krótkiej walce z własnymi myślami, stwierdziła, że zerknie profilaktycznie.
Wzięła w dłoń smartfona, po czym go odblokowała. Następnie stuknęła palcem w odpowiednie miejsce, by odczytać najnowszą wiadomość. To co przeczytała, sprawiło, że śniadanie podeszło jej do gardła. Wiadomość pochodziła od osoby podpisanej jako „K.” i już po chwili Ewa wiedziała, że kryje się za tym nikt inny, jak Klara Rybarczyk – pierwsza miłość jej męża.
Okazało się, że dwójka smsowała ze sobą od kilku dni, a ostatnia wiadomość była prośbą brunetki o przesunięcie ich dzisiejszego spotkania na wcześniejszą godzinę, bo jej przyjaciółka miała nagłą sprawę i obiecała jej pomóc. Kobieta natychmiast skojarzyła fakty. Łukasz wspominał, że wychodzi dzisiaj z Kubą i kilkoma innymi kolegami na kolację! A to drań!
Ewa szybko przejrzała ich cała rozmowę, czym jeszcze bardziej wyprowadziła się z równowagi. Co prawda żadna z wiadomości nie sugerowała, że doszło do czegoś między tą dwójką, ani, że spotkali się już wcześniej, ale ona już wiedziała swoje! Ta szmata podała mu swój adres! Nie mieli spotkać się nigdzie na mieście tylko w jej mieszkaniu, więc o co miało jej niby chodzić?! 
Naszedł ją pewien pomysł. 
– Ja ci pokaże wywłoko – warknęła pod nosem, po czym szybko wystukała do Rybarczyk wiadomość, że godzina jest w porządku i że zjawi się punktualnie. Następnie usunęła ten fragment rozmowy, by nie wzbudzać podejrzeń męża i postanowiła złożyć drugiej kobiecie wizytę.
***
Tuż przed szesnastą Ewa niespodziewanie poinformowała męża, że zapomniała o umówionej wizycie u ginekologa i musi natychmiast wyjść. Mężczyzna próbował się buntować, bo sam o osiemnastej umówił się „z kolegami”, ale kobieta obiecała, że zdąży wrócić na czas. 
Pożyczyła samochód blondyna i już po piętnastu minutach stała pod blokiem swojej rywalki. Oczami wyobraźni widziała, jak ta otwiera jej odziana w jakąś kusą bieliznę z chęcią zaciągnięcia Piszczka prosto do łóżka. Uśmiechnęła się złośliwie, gdy wyobraziła sobie jej zdziwienie, gdy zamiast obrońcy dojrzy jego żonę. 
Wystukała odpowiedni numer na domofonie i po chwili drzwi do klatki się otworzyły. Na szczęście Rybarczyk nawet nie sprawdziła, kto składa jej wizytę. W sumie nawet nie musiała, bo przecież spodziewała się odwiedzin piłkarza. 
Gdy dotarła na odpowiednie piętro, zapukała do drzwi i czekała, aż te zostaną otwarte. 
– Witaj Klaro – przywitała gospodynię uszczypliwie. Ku jej zdziwieniu Klara wcale nie wyglądała jak pracownica domu publicznego i miała no sobie zwykłe jeansy oraz błękitny, ściśle przylegający t–shirt, a włosy miała spięte w wysokiego kucyka.
– Ewa? – zapytała szczerze zdziwiona dziewczyna.
– Chyba nie mnie się spodziewałaś, prawda? – Kobieta nie zmieniała swojego tonu. 
– No nie, spodziewałam się Łukasza – odparła szczerze, co Ewa uznała za bezczelność. 
– Słuchaj ladacznico! Nie pozwolę na to, byś kręciła się koło mojego męża, jasne?! – Jej ton stał się jeszcze mniej przyjemny.
– Nie wiem co sobie wyobraziłaś, ani skąd masz mój adres, ale chyba już pora na ciebie – odrzekła Rybarczyk spokojnie, ale przez jej umysł przebiegało mnóstwo nieprzyjemnych myśli. Czyżby Łukasz zrezygnował i nasłał na nią swoją żonę? Ale po co miałby to robić? 
– Czytałam waszą romantyczną rozmowę i postanowiłam, że dam ci osobiście do zrozumienia, że to nie twoja liga! Może kiedyś mu wystarczyłaś, ale Łukasz jest teraz profesjonalistą i nie potrzebuje takiej panienki. Ma rodzinę, a ty wracaj do swojego Bendera! – krzyczała.
Klara westchnęła nim odpowiedziała. No tak, Piszczek pewnie nawet nie był świadomy, że jego żona właśnie złożyła jej wizytę. Ewa miała tupet. 
