22 wrz 2016

15. „Nigdy nie powinienem był odchodzić”

Ewa Piszczek była zadowolona z siebie. Pomimo iż jeszcze kilka godzin wcześniej mogłaby zaryzykować stwierdzenie, że jakiś intruz wkradł się w jej małżeństwo i próbuje je sabotować, tak teraz była myśli, że opanowała sytuację. Teraz tylko wystarczyło pilnować Łukasza i nie pozwolić mu się niepostrzeżenie wymykać. Wiedziała, że miał się dzisiaj spotkać z tą nieszczęsną Klarą, ale zaraz po powrocie do domu zamierzała zasymulować niewyobrażalną migrenę, w związku z czym blondyn będzie musiał zostać w domu i zająć się nią oraz Sarą.
Zanim otworzyła drzwi frontowe, pozbyła się cynicznego uśmieszku, a na jej twarz wstąpił grymas bólu. Weszła do środka i powolutku zaczęła zdejmować odzienie wierzchnie. Sara nie przybiegła jej na przywitanie, więc zapewne bawiła się w swoim pokoju. Łukasza też nie zauważyła w pierwszym momencie. 
Dopiero, gdy zdjęła swoje botki i skierowała kroki do kuchni, przystanęła zaskoczona w progu pomieszczenia, widząc swojego męża siedzącego przy stole z nieodgadnioną miną. Jego wyraz twarzy tak ją przestraszył, że zapomniała o tym, iż miała symulować wielce chorą.
– Coś się stało? – zapytała nie rozumiejąc jego zachowania.
Piszczek nie odezwał się. Rzucił tylko jakieś opakowanie przez całą długość stołu sugerując, że Ewa powinna rzucić na nie okiem. – Co to? – zadała kolejne pytanie, ale nadal nie ruszyła się z miejsca. Intuicja podpowiadała jej, że nadchodzi coś bardzo niedobrego. 
– Ty mi powiedz – odezwał się w końcu. Jego głos był stanowczy i dało się w nim usłyszeć odrazę. Jego spojrzenie tylko potwierdzało, że mężczyzna nie był w najlepszym nastroju. 
Brunetka wolnym krokiem ruszyła w kierunku mebla i w końcu wyciągnęła dłoń po opakowanie. Czuła jak krew mrozi jej się w żyłach, gdy już je zidentyfikowała. Spojrzała przerażona na piłkarza.
– Zrobiłaś to? – zapytał wprost na pozór spokojnym tonem, ale Ewa dostrzegła jak mocno zaciskał swoje pięści. Poczuła jak zaczynają jej drżeć dłonie. 
– Co? – zapytała cichutko licząc, że blondyn jednak nie do końca połączył wszystkie fakty. 
– Nie rób ze mnie dłużej idioty, wystarczająco długo dałem się wkręcać – ostrzegł. 
– To nie tak… – zaczęła, a w oku zakręciła jej się łza. Jak mu to do cholery miała powiedzieć? Nie chciała do siebie dopuścić myśli, co się z nimi teraz stanie.
– Zabiłaś nasze dziecko… – wyszeptał łamiącym się głosem, kiedy dotarło do niego, że to żadna pomyłka. Ewa nie zaprzeczyła.
– Ja… – zaczęła, ale w zasadzie nawet nie wiedziała co chce powiedzieć. Była tak przytłoczona faktem, że Łukasz jakimś cudem się dowiedział, że nie potrafiła skupić się na niczym innym. 
– Dlaczego? – dopytywał. Jego oczy się zaszkliły, a na twarzy malował się nieopisany ból. Nie rozumiał co doprowadziło jego żonę do podjęcia takiej decyzji. Przecież wiedziała, jak bardzo chciał mieć drugie dziecko. 
– Ty nie wiesz jak to jest – wyrzuciła z siebie z żałosnym jęknięciem. – Nie masz pojęcia przez co przechodziłam podczas ciąży z Sarą. Najpierw widziałam w lustrze jak z dnia na dzień staję coraz grubsza, puchły mi nogi, wszystko mnie bolało, ciągle czułam się źle, nie miałam na nic ochoty, a potem poród w nieopisanych męczarniach, bo na podanie znieczulenia było za późno i rok ciągłego wstawania w nocy, bo nie przestawała płakać. Nie miałam w ogóle czasu dla siebie! – szlochała wyrzucając kolejne słowa. 
Łukasz tylko z niedowierzaniem kręcił głową. Po jego policzku pociekła nawet pojedyncza łza, ale natychmiast ją otarł. 
– Przecież byłem cały czas przy tobie i ci pomagałem… – rzekł.
– Przykro mi kochany, po prostu nie byłabym w stanie znieść tego drugi raz… – Obeszła stół i ze łzami w oczach chciała przytulić się do mężczyzny. Ten jednak natychmiast ją odepchnął.
– Nie. – Po tych słowach wstał i odsunął się od swojej żony. Z jego twarzy zniknęło rozgoryczenie, a jedynym dowodem na to, jak bardzo cierpiał w tej chwili, były wciąż mokre oczy. Oprócz tego jego mina i cała postawa krzyczały jak bardzo był wściekły. – To po to tak naprawdę jeździłaś do Berlina, prawda? – dopytał, a ona jedynie po krótkiej chwili przytaknęła. 
– Łukasz, kocham cię – powiedziała, jakby to miało coś zmienić. Piłkarz prychnął jedynie.
– Gdyby tak było, nigdy byś mi tego nie zrobiła – wyjaśnił. Dłonią potarł swój kark i ruszył do okna. Już zmierzchało, powiewał lekki wiaterek strącając przy tym ostatnie liście z drzew. 
