6 paź 2016

17. „Sto razy bardziej traumatyczne przeżycie niż rozwód”

Dortmund, 7 listopada 2014
Tego popołudnia pogoda była wręcz paskudna. Wiał nieprzyjemny wiatr, niebo było zachmurzone, a na dodatek mżyło. Jednym słowem – listopad w całej okazałości. Cała ta aura wcale nie zachęcała do wylewania siódmych potów na treningu, jednak jakakolwiek wymówka słono kosztowała, więc każdy z piłkarzy posłusznie stawił się na boisku. 
Po czterdziestominutowej rozgrzewce, zawodnicy mogli wreszcie chwilkę odsapnąć i napić się wody przed właściwą częścią treningu. 
– Ale chujnia – rzekł Błaszczykowski spoglądając wymownie na chmury. 
– Boisz się, że dostaniesz kataru? – Piszczek się zaśmiał, a pomocnik zmierzył go wzrokiem. – Nie przejmuj się, Agata z pewnością cię rozgrzeje jak wrócisz – dodał i śmiesznie poruszył brwiami. 
– Widzę, że humorek dopisuje – stwierdził Kuba widząc uśmiech na twarzy swojego przyjaciela. To co się działo ostatnio w życiu Łukasza, nawet jego przyprawiało o dreszcze. Nigdy nie posądzał by Ewy o dokonanie takich rzeczy, jednak powiedzenie, że „pozory mylą”, idealnie się w tym przypadku sprawdzało. Wiedział, że przed Piszczkiem była długa droga, żeby wrócić do normalności, ale powolutku tam zmierzał, co było widać gołym okiem. 
– Cóż, nie będę do końca życia, płakał w poduszkę – wyjaśnił wyższy mężczyzna. 
– No ja myślę. Poza tym wiem, że znalazłeś sobie pocieszenie. – Błaszczykowski poklepał go po ramieniu. Wiedział o tym, że jego przyjaciel nawiązał ponowny kontakt, ze swoją pierwszą miłością. 
– Nie wyobrażaj sobie za dużo. – Piszczek go zastopował. Klara powróciła w najmroczniejszym okresie jego życia i bardzo mu pomagała. Za dużo się jednak działo, aby był w stanie, jednoznacznie określić, do czego tak naprawdę zmierzają. Jego serce biło szybciej, gdy była w pobliżu, jednak miał teraz zbyt wiele na głowie. Musiał samodzielnie opiekować się Sarą, która zaczęła zadawać coraz więcej pytań oraz wiedział, że w końcu będzie musiał wyjaśnić sprawy z Ewą. 
– Powodzenia. – Kuba klepnął przyjaciela w ramię jeszcze raz i pospiesznie się oddalił. Łukasz zmarszczył brwi nie za bardzo rozumiejąc jego zachowanie, jednak już po chwili wszystko się wyjaśniło.
– Hej. – Usłyszał znany głos.
– Nie mam nastroju się tobą kłócić, ani niczego ci tłumaczyć – oznajmił na wstępie Piszczek widząc przed sobą Svena. 
–  Nie chcę się kłócić, ja… ja chciałem przeprosić – zaczął Niemiec, a drugą część wypowiedzi niemal wyszeptał. Łukasz jednak zdołał to usłyszeć.
– Możesz powtórzyć głośniej? – poprosił celowo. 
– Przepraszam – powtórzył Sven odrobinkę głośniej, jednak nadal nie był to zwyczajny ton.
– Jeszcze raz, bo nie słyszałem. 
– Przepraszam – powiedział po raz ostatni Bender wywracając przy tym oczami, bo zorientował się, że Polak się z nim droczy. – Odpowiesz coś? – Rozłożył ręce, gdy Piszczek milczał przez dłuższą chwilę.
– Lubisz ją, prawda? – zapytał niespodziewanie.
– Liczyłem raczej na coś w stylu „spoko, nie gniewam się”… – stwierdził zdezorientowany, a Łukasz tylko się zaśmiał.
– Przykro mi, że cię zawiodłem.