– Masz jakąś paranoję. Skoro już grzebałaś w jego telefonie, to powinnaś też wiedzieć, że to Łukasz do mnie napisał i sam zaproponował spotkanie – rzekła zgodnie z prawdą. Celina zaszczepiła w niej dużo odwagi, ale nie aż tyle, by sama miała odezwać się do obrońcy. Na szczęście dwa dni po jej spotkaniu z przyjaciółką, Łukasz sam do niej napisał i od tamtej pory dyskutowali o różnych życiowych sprawach, ale w zasadzie to o niczym konkretnym. Tym bardziej więc nie rozumiała, o co miała pretensje Ewa, skoro przeczytała ich rozmowę. 
– Nie wymądrzaj się! Wiem, po co przyjechałaś do Dortmundu. Chcesz się na mnie zemścić! – Pani Piszczek się zapędziła.
– Chyba przeceniasz moje możliwości. Wygrałaś, Łukasz to twój mąż, masz z nim dziecko, więc zapewniam cię, że nie stanowię dla ciebie żadnego zagrożenia. – Klara starała się ją uspokoić, ale druga kobieta nie wyglądała na przekonaną.
– Ostrzegam, nie zbliżaj się do niego, bo inaczej…! – Ewa znowu zaczęła z podniesionym tonem i postawiła nogę w mieszkaniu Rybarczyk, ta jednak szybko położyła swoją drobną dłoń na jej piersi i z niemałą siłą z powrotem wypchnęła ją za próg.
– Nie powiedziałam, że możesz wejść – rzekła zdecydowanie. Dlaczego każdy uważał, że może tak po prostu wtargać do jej mieszkania? O ile pamiętała, na drzwiach nie miała wywieszonej plakietki, która głosiła: „wstęp wolny”. 
Piszczek zaskoczona postawą swojej rywalki, wycofała się zgodnie z jej wolą, ale mimo wszystko nadal walecznie kontynuowała rzucanie gróźb. 
– Zrobisz wszystkim przysługę, jeżeli znikniesz z jego życia na dobre – odezwała się nieco spokojniej. 
– A może jednak pozwolisz, by to Łukasz zadecydował z kim ma ochotę się zadawać? – zasugerowała jej Rybarczyk. 
– A może przestaniesz wpierdalać się w cudze sprawy? – Ewa znowu nie mogła opanować swojego głosu, który mimowolnie brzmiał o kilka decybeli głośniej niż w poprzedniej wypowiedzi.
– Żegnam – rzuciła brunetka i zatrzasnęła żonie Łukasza drzwi przed nosem. Nie mogła pozwolić na to, by ten zazdrosny babsztyl obrażał ją w jej własnym domu. Jej limit dobroci wyczerpał się w momencie, gdy Leon o mały włos… Klara pokręciła głową odganiając przykrą myśl i udała się do kuchni, doprawić prawie skończoną sałatkę. Wątpiła w to, aby Łukasz ją dzisiaj odwiedził. Ewa pewnie urządzi mu w domu kłótnię stulecia i póki co mogła zapomnieć o spotkaniu z blondynem. Jakby tego było mało, pewien inny uroczy blondyn nie dawał ostatnio znaku życia i skutecznie ją ignorował. Czuła się z tym źle. Nie mogła odwzajemnić uczuć Svena, ale nie chciała kończyć z nim znajomości. Zawdzięczała mu wiele i pragnęła by zostali przyjaciółmi. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie będzie to proste, o ile w ogóle możliwe.
***
Był zły, że jego żona tak nagle pokrzyżowała mu plany. Był teraz zdany na jej łaskę i liczył, że ta faktycznie wróci na czas. Zdawał sobie sprawę, że powinien czuć się źle z tym, że ją okłamał i że miał odwiedzić Klarę, ale nie czuł się winny, ani nie miał wyrzutów sumienia. 
Ostatnie wydarzenia z jego żoną sprawiły, że nie starał się aż tak bardzo. Jeszcze kilka miesięcy temu miał idealne małżeństwo i w życiu nie okłamałby swojej żony, bo wyrzuty sumienia natychmiast by go zjadły. Ale Ewa wcale nie była aż tak uczciwa, więc on też w pewnym momencie zrozumiał, że zwyczajnie mu się nie opłaca. Poza tym, nie robił nic złego prawda? To było tylko zwyczajnie spotkanie po latach z… dawną dziewczyną. 
– Tato! – Usłyszał donośny głos swojej córki, która jak zakładał miała się grzecznie bawić w swoim pokoju. Odłożył gazetę, którą przeglądał, wstał z fotela i udał się do pomieszczenia okupowanego przez małą Piszczek.
– Co jest bączku? – zapytał, gdy już tam dotarł.
– Nie mogę wyjąć kredki! – rzuciła rozgniewana i wskazała paluszkiem na łóżko. Taka naburmuszona wyglądała przekomicznie i uroczo zarazem. 