Podczas gdy kobieta szlochała z twarzą schowaną w dłoniach, Piszczek układał w głowie to co zamierzał za chwilę powiedzieć. Wszystko dla niego stało się jasne. Wiedział, że nie będzie w stanie patrzeć na kobietę, która dokonała tak haniebnego czynu. 
– Zabiorę Sarę i wyjdę. – Odwrócił się z powrotem do niej i oparł o parapet. – Dam ci godzinę na spakowanie swoich rzeczy. – Gdy wypowiedział to zdanie, Ewa przestała płakać i popatrzyła na niego zaskoczona. – Gdy wrócę wieczorem, ma cię tutaj nie być. Nie obchodzi mnie co się z tobą stanie. Masz po prostu zniknąć. – wyjaśnił. 
– Nie możesz… – zaczęła, ale jej przerwał.
– Mogę i to zrobię. Sara zostanie ze mną, ale to chyba oczywiste. Nie zostawił bym jej pod opieką kogoś, kto był w stanie zabić własne dziecko. Nie próbuj zatem o nią walczyć, bo wynajmę najlepszych prawników i urządzę cię tak, że już nigdy jej nie zobaczysz. – Jego ton był stanowczy.
– Łukasz… błagam! – Chciała coś dodać, ale Piszczek był nieugięty.
– Masz pięć minut żeby się z nią pożegnać – poinformował ją. 
Brunetka na nowo zaniosła się płaczem, ale posłusznie wstała i ruszyła do wyjścia. W progu odwróciła się jeszcze.
– Zobaczysz, poruszę niebo i ziemię, żeby was odzyskać – przyrzekła. 
– Cztery minuty i trzydzieści sekund – odpowiedział jedynie. 
Gdy kobieta skierowała swoje kroki na piętro, westchnął głęboko i dopiero dotarło do niego jak bardzo był rozdygotany od środka. Nawet nie potrafił wziąć jednego, wyrównanego oddechu. 
Jak on teraz wytłumaczy Saruni, dlaczego mamy z nimi nie ma? Był jednak pewien, że postępuje dobrze. Jakoś sobie poradzą. Nie zamierzał żyć pod jednym dachem… z morderczynią. 
Dotrzymał obietnicy i dosłownie po czterech minutach i trzydziestu sekundach ruszył na górę do pokoju dziewczynki. Lekko uchylił drzwi, jednak te skrzypnęły zdradzając jego obecność. Zarówno dziewczynka, jak i Ewa odwróciły się natychmiast.
– Ubierz się kochanie, wybierzemy się na małą przejażdżkę – rzucił w miarę opanowanym głosem do swojej córeczki.
– Znowu? – jęknęła. Wkręciła się w swoją kolorowankę, a teraz każdy czegoś od niej chciał. 
– Możesz zabrać swoją kolorowankę – rzekł, jakby czytając dziecku w myślach. 
Nie wiedział co powiedziała jej Ewa, ale mała nie wyglądała na zaniepokojoną czy przestraszoną. Zachowywała się zwyczajnie. Może jeszcze nie rozumiała, co tak na prawdę zaszło. Dzielnie sama założyła buciki, chodź Łukasz musiał pomóc jej z zawiązaniem sznurówek, a potem zbiegła na dół, by założyć swoją kurtkę. 
– Idziesz do niej, prawda? – rzuciła kobieta, kiedy obrońca był już w progu pokoju swojej córeczki, a w dłoni dzierżył jej plecaczek.
– To już nie twoje zmartwienie – odpowiedział jedynie i ruszył na parter. Nie był pewien, czy to dobry pomysł, ale jego głowa była zbyt zajęta, by mógł sprawnie wszystko analizować. Instynktownie chciał się przy niej znaleźć, bo coś mu podpowiadało, że tylko ona w tym momencie będzie potrafiła jakkolwiek pomóc. 
***
Znowu dzwoniła do Svena, ale nawet się nie zdziwiła, gdy chłopak nie odebrał. Co prawda mogła udać się do niego osobiście, ale wolała dać mu trochę przestrzeni i nie narzucać się. Napisała więc tylko, że gdy będzie gotowy aby porozmawiać, niech da znać. Ku jej zdziwieniu niemal natychmiast dostała odpowiedź. Ucieszyła się, mimo iż treść wiadomości ograniczała się jedynie do „ok”. Dobre i to, pomyślała. 
Włączyła jeden ze swoich ulubionych seriali, rozsiadła się wygodnie na sofie i zaczęła pałaszować wcześniej przygotowaną sałatkę. Dosłownie po dziesięciu minutach seansu usłyszała dźwięk nadchodzącej wiadomości. Sięgnęła po urządzenie i ze zdziwieniem stwierdziła, że to wiadomość od Łuksza. „Będę za 10 minut” – głosiła jej treść. Klara zrobiła momentalnie duże oczy. Czy to jakiś kolejny żart Ewy? Chciała nawet coś odpisać, by zweryfikować, czy aby faktycznie ma do czynienia z Piszczkiem, ale przecież za dziesięć minut i tak miała się dowiedzieć. 
Miała wrażenie, że te dziesięć minut ciągnęły się całą wieczność. Wyłączyła telewizor, sałatkę odstawiła do lodówki i poprawiła swojego kucyka. Usiadła przy kuchennym stole z telefonem i co kilka sekund sprawdzała godzinę, nerwowo ruszając przy tym nogami. 