– Więc jak będzie? – dopytał Sven, który w sumie nadal nie otrzymał odpowiedzi.
– Mógłbym się dalej gniewać… ale właściwie to rozumiem twoje postępowanie, tylko serio? Faul? Nie mogłeś jak facet wyzwać mnie na jakieś solo po treningu? – Obrońca wyraził swoją dezaprobatę z głupim uśmieszkiem. 
– Myślałem o tym, ale było już po fakcie – odparł pomocnik i skrzywił się.
– Jak dziecko – podsumował Piszczek. – Niech ci będzie, ale jak jeszcze raz przyjdzie ci do głowy taki idiotyczny pomysł to… – zaczął, ale Bender wszedł mu w słowo.
– Nie kończ. – Sven doskonale wiedział jakie groźby usłyszy pod swoim adresem i był już wystarczająco zażenowany całą sytuacją, żeby jeszcze wysłuchiwać reprymendy od kolegi. 
Polak ponownie się zaśmiał, poklepał pomocnika po ramieniu i potruchtał do Kuby, który machał ręką w jego kierunku. Cieszył się, że przynajmniej ta sytuacja się wyjaśniła. 
***
Tym razem to Klara zaproponowała, że zajmie się Sarą, gdy ta wróciła z przedszkola, a Łukasz musiał uciekać na trening, bo stwierdziła, że warto odciążyć Agatę Błaszczykowską, której nie miała okazji jeszcze poznać, ale nasłuchała się o niej samych dobrych rzeczy, a poza tym bardzo polubiła małą. Po takim krótkim czasie jaki z nią spędziła, doszła do wniosku, że ta jest taką mini kopią Piszczka. Niby bardzo spokojna, skromna, grzeczna i ułożona, ale gdzieś w środku miała diabełka, który wychodził z niej w najmniej oczekiwanych momentach. 
Siedziały więc w mieszkaniu Rybarczyk i przeglądały w laptopie kobiety różne oferty dotyczące hodowli psów. Klara już od dawna planowała, że chce przyjąć pod swój dach psa, jednak ciągle coś jej przeszkadzało w doprowadzeniu tego pomysłu do realizacji. Pomyślała więc, że to dobry plan, aby zaangażować dziewczynkę do pomocy w poszukiwaniach, bo to z pewnością będzie dla niej atrakcja. Wcale się nie pomyliła. Blondyneczka z zapałem wyrażała swoje opinie na temat każdej rasy, którą tylko prezentowała jej Klara. Jeszcze nie postawiły na nic konkretnego, ale obie doszły do wniosku, że pies ma być duży. 
– A co myślisz o tym? – Brunetka wskazała małej zdjęcie puchatego bernardyna. 
– Jest jak puchata kulka – stwierdziła Sara. – Ale ma takie smutne oczy – dodała, co wprawiło Rybarczyk w zdziwienie. Była zaskoczona tym, że dziecko miało zaledwie cztery lata, a już potrafiło wyszukiwać takich niuansów. Zrobiło to na niej wrażenie. 
– Och, chyba mamy gościa. – Polka przerwała prezentację, gdy usłyszała dźwięk domofonu. Pospiesznie podniosła się i popędziła by sprawdzić, kto ją nachodzi bez zapowiedzi. – Za chwilę poznasz moją koleżankę – wytłumaczyła dziewczynce, gdy wróciła do salonu. Nieznajomym okazała się być Celina. Trochę to zdziwiło meteorolog, bo blondynka nie wspominała, że wpadnie, a nie miała w zwyczaju składać niezapowiedzianych wizyt. 
– Też ma takie ładne włosy jak ty? – zaciekawiła się Piszczek.
– Ma troszkę inne, ale jestem pewna, że ją polubisz.
Po chwili rozległo się pukanie do drzwi, a Klara z powrotem ruszyła do przedpokoju, by otworzyć Celinie drzwi.
– Cześć. Co tak niespodziewanie? – zapytała już na wstępie.
– Byłam w pobliżu i stwierdziłam, że wpadnę – rzuciła jedynie zdawkowo Niemka. – Chyba nie przeszkadzam? – dopytała.
