13 paź 2016

18. „Definicja przeznaczenia”

– Chyba jednak nie poznam tego słynnego Piszczka. – Bohlmann stanęła w drzwiach salonu, w bezpiecznej odległości od Sary z grymasem na twarzy. – Muszę wracać do domu – dodała. 
– Och. – Zdążyło się jedynie wyrwać z ust Klary, kiedy rozległ się dźwięk domofonu. – A może jednak poznasz! – Wyszczerzyła się do przyjaciółki i popędziła otworzyć klatkę, a zaraz za nią Sara, krzycząc głośno „Tata! Tata!”. Potrąciła przy tym Celinę wywołując na jej twarzy jeszcze większe przerażenie niż dotychczas. 
– Jeżeli dożyję… – szepnęła pod nosem obserwując z jeszcze większą ostrożnością poczynania dziewczynki. Wycofała się bardziej w głąb mieszkania, by nie robić jeszcze większego tłumu w przedpokoju i już po kilkunastu sekundach usłyszała ciche pukanie do drzwi. Sara natychmiast uwiesiła się na klamce, ale niestety była zbyt niska by dosięgnąć zamka. Z pomocą przyszła jej Klara, która zwolniła blokadę z drzwi. Te się uchyliły, ale nim Celina dojrzała kogokolwiek, dziewczynka rzuciła się na mężczyznę z takim impetem, że uniemożliwiła mu wejście do środka. 
– Aż tak się stęskniłaś? – Usłyszała bardzo przyjemny męski głos. Co prawda słyszała go już na jakichś wywiadach, ale na żywo robił jeszcze większe wrażenie. 
– Tak! Wybrałyśmy psa! – zakomunikowała natychmiast. Dopiero teraz, kiedy mała już była w ramionach mężczyzny, ten wszedł do środka i powiedział coś do Klary. 
Celina skrzyżowała przedramiona na piersiach i oparła się bokiem o ścianę obserwując sytuację. Uniosła brew i uśmiechnęła się pod nosem. Była świadkiem dosyć ckliwej sceny. Choć Klara nie powiedziała tego nigdy na głos, gołym okiem było widać, jak bardzo ciągnie ją do blondyna. Do tej pory mogła jedynie wyobrażać sobie, jak wyglądała relacja jej przyjaciółki, ale teraz została świadkiem na żywo. Rybarczyk uśmiechała się do niego słodko i bawiła się swoimi włosami, to odrzucając je za plecy, to odgarniając za ucho, czy pocierając pojedyncze pasma w palcach. Prawdopodobnie robiła to bezwiednie i nie było to jej intencją, ale wyglądało jak flirt. Mężczyzna również odpowiadał na każdy jej uśmiech, a kontakt wzrokowy zdecydowanie przekraczał jakiekolwiek normy czasowe, które mieściły by się w granicy „przyjacielskich stosunków”. 
Jeżeli ktoś zapytałby ją w tej chwili o definicję przeznaczenia, to wskazałaby tę dwójkę i opowiedziała ich historię. Jeżeli to nie przeznaczenie postawiło ich powtórnie na swojej drodze, to już nie wiedziała co to mogło być. Nie wyobrażała sobie, aby jej przyjaciółka nie poszła teraz za ciosem. Już nic nie stało jej nie przeszkodzie. Ten obraz tak ją rozczulił, że sama na moment zapomniała o swoich kłopotach. 
Aby przypomnieć o swojej obecności, chrząknęła znacząco. 
– Och, Łukasz! Poznaj kobietę, dzięki której mój pobyt w Dortmundzie przebiega bezproblemowo. – Brunetka przeszła na bardziej komunikatywny dla całej czwórki język i podeszła kilka kroków do Bohlmann. 
– Celina. – Blondynka sama przejęła inicjatywę i dumnie podeszła do Piszczka wyciągając w jego kierunku dłoń. Nie straszna jej nawet była mała Sara, którą wciąż trzymał na rękach.
– Łukasz. – Odwzajemnił gest z uśmiechem. – Słyszałem wiele o tobie – dodał.
– Same kłamstwa. – Machnęła ręką lekceważąco.
– Mówiłam mu jaką wspaniałą przyjaciółką jesteś – wtrąciła Klara.
– Sama prawda. – Celina ze śmiechem zmieniła zdanie. – To zaszczyt poznać piłkarza drużyny, której jestem wierną fanką. – Ukłoniła się teatralnie w stronę blondyna. 