Po dwunastu minutach rozległ się dźwięk domofonu. Jak oparzona podskoczyła na taborecie i czym prędzej ruszyła by otworzyć. Tym razem zapytała z kim ma do czynienia, aby upewnić się, że to nie jest jakiś kolejny niechciany gość. Faktycznie był to Łukasz.
– Cześć! – Powitała go radosnym uśmiechem, kiedy tylko dotarł do drzwi, ale mina natychmiast jej zrzedła, gdy dojrzała, w jakim stanie znajdował się mężczyzna. Co prawda odpowiedział na przywitanie i nawet wysilił się na słaby uśmiech, ale cała jego postawa krzyczała, że coś jest nie tak. – Wejdź – zaprosiła go do środka i poczekała, aż mężczyzna zdejmie swój płacz i buty. – Chcesz coś do picia? – zapytała, nim ruszyli w głąb mieszkania, ale ten tylko pokręcił przecząco głową. 
Kilka chwil potem siedzieli już w niedużym, ale za to bardzo przejrzystym i przytulnym salonie Rybarczyk. Przez ostatni miesiąc zdążyła już go nieco dostosować do swojego stylu i nie był już taki pusty, jak na początku.
– Coś się stało? – zapytała wprost widząc, że blondyn ostatkiem sił powstrzymuje się, by utrzymać pozory normalnego zachowania. 
Nie odpowiedział. Nie miał na to sił. Oparł łokcie o kolana i ukrył twarz w dłoniach. Walczył całym sobą, aby się teraz nie rozpłakać. Nie chciał, aby Klara widziała go w takim stanie. Sarę podrzucił Błaszczykowskim obiecując, że wszystko wyjaśni potem, a sam przyjechał do jedynej osoby, jaka w tej chwili była w stanie mu ulżyć po prostu samym faktem, że była obok.
Brunetka widząc obrońcę w takim stanie zaniepokoiła się. Teraz już nie miała złudzeń, że coś się musiało stać. Nie wiedząc za bardzo co ma zrobić, przesiadła się z fotela na kanapę bliżej niego. Położyła swoją dłoń na jego barku i zaczęła go delikatnie pocierać w geście pocieszenia. On po chwili położył swoją dłoń na jej, by dać jej do zrozumienia, że jest wdzięczny. 
– Nie smuć się, bo i mi jest smutno – rzuciła dziecinnym argumentem mając nadzieję, że trochę go to rozchmurzy. Łukasz rzeczywiście delikatnie się uśmiechnął, jednak nie trwało to długo. 
– Potrzebuję chwili – wyznał.
– Mogę coś dla ciebie zrobić? – zapytała. To było dla niej niezwykle niezręczne. Chciała mu jakoś pomóc czy ulżyć, ale nawet nie miała pojęcia co jest źródłem jego zachowania. Nie zamierzała go jednak pospieszać. Jego reakcja mówiła, że stało się coś bardzo złego i wypytywanie w takiej chwili nie było najmądrzejszym posunięciem.
– Wybaczyć mi? – zapytał retorycznie. 
– Łukasz… – zaczęła. – To było tak dawno temu, że dawno powinniśmy puścić to w niepamięć. 
– Nigdy nie powinienem był odchodzić – ciągnął. 
– Nie mów tak. Masz wspaniałą rodzinę, ale to chyba nie musi stać na przeszkodzie, żebyśmy się od czasu do czasu spotkali na kawę – pocieszała go. Nie łatwo przychodziły jej te słowa, gdy jej ręka była uwięziona między jego umięśnionym barkiem i ciepłą dłonią. 
Piszczek parsknął w momencie, gdy mówiła o jego rodzinie. 
– Między mną, a Ewą to koniec – powiedział w końcu odwracając swoją głowę tak, by móc zerknąć w oczy Klary.
– Jak to? – zdziwiła się. Czyżby kobieta zrobiła mu jakąś awanturę, po tym jak ją odwiedziła i teraz Rybarczyk miała być powodem ich rozstania? 
– Dopuściła się czegoś, o co nigdy bym ją nie posądzał – odpowiedział enigmatycznie. Wziął głębszy wdech i zdecydował się w końcu, by wyznać meteorolog całą prawdę. Może dzięki temu miało mu ulżyć?
Czuła, jak z każdym wypowiadanym przez niego zdaniem, przechodzi ją nieprzyjemny prąd. Nie mogła uwierzyć, że Ewa była zdolna do czegoś takiego. Tak bardzo ją to poruszyło, że w oczach stanęły jej łzy. Nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć, bo zdała sobie sprawę, że w tym momencie żadne słowa nie ulżą mu w tym cierpieniu. Najzwyczajniej w świecie go przytuliła. 
Przez cały ten czas nie rozmawiali już zbyt wiele. Łukaszowi wystarczało po prostu to, że Klara przy nim była, a dziewczyna była gotowa na każde poświęcenie, o ile miało to sprawić, że mężczyzna poczuje się choć odrobinę lepiej. Nie liczyło się już to, że mieli odbudować na nowo swoją relację małymi kroczkami. Taki obrót zdarzeń spowodował, że Rybarczyk miała ochotę schować go gdzieś głęboko, by nikt już nigdy go nie skrzywdził. 
Około dwudziestej pierwszej Piszczek zadeklarował, że powinien się już zbierać, bo Sara z pewnością na niego czeka. Pożegnał się z długowłosą kobietą i obiecał, że zadzwoni, gdy będzie czegoś potrzebował. 