– A jakim cudem wpadła ci za łóżko? – Popatrzył na nią wpierw zdziwiony. – Znowu pisałaś po ścianach? – zapytał stanowczym tonem, by dać do zrozumienia swojej córeczce, że nie toleruje w tej chwili kłamstwa.
– Nie – odparła, ale na jej buzię wpełzł zawadiacki uśmiech. 
– Sara – rzekł ostrzegawczo.
– Tylko troszeczkę. – Dziewczyna przyznała się w końcu. 
– Mama nas zabije. – Westchnął, ale mimo wszystko przyklęknął, schylił się i ręką sięgnął pod łóżko w poszukiwaniu wspomnianej kredki. Wpierw zgarnął jakieś małe kartonowe opakowanie, a dopiero potem wyczuł pod palcami szukany przedmiot. Wyjął go i wręczył Sarze.
– Ostrzegam, że jak jeszcze raz zobaczę pomazane ściany, to nie będzie dzisiaj dobranocki – rzucił stanowczo i zmierzwił jej blond kosmyki. 
– Dobrze tatusiu – odpowiedziała i czmychnęła do dziecięcego stolika, który stał w rogu pokoju, usiadła na małym krzesełku i zaczęła coś namiętnie rysować w jednej z kolorowanek. 
Łukasz schylił się jeszcze po kartonik by go wyrzucić i przyglądając mu się, ruszył do drzwi. W pewnym momencie zaniepokojony przystanął.
– Skąd to masz? – Pokazał dziewczynce przedmiot, który jak się okazało, był opakowaniem po jakichś nieznanych Piszczkowi lekach. 
– Nie wiem – zbyła go i z powrotem zaangażowała się w swoje zajęcie.  
Piłkarz wystraszył się. A co jeśli mała wzięła te tabletki? Co one tu w ogóle robiły? Zawsze przecież pilnowali z Ewą, by wszelkie leki znajdowały się poza zasięgiem wszędobylskich rączek ich córki. 
Zrozumiał, że Sara nie zamierza nic więcej dodać, więc czym prędzej pobiegł do laptopa, by dowiedzieć się do czego jest przeznaczony lek, którego w dłoniach trzymał puste opakowanie. 
Wklepał w wyszukiwarkę nazwę z pudełka i gorączkowo zaczął przeglądać artykuły. W głowie miał teraz kołataninę zdań wyrwanych z kontekstu i chwilę zajęło mu, nim wszystko poskładał do kupy. Nagle zrobiło mu się niedobrze, a żołądek podszedł mu do gardła. Odetchnął ciężko i przeczytał wszystko jeszcze raz, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Był już pewien. Tajemnicze tabletki z opakowania, były tabletkami poronnymi. 
W pierwszym momencie nie wiedział co ma zrobić. Patrzył to na opakowanie leżące przed nim, to na monitor, aż w końcu poderwał się i w błyskawicznym tempie znalazł się przy Sarze.
– Chodź, musimy udać się na szybką wycieczkę – rozkazał małej i już z jej szafy wyciągał cieplejsze ubrania. Nie wiedział czy mała zażyła leki, ale wolał nie ryzykować. Pigułki podobno były bardzo silnym środkiem. Musiał ją natychmiast zabrać do szpitala. Nie wziął pod uwagę, że pudełko mogło leżeć pod łóżkiem kilka dni i Sara niekoniecznie miała jakikolwiek dostęp do samych leków, ale nie myślał teraz jasno. 
Dziewczynka była wyraźnie zdezorientowana chaotycznym zachowaniem swojego ojca, ale mimo wszystko posłusznie wykonywała jego polecenia i już po kilkunastu minutach byli w drodze do kliniki. 
Tak bardzo odpychał od siebie tą myśl, ale wiedział co to zwiastuje. Liczył mocno, że wyjdzie z tego wielkie nieporozumienie, bo nie chciał uwierzyć w to, że Ewa mogła by…
Wymagało to od niego wiele skupienia, by opanować swoje myśli i dodatkowo skupić się na drodze, ale ostatecznie bezpiecznie dotarli do miejsca docelowego.
Była to prywatna klinika, więc nie minęło wiele czasu, nim dziewczynką zajęli się profesjonaliści i już po godzinie wszystko się wyjaśniło. Wszystkie wyniki były w normie i nic nie wskazywało na to, że Sara mogła zażyć tabletki. Poczuł ulgę, ale nie na długo. 
Zabrał małą i ruszyli w drogę powrotną do domu. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Jak nie był zbyt wierzący, tak teraz modlił się do wszelkich bóstw o to, aby jego przypuszczenia się nie sprawdziły i by nie okazało się, że Ewa mogła się dopuścić takiej straszności... by mogła zabić ich dziecko. 