– Potrafi wymienić może trzech piłkarzy, a na mecze chodzi po to, by przypadkowi faceci stawiali jej piwo – wyjaśniła Polka wyglądając zza jej pleców. 
Sam Piszczek tylko śmiał się z kłótni kobiet jaka po chwili wybuchła. Cieszył się, że Klara trafiła w nowym dla niej miejscu na kogoś takiego jak Bohlmann, bo ta wydawała się być niesamowicie sympatyczna. Widać było, że świetnie się dogadywały. 
– No cóż, tak jak mówiłam muszę uciekać, więc zostawiam was samych gołąbeczki – wypaliła szybciej niż pomyślała, ale po chwili nawet nie żałowała wypowiedzianych słów. Skoro sami nie potrafią poddać się temu intymnemu napięciu, jakie się pomiędzy nimi wytworzyło, to może powinna im pomóc?
W odpowiedzi na jej stwierdzenie policzki Klary przybrały kolor purpury, a Piszczek… a Piszczek po prostu się uśmiechnął. Celina aż przełknęła ślinę na ten widok, bo o ile ten uśmiechał się raz czy dwa, to było to jeszcze akceptowalne, natomiast natężenie tego konkretnego grymasu w jego wykonaniu zaczęło przyprawiać ją o napady gorąca. Dobra, właśnie co podjęła decyzję o rozwodzie, a Łukasz był zaklepany dla Klary, ale była tylko kobietą i seksapil mężczyzny mimowolnie na nią wpływał. 
– Niestety ja też muszę już uciekać, bo wracam z Kubą, który czeka na dole, wiec wpadłem tylko po Sarę – odezwał się jako pierwszy przerywając tę niezręczną ciszę. – Może chcesz się z nami zabrać? – zaproponował jeszcze blondynce.
Zszokowanie wymalowało się natychmiast na jej twarzy, ale po chwili się opanowała.
– Pozwolić, by podwiozły mnie dwie gwiazdy Borussi i by zobaczył to mój już za niedługo były mąż? Hmm… chyba przejdę się pieszo – zironizowała. – To gdzie zaparkowaliście? – dodała już poważniej, jednak z ogromnym uśmiechem na ustach. Nawet fakt, że prawdopodobnie będzie jechała koło małej Piszczek nie był jej teraz w stanie rozproszyć. 
– Tuż przed klatką – wyjaśnił i po kilku chwilach czułego w mniemaniu Celiny pożegnania, wreszcie opuścili mieszkanie Rybarczyk i skierowali się do samochodu Błaszczykowskiego. 
***
Po wyjściu Piszczka i Bohlmann, Klara ogarnęła pospiesznie salon, choć córka Łukasza w zasadzie nie zrobiła bałaganu. Następnie zabrała się za przygotowywanie kolacji. Postawiła na zwyczajne naleśniki, których jak jej się wydawało, nie jadła „od wieków”. W trakcie całego procesu znowu zaczęła rozmyślać o swojej szkolnej miłości. Po prostu nie było siły, która by odciągnęła obraz blondyna z jej głowy. 
Wiele się zmieniło od tej pamiętnej rozmowy z Celiną. Teraz nie było już Ewy, a ona wcale nie musiała rozwalać małżeństwa. Oczywiście nie była szczęśliwa, że sprawy tak się potoczyły, bo kosztowało to obrońcę mnóstwo cierpienia. Uważała, że był bardzo silny, bo obecnie zdawał sobie radzić bardzo dobrze jako samotny rodzic. 
Gdyby miała komuś wytłumaczyć na czym obecnie stoją, to nie potrafiłaby. Sami chyba tego nie wiedzieli. Zdecydowanie postanowili puścić w niepamięć wydarzenia z przeszłości i zacząć na nowo… tylko właśnie nie wiedzieli co. Z pewnością dogadywali się bez słów, jednak czy miało wyniknąć z tego coś więcej? Czas miał pokazać. Na chwilę obecną Łukasz musiał w końcu zmierzyć się z Ewą i zdecydować o losie ich małżeństwa. Co prawda twierdził, że z pewnością nic już tego nie będzie, jednak Klara nie chciała brać w tym udziału. To musiała być w stu procentach decyzja Piszczka. 
Wzdrygnęła się słysząc dźwięk domofonu. Dopiero po chwili dotarło do niej, że Sven wspominał coś, że może wpadnie wieczorem. 