– Mam gościa, ale nie przeszkadzasz – wyjaśniła, a Celina uniosła jedną brew w pytającym geście.
– Chyba w niczym nie przerwałam? – Na twarz blondynki wpełzł zawadiacki uśmiech, na co Klara natychmiast wywróciła oczami. 
– Nic z tych rzeczy. 
Gdy już Bohlmann zdjęła odzienie wierzchnie, skierowały się do salonu. Blondynka kroczyła jak zwykle dumnie, ale zatrzymała się nagle, gdy na sofie dojrzała małe dziecko.
– Jak długo mnie tu nie było? – zapytała szeptem głupio, a Rybarczyk westchnęła.
– To Sara, córka Łukasza – wyjaśniła i już oficjalnie je sobie przedstawiła. Sara nie wydawała się być spięta czy zaniepokojona nową osobą, czego nie można było powiedzieć o Celinie, która zajęła miejsce na fotelu w bezpiecznej odległości od dziecka i czujnie je obserwowała. Nie umknęło to Klarze. 
– Chcesz kawę? A może ty Sarunia chcesz jeszcze soczku? – zapytała je. Obie przecząco pokręciły głowami. Gospodyni zatem zajęła swoje miejsce u boku dziewczynki i postanowiła, że zaczeka i zobaczy jak rozwinie się sytuacja. Wyglądało to śmiesznie, bo Celina wydawała się być przerażona, gdy Sara ze spokojem ją obserwowała.
– Ty masz ładniejsze włosy – zwróciła się niespodziewanie do Klary.
– Hej! – zaprotestowała Bohlmann, mimo iż nie zrozumiała ich ojczystego języka. 
– Ja uważam, że ty jednak masz najpiękniejsze z naszej trójki. – Rybarczyk zwróciła się z uśmiechem do dziewczynki i za chwilę z powrotem nastała cisza. Nie trwała jednak długo.
– Do niej pasowałby ratlerek – stwierdziła nagle Sara konspiracyjnym tonem obserwując Celinę, a Klara parsknęła śmiechem. Wcześniej rozmawiała z dziewczynką o tym, że pieska należy wybierać między innymi pod względem jego charakteru, tak aby pasował do swojego pana. Gdy natrafiły na hodowlę ratlerków, obie zgodnie stwierdziły, że piesek wygląda, jakby bał się każdego tąpnięcia nogą i ogólnie sprawiał wrażenie strachliwego. 
– Możemy na chwilę wyjść do kuchni? – wtrąciła Celina coraz bardziej tracąc pewność. Gospodyni jeszcze nigdy nie widziała jej w takim stanie.
– Pooglądasz jeszcze pieski przez chwilę? – Klara zwróciła się do dziewczynki, a ta jedynie pokiwała głową, bo już na nowo wciągnęła się w podziwianie zwierząt na monitorze. 
– Co ci się stało? – zapytała rozbawiona blondynki, kiedy już znalazły się w innym pomieszczeniu.
– To dziecko! – stwierdziła z paniką Niemka.
– Brawo Sherlocku i co w związku z tym? – Klara nadal nie kryła swojego rozbawienia postawą przyjaciółki.
– Ona patrzy na mnie jakby chciała pochłonąć moją duszę! – stwierdziła z realnym przerażeniem, na co Rybarczyk zaczęła się śmiać jak psychopatka.
– Nakopałaś Leonowi, a boisz się tej słodkiej dziewczynki? – zapytała. 
– W tym sęk. Dziecku nie nakopię, a ono mnie zniszczy – podsumowała. 
– Och, głupia jesteś. Dzieci są rozkoszne, a zwłaszcza Sara. – Zawsze zastanawiała się, co jest słabą stroną Celny i właśnie się dowiedziała. Kobieta bała się dzieci, bo wiedziała, że w razie konfliktu poniesie sromotną porażkę. Miała swój unikalny sposób na radzenie sobie z wrogami, ale kompletnie nie nadawał się do „walki” z dziećmi. 