Dortmund, 29 września 2014
Była zła, bo mama nie zabrała jej na obiecany spacer. Ciągle powtarzała, że pada deszcz i nie wolno wychodzić z domu, ale jej to nie przekonywało. W lato babcia przecież pozwalała jej biegać po deszczu, więc w czym był problem? Gdy tata wróci, to mu się poskarży, jaką to złą kobietą jest mama.
Obrażona na cały świat, postanowiła, że sama zorganizuje sobie czas. W przedszkolu budowali wieżę z klocków, więc kiedy sobie o tym przypomniała, stwierdziła, że zbuduje własną.
Klocki były nudne, wiec trzeba było wymyślić jakieś bardziej innowacyjne rozwiązanie. Bystrymi oczkami rozejrzała się po swoim pokoju i stwierdziła, że zbuduje konstrukcję z wszystkich przedmiotów, które wyglądają na stabilne. 
Takim oto sposobem zgarnęła z półki kilka książek z bajkami, opakowanie po klockach lego, pudełko, w którym trzymała drobne zabawki (które oczywiście wysypała w kąt na ten czas), a także zabrała kilka innych przydatnych przedmiotów i zaczęła budowę. Dosłownie po minucie wszystko było ustawione, ale mała Sara nie była usatysfakcjonowana. Wieża była za mała, a ona nie miała w tej chwili pomysłu jak ją powiększyć.
– Sara! Masz gościa! – usłyszała głos swojej mamy. Zaciekawiona zbiegła więc po schodach, by zobaczyć, kto złożył jej wizytę. Wyszczerzyła swoje ząbki w momencie, w którym ujrzała swoją najlepszą koleżankę. Była to Oliwia Błaszczykowska, która właśnie przyszła wraz ze swoją mamą, oraz młodszą siostrą Leną. 
– Cześć kochanie. – Ciocia Agata pochyliła się teraz nad nią, cmoknęła w główkę i wręczyła ogromną czekoladę. Podziękowała jej grzecznie i już po chwili ciągnęła Oliwię na piętro do swojego pokoju, by pokazać jej swoje dzieło. Zignorowały Lenkę, która była za mała, by je dogonić i zajęły się sobą.
– Nie mam więcej rzeczy – odparła zrezygnowana Piszczek, zaraz po tym gdy pokazała koleżance wieżę oraz wytłumaczyła swój problem.
– Chodź, poszukamy czegoś. Błaszykowska chwyciła ją za rączkę i razem zaczęły penetrować całe piętro domu obrońcy. Miały szczęście, bo ich mamy siedziały aktualnie w kuchni na dole i nie nadzorowały ich. 
– Popatrz ile kartonów! – zawołała Oliwia i wskazała paluszkiem na pudełka, w których znajdowały się buty. Były teraz w garderobie.
– No nie wiem… tata będzie zły. – Sara wyraźnie się wahała.
– Oj przestań, posprzątamy. – Druga dziewczynka ją zachęcała. 
Małej Piszczek nie trzeba było długo przekonywać. Zajęło im ledwo pięć minut, nim wyjęły wszystkie buty oraz zaniosły kartony do pokoju najmłodszej mieszkanki domu. Tam szybko wzmocniły swoją konstrukcję i stwierdziły, że należy ja teraz przyozdobić. 
Biegały po całym piętrze i szukały cennych łupów. Sara była aż tak zdeterminowana, że zaczęła nawet grzebać po wszystkich kieszeniach walizki podróżnej swojej mamy. Z radością wzięła mały kartonik, bo stwierdziła, że ten nada się idealnie na wieżyczkę. Ach tak, w trakcie zabawy zmieniły zdanie, że zamiast wieży zbudują… zamek.
Po dwudziestu minutach oraz kilkunastu remontach generalnych, zamek był w końcu gotowy.
– Jest piękny. – Oliwia klasnęła w rączki. Potem na dobre rozpoczęła się zabawa w księżniczki. Do czasu, aż w drzwiach stanęła zszokowana mama jednej z dziewczynek.
– Jezus Maria! Co się tutaj stało?! – Ewa nie kryła przerażenia. Przez dosłownie pół godziny dziewczynki kompletnie przemeblowały piętro.
Sara była tak bardzo zaskoczona tym, że jej mama nakryła ją oraz Oliwię na niezbyt grzecznej zabawie, że odruchowo cofnęła się o kroczek do tyłu. Ten kroczek jak się okazało, zaważył całkowicie na konstrukcji zamku, który runął robiąc przy tym gigantyczny hałas. 
– Wszystko w porządku?! – zawołała Błaszczykowska z dołu zaniepokojona zamieszaniem na piętrze.
Ewa udzieliła reprymendy swojej córce, a wieczorem, gdy Błaszczykowskie już się z nimi pożegnały, zaczęła sprzątać bałagan jaki panował w pokoju Sary. Zajęło jej to dziesięć razy więcej czasu niż dziewczynkom zrobienie harmideru. Po ponad godzinie wszystko wróciło do względnego porządku. Każda rzecz leżała już na swoim pierwotnym miejscu. No, prawie każda. Ewa niestety nie była świadoma, że jedno małe pudełeczko, w momencie gdy dziewczynka przewróciła wieżę, potoczyło się pod jej łóżko. To pudełko jak się okazało, miało zaważyć na losach jej małżeństwa.