Po kilkudziesięciu sekundach już witała Niemca w drzwiach. 
– Mmm, w sam raz na kolacyjkę – stwierdził, gdy do jego nozdrzy dotarły kuszące zapachy z kuchni.
– A jakieś wkupne? – Zagrodziła mu przejście w korytarzu ręką i roześmiała się.
Sven z cwaniackim uśmiechem podniósł do góry reklamówkę, w której znajdowała się jakaś niezidentyfikowana zawartość.
– Jak zawsze przygotowany na wszelkie okoliczności – odparł z dumą.
– No zobaczymy zaraz, czy jest to coś warte moich naleśników – zgasiła go i ruszyła do kuchni, a pomocnik tuż za nią. 
Okazało się, że Sven przyniósł piwo, które średnio odpowiadało Klarze do kolacji, ale zaraz po skonsumowanym posiłku, który blondyn wychwalił pod niebiosa, przenieśli się do salonu, by w końcu wypić trunek. 
– Co się tak szczerzysz? – zapytała w pewnym momencie, kiedy Bender wydawał się być jeszcze bardziej zadowolony niż przed chwilą.
– A tak sobie – odparł zdawkowo, wzruszył przy tym ramionami, a następnie upił łyk z butelki.
– Jeżeli myślisz, że będę cię natrętnie wypytywać to się zawiedziesz – wytłumaczyła siłując się, aby zabrzmieć w miarę wiarygodnie.
– Ok – przyzwolił, a uśmieszek nie schodził z jego ust.
– No powiedz! – jęknęła wreszcie po kilkunastu sekundach ciszy. Jej ciekawość wzięła górę. 
– Wiedziałem, że nie wytrzymasz. – Zaśmiał się, a brunetka wywróciła oczami. – Poznałem kogoś – rzucił tajemniczo, a dziewczyna uniosła brew w pytającym geście. 
– Tak? – zapytała jedynie odruchowo. 
– Tak wyszło – odparł pozostawiając wielkie pole do popisu dla wyobraźni Polki. 
– A jakieś konkrety? – upomniała się, kiedy dotarło do niej, że Bender nie zamierza już nic dodawać. 
– Nic nadzwyczajnego. Poznaliśmy się po ostatnim meczu. Poszliśmy na kawę…  i tak jakoś wyszło – rzekł i uśmiechnął się pod nosem. 
– Co wyszło? – dopytała odrobinę zaniepokojona. 
– No wróciliśmy do mnie i… – Zagryzł wargę nie kończąc zdania, ale Klara doskonale wiedziała co nastąpiło po „i”.
– To coś poważnego? – zapytała, choć w jej głowie brzmiało to niesamowicie głupio. Nie podobało jej się to wcale. Nie dlatego, że nagle stała się zazdrosna o Svena… ale dlatego, że on najwyraźniej starał się ze wszelkich sił zapomnieć te romantyczne wyobrażenie o niej. 
– Może. Nie wiem. Dogadujemy się. To tylko tydzień, ale jest… jest bardzo dobrze – oświadczył. 
– Cieszę się – powiedziała, choć nie do końca była o tym przekonana. Ciężko jej było sobie wyobrazić aby jakaś laska, która wskakuje kolesiowi do łóżka w trakcie pierwszego spotkania, miała się okazać miłością na całe życie, ale może się myliła. Bardzo chciała się mylić. 
– Naprawdę? – Popatrzył na nią, nie do końca jej dowierzając. 
– Sven… – zaczęła poważnie. – Jesteś pewny, że wiesz co robisz? Nie mam prawa ci wygłaszać jakichkolwiek morałów, ale czy nie starasz się na siłę… – przerwała nie wiedząc, jak ubrać myśli w słowa. To brzmiało dobrze w jej głowie, ale nie potrafiła sprawić, by sens jej wypowiedzi zabrzmiał tak samo dobrze. – Czy ty chcesz sobie na siłę udowodnić, że „jak nie ta to inna”? – skończyła. 
– Nie planowałem tego, tak wyszło. Przynajmniej nie muszę spać sam – stwierdził. 
– Ok, mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy – odparła, choć jego odpowiedź nie zabrzmiała przekonująco. Nie zamierzała jednak już dłużej go wypytywać, bo nie była to jej sprawa. Miała tylko nadzieję, że piłkarz nie sparzy się po raz kolejny. 