– To nie dla mnie… – posmutniała. 
– Hej, co jest? – zapytała Polka poważniejąc. 
– Nie nic, zrób mi jednak tej kawy – stwierdziła. Klara pokiwała tylko głową i wstawiła wodę. W międzyczasie poszła jeszcze sprawdzić, jak radzi sobie Sara, ale ta najwyraźniej nie potrzebowała pomocy, więc wróciła do kuchni.  
Wyjęła dwa kubki z szafki, ale jeden nagle wypadł jej z dłoni i roztrzaskał się z hukiem o posadzkę, kiedy Celina zaskoczyła ją pewnym stwierdzeniem.
– Rozwodzę się. 
– Co? – zapytała głupio Klara.
– Rozwodzę się. – powtórzyła ze spokojem blondynka.
Klara zamrugała ze zdziwienia i zaczęła na nowo analizować sens słów swojej przyjaciółki. Nie doszła jednak do jakiejkolwiek konkluzji.
– Jak to się rozwodzisz? Tak nagle?! 
– Razem z Fredrichiem doszliśmy do takiego punktu w naszym małżeństwie, z którego już nie ruszymy dalej. To koniec – obwieściła. Jej ton brzmiał tak, jakby streszczała brunetce fabułę jakiejś książki, a nie informowała, że jej małżeństwo dobiegło końca. 
– Ale jak to?! Celina wszystko w porządku? – Polka podeszła do niższej kobiety i położyła dłonie na jej ramionach. 
– A wyglądam jakbym nie była w porządku? – zapytała.
– No właśnie nie i to mnie najbardziej przeraża – wyznała szczerze Rybarczyk. Nie rozumiała jak można oświadczyć komuś, że się rozwodzi z takim spokojem. 
– A co? Miałam dramatycznie wpaść zlana łzami, chlipiąc do tego stopnia, że byś mnie nie mogła zrozumieć tego co mówię, z rozmazanym makijażem, lamentując, że nadal go kocham, że nie przeżyję bez niego i moje życie nie ma sensu? – Celina strąciła dłonie swojej przyjaciółki zirytowana. 
– Z pewnością mniej by mnie to zszokowało. 
– Następnym razem postaram się dostosować do twoich standardów – odpyskowała. 
– Aż nie wiem co powiedzieć… – Klara przeczesała dłonią swoje włosy.
– Nic nie musisz mówić. Jesteś moją przyjaciółką, więc cię o tym informuję. Nie przyszłam tu po to, byś mnie pocieszała, ale dziękuję, że tak się zmartwiłaś. – Uśmiechnęła się ciepło do gospodyni.
– Zaproponowałabym ci wino i ponarzekałybyśmy sobie na facetów, ale Sara… – zaczęła brunetka.
– Spoko, rozumiem. Kiedy indziej. Będę się zbierać, bo uwierz, że dziecko, które jest obecne tak blisko, to dla mnie sto razy bardziej traumatyczne przeżycie, niż rozwód – powiedziała z ironią Bohlmann, a Klara tylko się zaśmiała. 
– Jesteś pewna? Łukasz za niedługo powinien po nią przyjechać, więc wtedy…
– Co? Łukasz? Piszczek? Tutaj? Zostaję – oświadczyła z bananem na ustach. Rybarczyk tylko pokręciła głową z rozbawieniem i poinformowała, że musi wracać do Sary. Zostawiła zatem blondynkę w kuchni z kawą. Gdy wróciła do salonu, mała Piszczek obwieściła jej z dumą, że znalazła idealnego psa. 
***
– Nie śpij, bo cię okradną – skomentował Błaszczykowski, gdy dostrzegł, jak jego przyjaciel ziewa w fotelu obok. Wracali wreszcie z treningu. Po drodze mieli zgarnąć małą Sarę, a potem udać się do swoich domów. 
– Jak się wleczesz w takim ślimaczym tempie, to się nie dziw… – odpyskował. 
– Mogę zabawić się w Kubicę, ale ostrzegam, że ty płacisz mandat. – Kuba się zaśmiał.  