____________

Tak, to zdecydowanie ten rozdział, w którym wszystko wywróciło się do góry nogami. Obiecuję, że dopiero się zaczyna. 
Aż nie wiem co tu więcej dodać. 
Po prostu zostawię to Wam do oceny (a nie ukrywam, że jestem strasznie ciekawa co powiecie na taki twist).
Pierwszy rozdział na Hunting Season pewnie w sobotę ;)
Ściskam ;*

29 komentarzy:

  1. Ha, ja wiedziałam, że tak będzie. Być może pisałam, w którymś komentarzu, że Ewa może jest w ciąży i chce pozbyć się ich dziecka. Jak można coś takiego zrobić? Przecież każde dziecko jest cudem, a ona je tak po prostu usunęła? Jeżeli nawet tego nie zrobiła to były najbardziej głupie myśli, ale puste pudełko prawdopodobnie świadczy tylko o jednym. Chyba, że kupiła je dla swojej cudownej kuzynki, ale nie sądzę. Uważam, że Łukasz powinien ją o wszystko wypytać, a Klarze należą się z jej strony jakieś przeprosiny, postąpiła nieciekawie, oskarżając ją o to, że może mieć romans z Piszczkiem. Zapraszam do Niko :) Weny! Ściskam i do soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętałam właśnie, że ktoś to napisał pod którymś z wcześniejszych rozdziałów, a to byłaś Ty :D Jasnowidz xD
      Choć w sumie to się okaże ;)
      Ewka znowu pokazała się od tej najgorszej strony. Nawet jeżeli wyjdzie z tego nieporozumienie to będzie sie musiała grubo tłumaczyć.
      Zaraz wpadnę do Ciebie i pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Oj uwielbiam takie "twisty" a w twoim wykonaniu jest fenomenalny
    Miło zaskoczyła mnie pewność siebie Klary a wkurzyła natarczywość Ewki. W końcu z niektórych ludzi mimo faktycznego miejsca zamieszkania wieś nie wychodzi
    Ciekawi nie sytuacja z tabletkami poronnymi, czyżby to Piszczkowa nie chciała kolejnego dziecka a wpadli z Łukaszem?
    Pozostaje mi tylko czekać na następny i na nowy rozdział na nowym blogu:)
    Pozdrawiam i dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, twisty zawsze trochę akcji wprowadzają :D
      Klara chyba miała dosyć tego, że ktoś ciągle na nią naskakuje i próbuje dyktować warunki ;)
      Wszystko się wyjaśni w przyszłym rozdziale,
      również pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. Kocham ten rozdział, naprawdę! Tu się tyle dzieje!
    Ewa ma porządnie przekichane i niech cwaniara teraz wymyśli dobrą wymówkę! Oj Łukasz, dla kogo ty zostawiłeś tę naszą biedną Klarę?
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, bo czuję, że będzie w nim też nieźle! Chcę kłótnię Łukasza i Ewy oraz może jakieś spotkanie Rybarczyk z Piszczkiem, tym razem w wersji męskiej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobał <3
      Ewka zdecydowanie wpadła w tarapaty i nie chciałbym być w jej skórze, gdy dojdzie do konfrontacji z Piszczkiem :D
      Klara z pewnością spotka się z Łukaszem :D
      pozdrawiam ;*