Zabrze, 16 kwietnia 2004
Minął miesiąc od tego tragicznego dnia, w którym Piszczek kazał jej spadać na drzewo. No może nie dosłownie, ale taki był właśnie sens jego słów. 
Na początku bardzo to przeżywała. Nie chciała chodzić do szkoły, nie chciała jeść, nie chciała z nikim rozmawiać i generalnie pragnęła zniknąć. Po tych trzydziestu dniach oczekiwała poprawy. Czas przecież miał leczyć rany, prawda? Najwyraźniej nie działało to w jej przypadku, albo zwyczajnie potrzebowała go więcej. 
Pomimo iż żal i ogólne rozgoryczenie nie minęły, postanowiła, że nie może przecież zmarnować sobie przez to życia. Całą swoją uwagę poświęciła zatem nauce, bo już za niecały miesiąc miał odbyć się jeden z najważniejszych egzaminów w jej życiu. Od niego w dużej mierze zależało, jak potoczy się jej przyszłość. 
Łukasza unikała jak ognia. Była na niego skazana, ponieważ ciągle widywała go na korytarzu podczas przerw. W takich sytuacjach chowała się w tłumie, a gdy ten już ją dojrzał i zaczynał zmierzać w jej kierunku, uciekała do toalety, albo gubiła go gdzieś na korytarzu zwinnie przemieszczając się między innymi uczniami. 
Nie chciała z nim rozmawiać. Dla niej wszystko było jasne. Wolał Ewę, więc niech ma sobie Ewę, a jej da spokój. 
Kiedy na jednej z przerw przeglądała zeszyt od biologii, aby przypomnieć sobie temat poprzednich zajęć, zaskoczył ją. Nie widziała go na tym piętrze, więc stwierdziła, że jest bezpieczna i zagłębiła się w lekturze.
– Porozmawiajmy. – Ukucnął przed nią niespodziewanie.
Rybarczyk podniosła zszokowana wzrok i momentalnie się spięła. Rozejrzała się nerwowo w obydwie strony, planując drogę ucieczki. Po prawej znajdowały się schody prowadzące na parter, a kilka metrów po lewej znajdowała się łazienka. Wstała bez zastanowienia, wzięła swój plecak i szybko ruszyła w stronę drzwi, za którymi miała nadzieję znaleźć schronienie przed Piszczkiem. – Klara! – zawołał za nią. Miał dosyć jej ciągłych ucieczek. Czy nie mogła chociaż przez minutę porozmawiać z nim normalnie? 
– Nie będziemy rozmawiać – rzuciła widząc, jak ten zdeterminowany wchodzi za nią do damskiej łazienki, nie zważając na zaskoczone spojrzenia innych dziewczyn. 
Westchnęła zrezygnowana i zamknęła się w kabinie, którą właśnie opuściła jakaś dziewczyna. Czy zachowywała się dziecinnie? Prawdopodobnie tak. Czy jakoś jej to przeszkadzało? Ani trochę.
– Nie odejdę od tych drzwi, dopóki ze mną nie porozmawiasz – powiedział stanowczo stając przed kabiną i krzyżując przedramiona na klatce piersiowej. 
– To spóźnisz się na lekcje – odpowiedziała mając nadzieję, że go zniechęci. 
– Nie obchodzi mnie to – odparł zdecydowany.
– A Ewa nie będzie zła? – Nie mogła powstrzymać się od odrobiny zgryźliwości. Łukasz wywrócił oczami na ten komentarz.
– To jej nie dotyczy, wyjdź proszę – ponowił swoja prośbę. W między czasie rozległ się dźwięk dzwonka zwiastujący rozpoczęcie lekcji, a wścibskie dziewczyny, które dotychczas podsłuchiwały rozmowę, ulotniły się z pomieszczenia
– Idź sobie – jęknęła niczym obrażone dziecko. 
– Klara, błagam, porozmawiaj ze mną. Wiem, że jesteś wściekła i masz do tego prawo, ale proszę tylko o rozmowę. – Oparł dłoń o drzwi do kabiny, za którymi znajdowała się brunetka i czekał na jej reakcję. 
– Nie – rzuciła stanowczo, a Piszczek westchnął zrezygnowany. 
– Ok, wygrałaś. Przykro mi, że nie chcesz zamienić ze mną nawet prostego zdania – wyznał. Kiedy zza drzwi nie doszedł go żaden dźwięk, pokręcił głową i smutny postanowił w końcu opuścić pomieszczenie. – Do zobaczenia.
Siedziała jeszcze minutę w kabinie szlochając cicho, aż w końcu otarła z policzków łzy i po cichu wyszła. Nie zauważyła nigdzie Łukasza, więc odrobinę pewniejszym krokiem ruszyła ku wyjściu z łazienki. Po drodze spojrzała jeszcze w lustro, by sprawdzić, czy jej wygląda nie wzbudza podejrzeń. Co prawda miała trochę zapuchnięte oczy, ale machnęła na to ręką i udała się pod salę biologiczną. Powinna być z siebie dumna, że po raz kolejny mu nie uległa. Nie była.