Piszczek już miał odpowiedzieć jakąś ripostą, ale rozdzwonił się jego telefon. 
– Jeszcze jej mi brakowało. – Skrzywił się spoglądając na wyświetlacz. 
– Kto to? – zapytał ciekawsko pomocnik.
– Dorotka – rzucił Łukasz, a Kuba momentalnie się zaśmiał.
– Pozdrów moją ulubienicę! – nakazał, a obrońca tylko wywrócił oczami i odebrał telefon. 
– Nie mam czasu, streszczaj się. – Przeszedł natychmiast do rzeczy. Może kiedyś jeszcze starał się być dla niej miły, ale ona tylko za każdym razem pokazywała mu, że nie warto. W dodatku po ostatnich wydarzeniach jeszcze mniej miał ochotę udawać, że ją toleruje.
– Ciebie też miło słyszeć – sarknęła kobieta po drugiej stronie aparatu. Kiedy dotarło do niej, że Łukasz nie zamierza zaczynać, sama przemówiła. – Popełniasz błąd.
– Akurat ty jesteś ostatnią osobą, która ma prawo wytykać mi błędy – uświadomił ją. 
– Postaw się na miejscu Ewy. Wyobraź sobie co ona przeżywała będąc w ciąży… – zaczęła, ale Piszczek jeszcze szybciej wpadł jej w słowo.
– Najpierw spiskowałaś z nią za moimi plecami, a teraz masz czelność grać mi na uczuciach? – zapytał coraz bardziej się denerwując. Wiedział, ze jak za chwilę się nie rozłączy, Dorota doprowadzi go do furii. 
– A czy nie uważasz, że to ty przesadzasz?
– Słucham? – Obrońca autentycznie pomyślał, że się przesłyszał.
– Każde małżeństwo ma jakieś problemy. Kłótnie mogą powstawać z byle powodu. Ludzie mówią takie rzeczy: zupa była za słona, zadrapałam ci zderzak, usunęłam twoje dziecko… – zaczęła wymieniać. 
– Marzę o tym by skorzystać z rady wstrętnej baby, która w zasadzie sam już nie wiem ile mężów miała i jakoś do dzisiaj jest rozwódką i która skończyła z bandą rozwydrzonych bachorów. – Gdy zaczął swój wywód, Błaszczykowski aż obejrzał się na niego z wytrzeszczonymi oczami. Takiego Piszczka nie znał. Nawet gdy ktoś go bardzo zdenerwował, to odpowiadał na argumenty z pełną kulturą i nigdy nie podnosił głosu. Był w szoku. – Wiesz dlaczego nigdy cię nie lubiłem? Właśnie przez to. Zero jakiejkolwiek ogłady czy taktu. Ty chyba nie wiesz co to jest honor, a o jakimkolwiek poczuciu wstydu już nie wspomnę. – Blondyn niczym w transie obrzucał coraz to bardziej wymyślnymi określeniami kobietę. 
– Łukasz, jak możesz…?!
– Och zamknij się! Wiesz jaki jest jedyny plus w tym nieszczęściu, w którym oczywiście musiałaś maczać swoje tłuste paluchy? To, że już cię więcej nie będę oglądał. Nigdy. Aż się zaczynam zastanawiać czy cena jaką mnie to kosztowało, nie jest tego warta. 
– Ty chamie…!
– Nie dzwoń do mnie więcej. Do NIE zobaczenia! – krzyknął ostatni raz do telefonu i pospiesznie się rozłączył. – Co? – zapytał głupio widząc minę pomocnika. W środku czuł ulgę. Odkąd tylko poznał Dorotę miał ochotę wykrzyczeć jej to wszystko. Hamował się tylko przez wzgląd na Ewę. Teraz już nie musiał. 
– Chyba właśnie jestem świadkiem rozdwojenia jaźni mojego najlepszego przyjaciela – skomentował, a Piszczek wywrócił oczami. – Czy to oznacza, że i ja już nigdy nie zobaczę mojej ukochanej adoratorki? – dodał po chwili ze śmiechem. 