      Usuń
  4. Jaki fajny rozdział! <3 ale juz od początku.
    Ewka postąpiła nie ciekawie przeglądając mu telefon- to jego prywatna sprawa a jej nie usprawiedliwa to, że to jej mąż. Bez przesady, każdy potrzebuje prywatności. Sama jej oczekuje, to niech da jej też trochę Piszczkowi. I no kurde, tak samo jak rozumiałam ją w pewnym stopniu w poprzednim rozdziale, tak rozumiem ją trochę teraz, ale ...no właśnie u niej zawsze jest jakieś ale. Przesadziła oskarżajac Klarę o romans. Klara jest na tyle lojalną osobą, że nie zdobyłaby sie, aby zaciągnąć Łukasza do łóżka. Bierze pod uwagę to, że on ma rodzinę, czym bardzo mi imponuje. Zaimponowała mi również swoim zachowaniem przy wizycie Ewki. Coraz bardziej lubię Klarę.
    Tabletki poronne? Ewka jest zdolna do wszystkiego, ale wydaje mi się, że jednak nie miałaby serca tego zrobić. Dziecko mogłoby naprawić ich relacje, i miałaby przynajmiej argument oprócz Sarki, aby niezależnie od okoliczności zatrzymać go przy sobie. Mogę się mylić. Zerkając na tytuł następnego rozdziału mam tak ogromną nadzieje, że Łukasz powie tak Klarze. Jejku jak by było cudownie. Pudełeczko? Ciekawa sprawa. Czyżby kryły się tam jakieś wspomnienia związane z Klarą? Jeżeli tak, to bardzo źle, że Ewa to znalazła :D
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, że Cie nie zanudziłam, bo troszkę się rozpisałam XD ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrosna kobieta jest zdolna do różnych rzeczy i przeglądanie telefonu partnera to wcale nie taka najgorsza zagrywka :D
      Jednak racja, nic jej nie usprawiedliwia.
      Wygląda na to, że pierwotna Ewa, która z każdej igły potrafi zrobić widły, powróciła na dobre.
      Klara zdecydowanie ma więcej wartości moralnych i jak widać nie do końca poszła za radą Celiny ;)
      Co do pudełeczka - chodziło o opakowanie po lekach poronnych i obiecuję, że nie kryje się za tym jakieś drugie dno :D
      Wszystko wyjaśni się (no prawie wszystko) w kolejnym rozdziale,
      buziaki ;*

      Usuń
  5. A ja powiem, że rozumiem Ewkę.
    Znaczy nie popieram aborcji, bo - łopierdziele się porobiło, ale no ja to bym jakieś depresji dostała albo samobója popełniła, gdybym podejrzewała męża o zdradę albo przeczytała jego smsy z jakąś kobietą z kryptonimem, pseudonimem, whateva.
    Dziewczyno, przeszłaś samą siebie. Masz zarąbisty styl pisania, genialne pomysły, w ogóle ta zabawa Oliwki z Sarką, no skąd Ty miałaś ten pomysł na wieżę, ja się pytam. Słowem. Chyba najlepszy rozdział, bardzo, bardzo, bardzo mi się podobał.
    Przepraszam, że tak chaotycznie, ale nadal mam takie : Wooo, po przeczytaniu tego cuda :D
    Czekam na pierwszy rozdział na drugim blogu.
    ~ Nutella Neuera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo iż uważam, że Ewa nie powinna grzebać w cudzym telefonie to jednak co racja to racja. Łukasz nie zrobił niczego złego, ale równie dobrze mógł się okazać chamem puszczającym ją kantem na prawo i lewo, więc przynajmniej kobieta wie na czym stoi :D
      Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą twoje słowa, bo wiem, że ty zawsze podasz kawę na ławę ;)
      Co do zabawy Sary z Oliwką - inspiracja to maja bratanica :D Więc akurat pod tym względem to mogłabym całe opowiadanie napisać z perspektywy Sary :D
      Jeszcze raz wielkie dzięki i ściskam ;*

      Usuń
  6. Nadrobiłam dzisiaj całego bloga i nie ukrywam, że mnie zainteresowałaś. To naprawdę fajna, świetnie pisana historia! :D Także gratuluję i czekam na kolejne rozdziały, a w wolnej chwili zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że chciało Ci się czytać wszystko od początku, ale bardzo się z tego cieszę i dziękuję za miłe słowa ;)
      Twojego bloga też akurat nadrabiam, także wkrótce będę na bieżąco :D

      Usuń
  7. W kolejnym rozdziale chyba szykuje się jakiś armagedon. Piszczek zrobi wojnę i Ewa zrobi wojnę. Będzie ciekawie na pewno, pewnie też będzie to kluczowy moment całego opowiadania. Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z pewnością Łukasz o wszystkim od tak nie zapomni :D
      Muszę się z tobą zgodzić, że to kluczowy moment w akcji opowiadania ;)
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  8. Z jednej strony rozumiem Ewkę...No bo sama pewnie nie byłabym zadowolona gdyby mój facet spotykał się z jakąś laską i to jeszcze za moimi plecami,więc fakt,że Ewka do niej pojechała nie zdziwił mnie,ale przecież to nie jej wina,że Łukasz chcę się z nią spotkać....
    Jestem ciekawa co zrobi Łukasz z tymi tabletkami i jak rozwinie się sytuacja,tylko mi nie mów,że przez te tabletki ich związek runie choć Piszczek z Klarą jakby się zeszli to mógłby być ciekawy wątek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka miała prawo się zdenerwować... tylko z nią jest tak, że jej reakcje nie są nigdy adekwatne do sytuacji, a to powoduje tylko takie akcje...
      Myślę, że Łukasz powinien sobie porozmawiać z Ewą, ale zobaczymy co on tam zdecyduje :D