____________

Dziś trochę zabawnie i trochę dramatycznie (?). Wygląda na to, że Sven radzi sobie na swój sposób z odrzuceniem Klary. Oby tylko biedak się nie sparzył. Na koniec jeszcze taka dosyć smutna retrospekcja. 

Zbliżamy się wielkimi krokami do końca.
Zostało raptem cztery rozdziały oraz epilog. Ja sama nie wierzę w to, że udało mi się napisać to opowiadanie od początku do końca.

Nawet nie będę już obiecywać, że wkrótce do was zajrzę. Mam ogromne zaległości na waszych blogach i nie mam zielonego pojęcia kiedy i czy w ogóle wszystko nadrobię. Nie mam za cholerę czasu, a nawet jak mam to poza uczelnią jest jeszcze życie prywatne.
Fajnie było zabić nudę pisaniem w wakacje, ale teraz w zasadzie nawet nie mam kiedy się nudzić i... po prostu nie wiem jak się skończy moja bloggerowa kariera.
W listopadzie powinnam mieć odrobinę więcej luzu i być może właśnie wtedy uda mi się napisać jakąś znaczną część tekstu.

Tyle ode mnie. 
Do zobaczenia za tydzień ;)

10 komentarzy:

  1. Rozumiem twój brak czasu. Sama jestem na urlopie od bloggera, bo... mniejsza. Wpadłam tylko przeczytać, bo są pewne opowiadania w których żal robić sobie zaległości. Niestety, nie będzie rozwodzenia się na temat rozdziału, ale wiedz, że mi się podobał, choć ta retrospekcja faktycznie przybijająca.
    Życzę powodzenia, i w pisaniu, i w życiu realnym.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mi troche wstyd, że nie mam czasu sie rozpisywac, jak to zwykle miałam w zwyczaju :( rozdział bardzo mi sie podobał. Sven jak widać układa bądź próbuje ułożyć sobie życie. Klara troche sama sobie przeczy, ale nie dziwie sie że jest zazdrosna o Svena. W końcu chłopak tak się o nią starał, a teraz ma inny obiekt zainteresownia. Lub poprostu jest tak jak mysli Klara- jak nie ta to inna. W sumie to ciesze sie, że kogos poznał, ale troche nie odpowiadają mi warunki. Powinno byc romantycznie i dopiero po jakimś czasie wielkie love story! <3 haha. Nadal czekam na moment, aż Klara i Piszczek sie przelamia. Smutno mi było czytać te wspomnienie. Byc może dlatego, że miałam dość podobną sytuacje i doskonale wiem, jak sie czuła wtedy Klara. Na koniec dodam jeszcze, że Łukasz mimo mojej wielkiej sympatii do jego osoby, ma nauczkę w postaci terazniejszego życia. Pozdrawiam serdecznie i zawitam za tydzień ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Na samym wstępie przepraszam za tak późne skomentowanie i krótki komentarz pod rozdziałem, choroba robi swoje :(
    Widać że Klara i Łukasz nie zamknęli swoich rozdziałów nazwanych imieniem tej drugiej osoby, nawet Ewa tego nie zburzyła :)
    Trochę zawiódł mnie Sven...czuje że jest tak jak mówi Klara,czyli "jak nie ta to inna". Jak nie ma z kim spać to niech kupi sobie psa albo misia :v typowy facet :)
    Rzeczywiście przybijająca retrospekcja :/
    Wspaniały rozdział ;)
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam: *