– Przykro mi, że muszę złamać ci serce. – Łukasz też się zaśmiał.
– Ach… no szkoda. Zawsze byłem wierny Agacie, ale dla Doroty mógłbym stracić głowę. – Błaszczykowski rozmarzył się.
– Jakby cię dosiadła, to straciłbyś coś więcej niż tylko głowę. – Piszczek się z niego nabijał. 
– Ćwiczyłbym z nią sporty wytrzymałościowe. Na przykład nurkowanie. – Kuba chichotał. 
– Ale tylko z butlą z tlenem. – Wtórował mu wyższy mężczyzna.
Ta głupawka trwała do momentu, aż nie zajechali pod budynek, w którym mieszkała Rybarczyk. Piszczek ochłonął odrobinę i popędził odebrać swoja córkę. Żarty w aucie Błaszczykowskiego i fakt, że za chwilę znowu miał zobaczyć Klarę sprawiły, że kompletnie zapomniał o tym, jak Dorota wyprowadziła go z równowagi.


_____________

Była Klara, Piszczek, Celina, Sven, Kuba, Sarka, a nawet i Dorota :D Chyba lepszego combo jak na to opowiadanie dać wam nie mogę :D
Piszcie mi koniecznie jak wam się podobał ten rozdział ;) 

Zaczął się październik, a wraz z nim moje zaległości na waszych blogach. Wierzę jednak, że zrozumiecie, bo większość z was sama chodzi do szkoły, a mój plan na październik... powalił mnie na kolana. 
Zatem nie panikujcie jak nie pojawię się na czas, a czasem po tygodniu czy nawet dopiero przy kolejnym rozdziale, bo będę czytać tylko po prostu nie będę mieć na to tyle czasu ile miałam przez wakacje ;(

Jeszcze jedna kwestia na koniec. Któregoś dnia znalazłam na swoim mailu pewną wiadomość od czytelniczki, która tak po prostu, bezinteresownie zmajstrowała okładkę do mojego opowiadania. Byłam w szoku. Zrobiłaś mi dzień dziewczyno, a okładka w 100% trafiła w mój gust. Autorka to Ariel Lyons i wrzucam wam okładkę (mam nadzieję, że się nie pogniewasz ;) Dziękuję jeszcze raz ;*


Równocześnie z tym rozdziałem, pojawił się nowy na Hunting Season, także zainteresowanych zapraszam także tam ;)
Ode mnie dziś to na tyle, 
Ściskam was ;*

13 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że gdzieś już czytałam ten rozdział, ale nie mogą sobie przypomnieć, jak do tego doszło xD Dobrze, że Łukasz pozbierał się po tym bolesnym wydarzeniu, ale sądzę, że do końca życia zawsze będzie o tym pamiętał. Świetnie, że Klara złapała z Sarą taki dobry kontakt. Informacja o rozwodzie Celiny ucieszyła mnie, bo widać było, że ona z tym swoim mężem szczęśliwa nie była. A może tak poznałaby Svena, każdy byłby szczęśliwy z takiego obrotu sprawy :D To tylko moja propozycja xD Ta Dorota jest tak samo dziwna, jak Ewka. Jak ona po tym wszystkim mogła zadzwonić do Łukasza? Nie rozumiem ani jej, ani żony Piszczka. Dobrze, że Kubie i Łukaszowi humor dopisuje. Rozdział fantastyczny. Okładka mega 😍 Pozdrawiam ;* Już jutro będzie nowość u Kamila ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynając od początku, żeby się nie pogubić :Dusze trochę opanować emocje, bo rozdział był rewelacyjny <3
    Nawet nie mam pojęcia, jak mogę wyrazić moją radość z tego, że Sven tak jak obiecał Klarze przeprosił Piszczka! :) co prawda zrobił to trochę płochliwie, ale widać było u niego skruche.