      Usuń
  9. Zjawiam się teraz tutaj. :)
    Łał! :O
    Ależ rozdział! ♥
    Co za małpa z tej Ewki... Jak może zachowywać się tak podstępnie? :/ Klara ma rację, że uważa ją za desperatkę. Gdyby tylko ufała mężowi stuprocentowo to nie musiałaby wykorzystywać, jego nieobecności, by podstępem spotykać się z Klarą. W ogóle pewnie nie zwróciłaby uwagi na naszą bohaterkę. Widać, że Ewa czuje się zagrożona... Zabawne jest to, że zamiast (skoro już komuś musi) dać reprymendę mężowi, bo to on pierwszy napisał do Rybarczyk to ta wścieka się na nią.. :X
    Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa, co też miało być tematem ich spotkania... Dlaczego mieli się zobaczyć... Nie będę pytała, dlaczego Łukasz nie powiedział żonie prawdy, bo to jest wiadome, że zrobiłaby mu awanturę XXI wieku.
    Zachowanie Łukasza bardzo mi się spodobało. Od razu dla pewności pojechał do szpitala i zrobił badania. Lepiej mieć tę pewność, bo jeszcze dziewczynka połknęłaby te pigułki i wtedy mogłyby być problemy... :/ Swoją drogą, co za nieodpowiedzialność, żeby dopuścić, aby takie coś znalazło się w pobliżu dziecka. Ta uwaga jest oczywiście skierowana do Ewy, która spędza z dzieckiem najwięcej czasu.
    Dziewczynki nieźle zabalowały... Widać, że mała Sara ma respekt przed mamą. Chociaż... wydaje mi się, że dziewczynka się jej nawet boi... Od razu spokorniała, cofnęła się, kiedy zobaczyła mamę... Coś jest nie tak. :(
    I tą końcówką tak zaintrygowałaś, że już nie mogę się doczekać następnego. ♥
    Czekam! ^^
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coż, zona Piszczka to typowy troublemaker i z nią zawsze jest coś nie tak :D
      Fakt, Ewa czuje się zagrożona, ale pytanie czyja to wina? Być może gdyby zachowywała się fair wobec Łukasza, ten nie musiałby przed nią niczego ukrywać w obawie, że wybuchnie trzecia wojna światowa ;)
      Łukasz zareagował jak wzorowy ojciec :D
      Dziękuję za tak treściwy komentarz i ściskam mocno ;*

      Usuń
  10. Odważna Klara i opiekuńczy tata Piszczek jak najbardziej na plus! :D
    Ewka...kobieto...Co ona zrobiła??
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, bo czuję, że w domu Piszczków rozpęta się burza nie tylko z powodu pudełka, ale jeszcze z powodu Klary.
    Kurde xD Teraz to się dopiero rozkręci akcja. :D
    Odliczam dni do czwartku <3 :D
    Buźka! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Ewa z pewnością znowu nawywijała eh.. ta kobieta chyba nie potrafi zaprowadzić spokoju na dłużej niż tydzień/dwa.
      Teraz znowu się doigrała ;/
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  11. To zabawne, ale właśnie często dzieciom, jak i sytuacjom, które się z nimi wiążą wyjaśnia się wiele rzeczy, a na pewno niektóre wychodzą na jaw. Dzieci chcą się dobrze bawić i niczego nieświadome czasem największe tajemnice wywloką na wierzch.
    Ogólnie Ewa swoim zachowaniem rozdrażniła mnie konkretnie. Nie dość, że czyta smsy swojego męża, a to na pewno nie jest fair, to jeszcze leci do Klary i urządza jej awanturę o nic, bo właściwie to o co? Choć z drugiej strony, czy normalna kobieta nie byłaby zazdrosna o swojego faceta, gdyby ten umawiał się na spotkanie z byłą? Jak zwykle są dwie strony medalu, z tym że... Ewa jest okropna, znaczy się jej zachowania.
    Interesuje mnie wątek małego pudełeczka, więc cierpliwie będę czekać na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Dorośli częśto uciekają się do wymyślnych intryg, a nie pomyślą o tym, że dla dziecka rozszyfrowanie zagadki (nieświadomie najczęściej) to żaden problem.
      Podobnie jest z Sarą i Ewą. Mama chciała coś ukryć przed tatą... a córka w trakcie zabawy pokrzyżowała jej plany.
      Ewa miała prawo poczuć się zadrosna, tylko że po części sama doprowadziła do takiego stanu, gdzie mąż zataja przed nią pewne fakty.
      Małe pudełeczko to nic innego jak opakowanie po lekach ;)
      Zabawy Sary jest retrospekcją (patrz daty :D)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  12. Wiedziałam!
    coś tak czułam, że z Ewą jest coś nie tak!
    ciesze się, że Piszczek wreszcie zrozumie, że ma okropną żone
    może Klara go pocieszy :D
    w ogóle brawa dla Klarci za ekcje z Ewą, ja bym pewnie spaliła buraka i udawała, że wcale nie byłam umówiona z jej mężem, Klara taka odważna, brawa dla niej
    czekam co to się stanie dalej, chyba będzie ostra kłótnia
    dużo weny, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No być może jej kolejna zagrywka da mu więcej do myślenia i przestanie dać się nabierać na jej sztuczki :D
      Klara przebywając w Dortmundzie zdecydowanie nabrała pewności siebie, co jak widać na razie wychodzi jej na dobre ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  13. Kochana, najpierw chciałabym Cię przeprosić za nieobecność pod poprzednim rozdziałem, który oczywiście przeczytałam, ale już nie zdążyłam skomentować :(