Berlin, 14 czerwca 2010
Polski po raz kolejny zabrakło na mistrzostwach świata, a sezon zakończył się sromotną porażką dla Herthy, bowiem klub z Berlina miał tendencję spadkową i musiał teraz toczyć bój, aby utrzymać się w pierwszej lidze. Jednak to już nie był problem Łukasza Piszczka. 
– Kochanie! Nie uwierzysz! – Wpadł podekscytowany do swojego apartamentu, pomijając jakiekolwiek inne przywitanie. 
– Boże! Co ci się stało?! – odparła przestraszona Ewa, zaraz po tym, jak jej mąż podniósł ją i zakręcił kilka razy w powietrzu. 
– Mam wspaniałe wieści! – oznajmił szczęśliwy.
– Przeprowadzamy się do Barcelony? – zażartowała, bo wiedziała, że lato jest okresem, w którym piłkarze mogą, w zależności od kontraktu zmieniać kluby. 
– No nie, zostajemy w Niemczech, ale chyba będziemy sąsiadami Błaszczykowskich – Promienny uśmiech nie schodził z jego twarzy. 
Ewa wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia.
– Przechodzisz do Dortmundu?! 
– Jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale wszystko jest na dobrej drodze. Mój agent twierdzi, że są zdeterminowani, żeby mnie sprowadzić – wytłumaczył.
– To wspaniale! – zapiszczała rozentuzjazmowana. Ta wiadomość była fantastyczna. Przejście Łukasza do Herthy było ogromny krokiem w jego karierze, a teraz sięgał po niego jeden z najlepszych klubów w całej Europie. Nawet nie potrafiła sobie wyobrazić jego szczęścia, ale była świadoma, że to szansa jedna na milion i akurat to Piszczek okazał się tym szczęściarzem. 
– Może nawet kiedyś wywalczę miejsce w podstawowej jedenastce – zażartował nieświadomy tego, jakiego tempa miała nabrać jego kariera i że zostanie najlepszym obrońcą Bundesligi oraz jednym z najlepszych obrońców na świecie. 
– Jestem pewna, że tak się stanie – zapewniła go i przytuliła z całych sił. Może jednak wszystko miało się ułożyć? Może coś co w jej oczach zwiastowało tragedię miało w rzeczywistości być ich źródłem szczęścia? – Ja też mam wiadomość – oznajmiła w końcu.
– Tak? – Popatrzył na nią, choć nie sądził, by cokolwiek mogło teraz przebić jego radość.
– Wygląda na to, że wszystkie twoje marzenia spełnią się jednego dnia. – Uśmiechnęła się.
– No mów w końcu! – pospieszył ją, bo zaczynał się niecierpliwić. 
– Będziemy musieli zadbać o to, aby w naszym nowym mieszkaniu było miejsce dla co najmniej trzech osób – rzekła tajemniczo, jednak Łukasz w okamgnieniu dodał dwa do dwóch. 
– Jesteś w ciąży? – Jego serce zaczęło bić jak oszalałe. Ewa tylko potaknęła głową i zagryzła wargę. – Nie żartujesz? – upewnił się, bo natłok wiadomości nie mieścił mu się w głowie. Tym razem jego żona pokręciła przecząco.
– Zostaniesz tatą – oznajmiło jakby nieśmiało, aby utwierdzić swojego męża w przekonaniu, że mówi poważnie.
– To cudownie! – Piszczek znowu przytulił ją z całych sił. Nie wiedział czym sobie zasłużył na taki ogrom dobrych wiadomości. Chyba jeszcze nie wszystko do niego docierało, jednak nie był nawet w stanie opisać swojego szczęścia. Jedyna racjonalna myśl jaka zaczęła kłębić się w jego umyśle była taka, aby utrzymać stan tego szczęścia jak najdłużej i nie pozwolić, by cokolwiek zaburzyło jego spokój.