    Klara chyba się zdążyła zżyć z córeczką naszego Łukasza i bardzo się z tego powodu cieszę! Jednego tylko nie mogę pojąć:
    Celina?! Ta odważna kobieta, która pobiła Leona?! Czuje respekt przed taką słodzinką jaką jest Sara? :D poprawiłaś mi ten dzien zdecydowanie! <3
    Dorota to tak bezczelne babsko, że aż szkoda mi się produkować oceniając jej zachowanie. Ale jestem osobą, która woli wypowiadać się na negatywne kwestie, więc: bezczelna, bez braku pokory, bezwstydna, nie logiczna, chora na głowę kobieto! Proszę mi się tu i teraz odczepić od Łukasza!
    Reszta chyba jest zbędna, muszę powiedzieć mamie, żeby nie zamiatała, bo Łukasz już to zrobił hahah ;D jak on mi w tej chwili zaimponował to nie masz pojęcia :D no kocham go jeszcze bardziej niż normalnie w tej chwili :D
    EJ skoro Sven jest wolny, Celinka po rozwodzie to można by jakoś nad nimi pomyśleć :D ciekawie by było bardzo ;) w sumie to szkoda mi Celiny, ale to silna kobieta i na pewno sobie poradzi :D mój komentarz zakończe szybko i na temat, bo śpiesze się na Hunting Season :D bardzo, bardzo mi się podobał i czekam na dalszy ciąg tego opowiadania! <3
    Ps okładka piękna! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. "Do niej pasowałby ratlerek" - nie wiem dlaczego, ale tu ryknęłam śmiechem!
    Sven przeprosił Łukasza i to mi się podoba! Chociaż jeszcze miałam maleńką nadzieję, że trochę powalczą o Klarę, ale to już szczegół :D
    Z tego co widzę, po charakterach, Ewa z Dorotą nie wyparłyby się tego, że są spokrewnione ze sobą.. xd
    A Celiny mi szkoda.. Mam nadzieję, że ułoży sobie jakoś to wszystko!
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja natomiast zacznę od tyłu :D
    Kuby i Piszczka trzymają się niezłe żarty :D Dziwię się, że Kuba tak bardzo żałował, że nie będzie już miał adoratorki :D
    Chyba powinna zacząć bić brawo Piszczkowi, prawda? :D Nareszcie Łukasz pojął, że nie dla każdego warto być taktownym :D Tak trzymać!
    No proszę, Celina się rozwodzi... Myślę jednak, że na pewno jakoś sobie z tym poradzi :)
    Malutka Sara jest taka kochana :)) I bardzo, bardzo się cieszę, że tak fajnie dogaduje się z Klarą :)
    Jestem ciekawa, co wydarzy się dalej :)
    Czekam na następny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dość, że dwa rozdziały jednego dnia, bo na drugim blogu już byłam i czytałam, to faktycznie tutaj combo. Wcisnęłaś chyba wszystkich tych, których fajnie było ujrzeć w tych sytuacjach w jakie ich wplotłaś. Przeprosiny były, rozmowa przyjaciół była, Sara i ciocia Klara były, ba, nawet Celina z tym swoim rozwodem i przerażającym ją dzieckiem była (ha! mam podobnie, jak ona!). System rozwaliłaś rozmową przez telefon Łukasza z Dorotą. Ten rozdział ma w sobie wszystko, czego mogłam potrzebować tego wieczora ;)

    Pozdrawiam!

    Powodzenia w tym październiku, jak i do końca roku :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział genialny!
    Rozdwojenie jaźni Łukasza jak najbardziej na plus, taki zły jest naprawde fajny i ciesze się, że wygarnął Dorotce.
    Ewy i Doroty wolałabym już w tym opowiadaniu nie widzieć, ehh nie lubie tych kobiet.
    Chce jednak więcej Sary <3 ona jest przekochaniutka <3 uwielbiam ją
    wielki plus też dla Svena, że jednak przeprosił
    czekam co dalej wymyślisz, do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Łukasz i Kuba hahah ;D Ten duet uwielbiam :D
    Doroty ani Ewy tutaj nie chcę
    3 razy nie dla tych pań!
    Nie lubię ich !