    Ewa, jak widać nie wie, że podstawowa zasada to "mniej wiesz, lepiej śpisz". Wiadome było, że jak dorwie się do telefonu Łukasza prędzej czy później znajdzie coś, co nie powinno do niej dotrzeć :P
    Szkoda tylko, że trafiło akurat na Klarę. Chociaż w sumie nie dziwię się, że Ewka się wkurzyła, jakby nie było Piszczu to nadal jej mąż.
    Generalnie ten rozdział jest taki "Ewkowy" totalnie :D
    No a z tym pudełeczkiem to już totalnie mnie zabiłaś :)) Jestem ogromnie ciekawa, jak zareaguje Łukasz i czy poczyni pewne kroki, które powinien poczynić już dawno :PP
    A Sara i Oliwka wydają się takie słodkie <3

    Przepraszam za komentarz bez ładu i składu :( Następny będzie lepszy! :D

    Czekam na kolejny rozdział! :)) Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi :D
      Może i wie, ale ciekawość niestety była silniejsza. Zdecydowanie na dobre jej to nie wyszło ;)
      Tu też prawda, niby Łukasz nawet jej obiecał, że nie będzie się już kontaktował z Klarą... i obietnicy jak widać nie dotrzymał, choć z drugiej strony nic złego też nie zrobił (jeszcze xD)
      Myślę, że akcja Ewy definitywnie dała mu do myślenia i kobieta będzie potrzebowała tym razem czegoś więcej niż tylko wymówki, aby jakoś rozwiązać tą sprawę.
      Buziaki ;*

      Usuń
  14. nie, nie wierzę. Ewa jednak zdradza Łukasza :))) super. Sven się nie odzywa do Klary, Klara zmawia się z Łukaszem na spotkanie, które udaremnia zazdrosna Ewa, Łukasz się skłóci i rozwiedzie z Ewą... Szkoda mi Sarci. Klary w sumie też. I Svena. I Łukasza. Ewa sama sobie zgotowała ten los, więc...
    czekam na kolejny, dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie powiedział, że go zdradza :D
      Faktycznie, bohaterowie póki co nie mają powodu do radości, ale może niedługo się to zmieni ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  15. Kurcze, tabletki poronne? Naprawdę Ewa byłaby zdolna do usunięcia dziecka Łukasza? A może... to wcale nie było dziecko Piszczka tylko poznała kogoś podczas tajemniczych wyjazdów do swojej kuzynki i to z nim zaszła w ciążę? Tak czy tak - Ewa wcale taka święta nie jest.
    No i jeszcze ta wizyta u Klary! Dlaczego mam wrażenie, że przez Ewę przemawia jakaś chorobliwa zazdrość? Czemu czasami tak ciężko do niej dotrzeć? Nie jest dzieckiem, a dorosłą kobietą i zachowuje się jak.. aj, szkoda słów nawet.
    Jestem ciekawa co z tym wszystkim zrobi Łukasz. Po pierwsze, znając życie będzie musiał porozmawiać z Klarą i zapewne ich rozmowa przyjemna nie będzie, bo przecież Ewa naskoczyła na nią jak jakaś dzikuska, a po drugie musi wyjaśnić sprawę z tabletkami..
    Dobrze, że już jest kolejny rozdział. *___*
    Lecę czytać dalej! :)

    OdpowiedzUsuń