_______________

Ok, poprzedni rozdział był dość przełomowy, ale w tym chyba wszystko jeszcze bardziej pomieszałam, jak myślicie? 
Niektóre z was narzekały, że Piszczek to pantofel, który nie potrafi postawić się żonie. Myślę, że teraz się postawił. Do tego stopnia, że wyrzucił ją z domu. 
Ewa z pewnością miała jakieś swoje powody, że podjęła taką decyzję... a Łukasz najwyraźniej potraktował to jako najgorszy rodzaj zdrady.
No i oczywiście pobiegł do Klary. Chyba dotarło do niego, że Ewka to jednak nie była taka dobra partia, a Rybarczyk prawdopodobnie nie odwaliła by mu nigdy takiej akcji. 

Wystarczy tych refleksji. 
Chyba pora wspomnieć, że zakończyłam pisanie tego opowiadania i wyszło 22 rozdziały całej historii oraz epilog. Także w sumie już jesteśmy za połową ;)
Szczerze, to zaczynając publikację, obstawiałam, że rzucę tą historię gdzieś po drodze i odechce mi się pisania. 
Jednak odkryłam, że to świetna zabawa, a wy też zrobiłyście swoją robotę mega motywującymi komentarzami ;)
Dziękuję wam za to, pozdrawiam i zapraszam za tydzień ;*

31 komentarzy:

  1. Co się tutaj wydarzyło. W dalszym ciągu nie mogę uwierzyć w to, co przeczytałam. Przyznam, że od samego początku nie polubiłam Ewy, ale żeby zrobić coś takiego? A to wytłumaczenie nie miało sensu ... Dziecko jest cudem i wierzę, że gdyby jednak nie podjęłaby takiej okropnej decyzji to Łukasz by jej we wszystkim pomagał. Do tego Sara pewnie byłaby bardzo szczęśliwa, że będzie miała młodszego brata lub młodszą siostrę. Smutno mi się zrobiło. Wielki plus dla Łukasza, że ją wyrzucił z mieszkania. Mam nadzieję, że czas zaleczy jakoś jego rany. Weny! Czekam na nowy rozdział tutaj i na nowym blogu! Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby zrozumieć Ewę pewnie musiałabym napisać oddzielną historię na temat jej niechęci do dzieci. Ewa jest przykładem tego, ze jednak nie wszyscy powinni mieć dzieci.
      Miejmy nadzieję, że Łukasz się pozbiera ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Nie mam pytań na to co tu się stało. Piszczek mi tak zaimponował, że się jej postawić. Z jednej strony jest mi jej szkoda, ale powody, którymi usprawiedliwiała swoje zachowanie, były po prostu głupie i bez sensu. Każda kobieta przeżywa to podczas porodu, ale narodziny dziecka przepędzają w niepamięć to całe rodzenie i ból. Biedna mała Sara. Jestem ciekawa jak Piszczek przekaże jej tą informacje, co jej powie i jak mała na to zareaguje. Łukaszowi jest głupio i nie dziwie się, że przy siedzeniu z Klarą naszły go myśli: a co było gdyby. Klara pewnie poczuła się nie zręcznie, kiedy powiedział, że nie powinien był odchodzić, ale stało się, niestety. Wydaje mi się, że Ewa nie da tak łatwo za wygraną. Gdy Łukasz złoży sprawę o rozwód ona mu go tak z własnej woli nie da obawiam się. Cóż...błędy podjęte przez Łukasza kiedyś, teraz mają swoje konsekwencje. Kto wie, czy nie siedziałby teraz wygodnie na kanapie z Klarą i ich wspólnym bobaskiem. I ten powrót do przeszłości: wszystko wyglądało tak pięknie i nie pozornie. Aż szkoda mi czytać, jak to wszystko się popsuło. No może nie chodzi mi o karierę Łukaszka, ale o jego życie prywatne. Czekam na nowy rozdział <3 buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że postawa Piszczka ci się spodobała mimo całej sytuacji.
      Prawdą jest, że każda kobieta podczas porodu to przeżywa, jednak każda znosi to inaczej. Oczywiście Ewa to taki skrajny przypadek, jednak i tak z pewnością się zdarzają.
      Taki był zamysł z retrospekcją aby pokazać, że Łukasz ślepo wierzył w swoje szczęście, a wy jako czytelnicy wiecie ile go jeszcze spotka ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. Może i pomieszałaś, ale ja tam lubię, jak się dużo dzieje :D
    I naprawdę bardzo się cieszę, że pozbyłaś się Ewki, mimo, że w tak drastyczny sposób. Szkoda, że musiało stać się coś tak okrutnego, żeby Łukasz w końcu przejrzał na oczy. :(

    Nie chciałabym wiedzieć, co on teraz czuje, ale mam nadzieję, że Klara chociaż odrobinę doda słońca jego życiu :) No i przecież ma jeszcze Sarę :)

    Niestety na tym wszystkim najbardziej ucierpi dziecko, bo przecież malutka nie zrozumie, że jej ukochana mała zabiła jej rodzeństwo. Jejku, wiem, że to opowiadanie, ale naprawdę chce mi się płakać ;(

    I nie, te powody absolutnie Ewki nie tłumaczą. Moim zdaniem nic nie tłumaczy morderstwa własnego dziecka.