    Sara jest przesłodka normalnie *.*
    I Sven ma ten mały plus za te przeprosiny :D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Celina się rozwodzi - jakoś specjalnie mnie to nie dziwi, ale za to jej strach przed dziećmi już tak.
    Łukasz wygarnął Dorocie - chwała mu za to! :D No i pogodził się ze swoim "oprawcą" XD
    Czekam na kolejne rozdziały. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział cudo! Naprawdę <3
    Wspaniale mi się czytało o zażyłości Klary i Sarci :D nie spodziewałam się że tak dobrze będą się dogadywać :)
    Celina się rozwodzi?jakoś mnie to nie zszokowało, tyle że co dalej?nowe podboje Niemki się szykują? :D
    Nie zdziwiłabym się jakby zaczęła się spotykać ze Svenem :D
    Łukasz mnie miło zaskoczył, zamiast bawić się w jakąś nie pasującą według mnie kulturę w stosunku do Grażyny z warzywniaka to zagrał z Nią w otwarte karty, brawo :D
    Tylko jak to Kubuś przeżyje? :D
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam cieplutko :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze,że Sara polubiła się z Klarą i ja chyba umrę czekając na to aż Klara będzie z Piszczkiem hahahah :D
    A strach przed dziećmi Celiny to dopiero...jak można bać się dzieci? :D

    OdpowiedzUsuń
  11. O matulu! :o
    Oszalałam! 😍
    Tyle się działo, że nie wiem od czego zacząc. :D
    Może od końca?
    Ale Piszczu ma charatkerek! ^^ Podoba mi się to. Dorota zasłużyła na takie potraktowanie. Ona się uważa za Bóg wie.kogo? Swoją droga i Ewka i sama Dorota są kretynkami, skoro myślały, że Łukasza do łaskawszego spojrzenia na ogół całej tej sytuacji przekona Dorota. DOROTA - ta, której Piszczek nie znosi! Haha xD
    Cieszę się, że Sarka aż tak się zaprzyjaźniła z Klarą. Naprawdę uroczo się patrzyło na tę dwójkę. 💕 Mam nawet wrażenie, że Klara ma lepesze podejście do córki Łukasza niżeli jej własna matka... No, ale cóż. Ewka to Ewka.
    Wiadomość Celiny o rozwodzi trochę mnie zszokowała... Przecież było tak dobrze... :/ Kolejny dowód na to, że w życiu wydarza się mnóstwo niespodziewajek. :/ A ten... niejaki strach przed dziećmi... Bomba! 😂
    Jestem zachwycona tym rozdziałem!
    Buziaki 😘

    OdpowiedzUsuń
  12. skisłam mocno ze Svena i Łukasza XD no i jeszcze te tekstry na treningu... kocham! :D
    Sarcia jest cudowna, od zawsze to wiedziałam :D poza tym kocham dzieci, więc to oczywiste, że bęę ją uwielbiać :D jeju, czemu Celina się jej boi? XDDDD
    jeny, szkoda, że się rozwodzą z Friedrichem, no ale jeśli oboje będą robić to w zgodzie, to czemu nie? tylko ta Dorota... na jaką cholerę tam ona? :|
    płaczę z tej rozmowy Kuby i Łukasza na końcu, haha XDDD
    lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń
  13. cześć :) nie wiem czy mnie jeszcze pamiętasz bo bardzo dawno mnie tu nie było, ale ja o twoim opowiadaniu nie zapomniałam.
    nie mogłam powstrzymać śmiechu przy rozmowie Łukasza i Svena. To było genialne, z resztą tak samo jak Celina przestraszyła się Sary. Mistrzostwo świata :D jednak przy rozmowie Piszczka z Dorotą trochę się przestraszyłam, ale moim zdaniem postąpił idealnie. Dobrze, że powiedział jej co myśli. I Łukasz z Kubą na końcu...xd boskie
    wspaniały rozdział, mam nadzieję, że z czasem nadrobię wszystko.
    Zapraszam do siebie ;)
    Besos :*

    OdpowiedzUsuń