    Ja to generalnie nie miałabym nic przeciwko, gdyby to opowiadanie trwało wiecznie :D Zawsze niecierpliwie czekam czwartku, a tu zawsze takie perełki <3

    Życzę Kochana jeszcze więcej weny i całuję! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w klubie, bo ja też lubię jak się dzieje :D
      Jakoś musiałam jej sie "pozbyć" mimo iż do konca nie byłam pewna czy to dobry sposób. Ale kto wie, może pani Piszczek nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
      Miejmy nadzieję, że Klara jakoś podniesie go na duchu, bo Łukasz musi być teraz oparciem dla Sary ;)

      Raczej wolałabym nie robić z tego długaśnej telenoweli xD
      Buziak ;*

      Usuń
  4. Łukasz znalazł się w naprawdę trudnej sytuacji, bo nawet ciężko przypuszczać, jak zareagowałaby każdy z nas, gdyby był na jego miejscu. Nie dziwię się, a przy okazji cieszę się, że postawił się jej na tyle, by powiedzieć krótko, że ma się wynieść, jednak zastanawia mnie, czy poza tymi dość prozaicznymi powodami dla których Ewa zrobiła to co zrobiła znajdowały się jakieś głębsze, bo jeśli nie to znaczy, że naprawdę zasłużyła na to, co dostała i na jeszcze gorsze...
    Teraz Klara naprawdę powinna być dla niego przyjaciółką, a sądzę, że jeśli tak będzie to i może da się naprawić to wszystko, co za nimi, a potoczyło się nie tak, jakby oboje chcieli.
    Żal Sary, ale wierzę, że wujkowie z klubu, ciocia Klara i inni pomogą, by jak najmniej odczuła wszystkie zmiany, zresztą mam nadzieję, że i Łukasz otrzyma właściwe wsparcie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukasz zdecydowanie nie tego się spodziewał, ale chyba w końcu zrozumiał, że Ewa to nie to czego szukał przez całe życie.
      Widać, że Klarze zależy, aby Łukasz był szczęśliwy, więc myślę, ze raczej nie bedzie mu niczego utrudniać, a jedynie postara się pomóc i kto wie, może faktycznie coś z tego wyjdzie ;)
      Również pozdrawiam ;*

      Usuń
  5. Szkoda mi Łukasza. Nawet nie potrafię wyobrazić sobie co teraz czuje. Na pewno nie jest mu łatwo, bo jego małżeństwo się tak jakby skończyło.. Jednak cieszy mnie to, że potrafił stanowczo zachować się co do Ewy. Zasłużyła sobie na to, bo jaka kobieta postępuje właśnie tak? Czy naprawdę dla ekstra figury, przespanych nocy i spokoju trzeba zabijać swoje dziecko? Ta kobieta nie zasługuje na kogoś takiego jak Łukasz i tym bardziej nie warta jest kontaktów z Sarą.. Oby tylko mała jakoś to zniosła. Przecież wiadomo nie od dziś, że dzieciakom trudno odnaleźć się w sytuacji, gdy w małżeństwie rodziców jest źle.. Jednak mam nadzieję, że Łukasz zrobi wszystko, by się odnalazła. A przecież gdyby nie dawał rady to ma jeszcze Kubę i Agatę, a nawet Klarę. :))
    Łukasz też potrzebuje teraz wsparcia. Jego stan psychiczny na pewno nie ma się najlepiej po takiej wiadomości, więc liczę, że Klara przy nim będzie, że okaże się dla niego wsparciem, którego potrzebuje.
    I znów mi szkoda tego Svena. Nie odbiera, a jak odpisuje to zdawkowo, ale nie dziwię się mu. Narobił sobie chyba złudnych nadziei, a teraz wyszło jak wyszło. Szkoda tylko, że przyjaźń damsko - męska musi się kończyć, gdy jedno się zakocha, a w tym przypadku raczej tak jest. :/
    Czekam na 16!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszczkowi łatwo teraz z pewnością nie będzie, ale na szczęścia miał ostatki sił, aby powiedzieć ostatnie zdanie.
      Trzeb liczyć na to, że Sara oraz Łukasz jakoś przetrwają ten kryzys i za jakiś czas wszystko na spokojnie wyjaśnią z Ewą.
      Sven póki co jest urażony i potrzebuje czasu. Zobaczymy czy jego sympatia do Klary zwycięży i odbuduje z nią kontakt, czy może odetnie się od niej raz na zawsze.
      Równiez pozdrawiam ;*

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że w pewnym momencie zrobiło mi się szkoda Ewki xD Nie wiem czemu, ale naprawdę było mi jej żal. To jednak nie zmienia faktu, że zasłużyła sobie na takie zachowanie ze strony Łukasza. Facet się zdenerwował i miał rację. Tak bardzo chciał mieć drugiego dzieciaczka, a jego własna żona zniszczyła jego marzenia.
    Czuję, że Klara będzie chciała go pocieszyć, i oby tak się stało ☺
    Czekam na następny ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością strasznie zraniła Łukasza... ale myślę, zę jest świadoma swojego czynu i przez to ukarała samą siebie.
      Klara z pewnością jest gotowa wyciągnąć pomocną dłoń ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  7. A idź Ty pokemonie jeden.
    Ja tu Ewce współczuję, rozumiem, mega atmosfera i akcja się robiła i tu nagle jebut. Dowiedzieć się, że się usunęło ciąże bo miało się spuchnięte nogi i poród był męczarnią, aczkolwiek patrząc na 'obfity' w ciąże i porody rok mojej rodziny stwierdzam, że polski nfz i w ogóle - szpitale to jedno wielkie G.
    Wracając. Oj, zawiodłam się. Zawiodłam się na sobie, a raczej na swoim instynkcie.
    Ale mimo wszystko nadal jest mi jej żal. No i Łukasza też, ale plus za to, że stanowczy facet, no i Sarki. A idź Ty!
    Jeszcze dowaliłaś tekstem, że jesteśmy już po połowie. Mam nadzieję, że planujesz napisać jeszcze wiele blogów piłkarskich, bo w przeciwnym razie sama Cię znajdę i do tego zmuszę, używając pochodni i wideł.
    No i szkoda mi Svena. Bo się chłop nastawił a jak oni się zejdą to zawsze musi być osoba do odstrzału. Nie podoba mi się to. Klara ma być ze Svenem a Ewka z Łukaszem. MIMO WSZYSTKO. O!
    (Asandra Pasa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przeczytałam nick i już wiedziałam, że to Twoje nowe wcielenie :D
      Wiedziałam też, że jak ktoś sie przyczepi to Ty będziesz pierwsza :D
      Powód Ewki może wydawać się groteskowy, ale jestem przekonana, że jest mnostwo kobiet sikających ze strachu przed skutkami ciąży (count me in). Wiadomo, że nie wszystkie w razie "wpadki" lecą robić aborcję, ale tutaj było to wskazane, na potrzeby wątku jaki sobie obmyśliłam.

      Póki co mam Hunting Season i na nim sie skupie, bo za groma nie potrafię pisać dwóch opowiadań na raz (dopiero teraz tak na dobre zacznę pisać to drugie).
      Jeszcze troche rozdziałów do końca zostało także myślę że i Ewa i Sven się jeszcze przewiną nie raz :D
      Pozdro!

      Usuń
    2. "Wiedziałam też, że jak ktoś sie przyczepi to Ty będziesz pierwsza :D"
      Ja serio jestem taka wredną i wymagającą czytelniczką? T.T

      Usuń
    3. Wymagającą na pewno :D Ale to akurat bardzo dobrze ;) Zawsze czekam na Twój komentarz z niecierpliwością ;)

      Usuń
  8. No w końcu Łukasz się jej postawił! No i bardzo dobrze. :D
    Czekam na dalszą akcję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba był czas najwyższy aby to zrobił :D
      Dzięki za komentarz ;)

      Usuń
  9. Łukasz podczas rozmowy z Ewą był po prostu perfekcyjny. Opanowany i stanowczy. Taki idealny ;D
    Ewa sobie narobiła kłopotów... Ma za swoje!
    A teraz jestem ciekawa jak to się dalej potoczy z Łukaszem i Klarą! I jest jeszcze Sven!
    Chcę już następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że postawa Łukasza do Ciebie przemówiła :D
      Jeszcze zostało parę rozdziałów i myślę, że coś się w nich jeszcze wydarzy :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  10. Łukasz wyszedł spod pantofla Harley Quinn!jestem w szoku :o
    Sądziłam że kolejny raz powie "dobra oby moja pani nie krzyczała"(hahaha takie moje czytanie ze zrozumieniem) jednak widać że egoizm Ewki tak bardzo go zranił i rzucał się w oczy.
    Łukasz na pewno by jej pomógł z drugim dzieckiem a Ona w tym czasie patrzyła na to z wymówką "celulitis,boletis i inne sraty taty". Przecież są odpowiednie ćwiczenia i dieta no halo :D
    Rozdział imponujący w swojej dramaturgii :D
    Mam nadzieję że Klara znajdzie w tym swoają szansę (i tu moment na złowieszczy śmiech)
    Czekam na nn<3
    Pozdrawiam i przepraszam za jakiekolwiek błędy ortograficzne bądź interpunkcyjne :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie się chłop przełamał i stwierdził, że choć raz zniesie jej krzyki, ale jak widać Ewka tak nabroiła, że nawet krzyczeć nie musiała :D
      Zobaczymy czy Klara pójdzie za ciosem i jakoś jej znajomość z Łukaszem odżyje ;)
      Buziak ;*

      Usuń
  11. Ty chcesz, żebym znienawidziła Ewę, prawda? ;)
    Co za podła małpa z niej! Tak, użyłam najbardziej delikatnych słów, jakich mogłam. A nie powinnam, bo to, co zrobiła jest karygodne! :/ Dlaczego o tym nie porozmawiała z Łukaszem? Gdyby wspólnie podjęli tę decyzję byłabym bardziej łaskawa, ale ona nie dała Łukaszowi możliwości wypowiedzenia się na ten temat. :/ Poza tym, gdyby nie to opakowanie to mężczyzna nigdy nie dowiedziałby się, że mógł mieć drugie dziecko. Skoro Ewa tak źle znosiła poprzednią ciążę powinna porozmawiać z mężem. Może wspólnie doszliby do jakiegoś konsensusu. :/ W małżeństwie każdą, nawet najmniejszą decyzję podejmuje się razem. To jest taki dwuosobowy team.
    Nie jestem zdziwiona zachowaniem Łukasza. I bardzo dobrze, że zadecydował, iż Sara zostanie z nim. Też na jego miejscu nie pozwoliłabym, żeby moje dziecko zostało z kobietą, która była w stanie zabić już jedno dziecko. I ZROBIĆ TO W TAJEMNICY! -.- Poza tym te wszystkie jej wzmianki, że źle znosiła ciążę z Sarą... Czasami też jej zachowanie względem dziewczynki... Nie jestem pewna, czy Ewie tak bardzo zależy na córce. Wiesz, jestem skłonna nawet myśleć, że Ewie bardziej zależy na mężu, niż na ich dziecku. :X Być może (i najprawdopodobniej tak jest) się mylę, ale jednak nie mogę się od pewnego czasu wyzbyć myśli, że Piszczkowej przeszkadza córka.
    Nie sądzę, by Łukasz jeszcze chciał odbudować to małżeństwo. W każdym razie nie w tej chwili. I cieszę się, że zjawił się u Klary. Wydaje mi się, ba! jestem tego pewna, że ona nigdy by tak postąpiła. I wiesz co? Niesamowicie ucieszyłam się, kiedy Klara powiedziała, że już od dawna powinni zapomnieć o tym, co się kiedyś wydarzyło. :) Taka ciepła dziewczyna. ♥
    Mam nadzieję, że to właśnie taki przełom w ich znajomości. Może w końcu niebawem znowu będą razem? :D Jestem pewna, że nasza bohaterka potrafiłabym pokochać Sarę jak swoją córkę. ♥
    Z niecierpliwością czekam na 16. ♥
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ktoś wyżej napisał, musiałam jej się jakoś pozbyć :D
      Może wiedziała, że jak wyzna Łukaszowi że jest w ciąży, ten w życiu nie pozwoli na usunięcie dziecka, a jak widać taki miała zamysł od początku.
      Myślę, że Ewa kocha Sarę, jednak nie da się ukryć, że jej pierwsza ciąża byłą w dużej mierze po to, aby zadowolić piłkarza, a nie bo sama tego chciała. Uznała, że skoro dała mu dziecko to już wszystko cacy, a jak zdążyła i m się druga "wpadka" to wszystko nagle ją przerosło.
      Z pewnością ciężko będzie naprawić ich małżeństo ale kto wie, może okaże się, że Łukasz jednak kocha ją bardziej niż mu się zdaje ;)
      Klara z Łukaszem pewnie zaczną swoją znajomość od nowa i okaże się wkrótce co z tego wyjdzie ;)
      Dziękuję za taki komentarz i ściskam ;*

      Usuń
  12. Ewka to jakaś masakra ;< jedyne co dobrego zrobiła to nie zaprzeczała, nie próbowała się wykręcać
    nie zmienia to jednak faktu, że jej nie znosze, wredna małpa oby nigdy nie próbowała już sie zbliżać do Łukasza
    licze na jakieś zbliżenie z panną Rybarczyk, na pocałunek, cokolwiek, tak bardzo im kibicuje razem
    rozdział jak zwykle świetny
    szkoda, że za nami już połowa tego opowiadania
    czekam co będzie dalej buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrego na koniec z jej strony.
      Przy całej tej sytuacji Łukasz będzie potrzebował wsparcia i wygląda na to, że Klara wyciąga pomocną dłoń. Kto wie co się teraz stanie ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  13. Na prawdę nigdy nie zrozumiem jak można zabić własne dziecko...
    Ja Łukasza rozumiem, a Ewki nigdy tutaj nie polubiłam.
    Kibicuję Klarze i Łukaszowi.
    Rozdział cudowny <3
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że teraz większość liczy na to, że jednak między Klarą, a Łukaszem coś zajdzie, skoro Ewa praktycznie sama usunęła się z drogi ;)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;*

      Usuń
  14. Jestem po stronie Ewy bo to nie Łukasz będzie latał z brzuchem i się męczył,ale to tylko moje zdanie.Choć skoro nie chciała dziecka to mogła się pilnować :D
    Myślę że Łukasz już teraz będzie z Klarą,tak mi się wydaję,zobaczymy.Nic im nie stoi na przeszkodzie,tylko szkoda Sary...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, jesteś chyba pierwsza osoba, która za nią obstała ;D
      No ale dobrze wiedzieć, że są takie "obozy" i różne osoby, różnie jej zachowanie postrzegają ;)
      W sumie nic im na przeszkodzie nie stoi, ale obecna sytuacja może sprawić, że Łukaszowi sie odechce romansów na chwile obecną ;)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  15. boże, wytargałabym tę Ewkę za kłaki... JAK TAK MOŻNA?! Łukasz potraktował ją tak, jak na to zasługiwała.
    aczkolwiek myślałam, że Sarcia pozna ciocię Klarę :D
    lecę nadrabiać dalej! :)

    OdpowiedzUsuń