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto mieć taką przyjaciółkę, jak Celina. Tę blondynkę coraz bardziej lubię! Coś czuję, że to dopiero nowy początek w przypadku Klary i Łukasza :D Czuję tam miętę! :P
    Czy tylko ja odniosłam jakieś dziwne wrażenie, że Sven może spotykać się z Celiną? Może to tylko moja wyobraźnia tak zadziałała, ale zostawiam swoją myśl tutaj. A to wspomnienie było cholernie smutne.. nie chciałabym być na miejscu Klary wtedy. Przepraszam, że komentuję dzisiaj, ale wczoraj nie miałam czasu. Weny! Ściskam ;* :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma innej rady, oni powinni być razem. Koniec i kropka. Fakt faktem, że przeszłość mieli burzliwą, ale teraz wszystko jest na dobrej drodze :D
    A Svenowi życzę jak najlepiej! Może faktycznie to będzie dziewczyna dla niego.. Tego wiedzieć nie możemy na razie xd
    A Celina sobie w życiu poradzi :D To jest kobieta petarda :D
    Czekam na kolejny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Celiną - to przeznaczenie! :D
    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Sven się sparzy XDD Na pewno haha :D
    Celina ma rację, tylko niech oni w końcu to zauważą :)
    Uwielbiam Sarę :D
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Hello! 😁
    Teraz jestem już tutaj! 😍
    Kochana, jestem zachwycona! Mega zachwycona! 💕
    Ta Celina bojąca się małej dziewczynki.. Zabawne! 😂 I wiesz... Celinie możemy wiele zarzucić, ale na pewno nie to,że jest ślepa. Widzi to, co dzieje się między tą dwójką i opisanie to z jej perspektywy doskonale to obrazuje... Klara barwiąca się wlosami... Te spojrzenia... Ach! 😍
    No i ten Sven... Czy to przypadkiem nie on jest powodem rozwodu Celiny? Tzn... Tak sobie na początku pomyślałam... Ale mogę się mylić. XD Często się mylę... 😂
    W każdym razie cieszę się, że Sven znalazł kogoś dla siebie. 😊 Zasługuje na to, bo fajny chłopak z niego. 😍
    I teraz nawiązanie do wspomnienia.
    Jednak Piszczek nie był tak bezduszny... Chciał porozmawiać z Klarą... nie dziwię się jednak, że ona uciekła. Przecież po całej tej niefajnej sytuacji, Łukasz nie powinien za wiele sobie wyobrażać i za dużo wymagać. Po rozstaniu jest ostatnią osobą, która właśnie może cokolwiek wymagać od dziewczyny.
    Alw na szczęście teraz jest już inaczej. Lepiej. 😍
    Kochana, jestem zachwycona. 💕
    Rozdział mega mi się podoba. 😍
    Z niecierpliwością czekam na kolejny! 😁
    Buziaki! 😘
    PS. I drugi raz... Przepraszam... Napisałam to już pod pierwszym nadrabianym rozdziałem, ale chcę przeprosić raz jeszcze. Wybacz, że jestem tak późno... Wybacz, że miałam takie zaległości... Mam nadzieję, że juz pod następnym będę na bieżąco. 😊 A co do mojego komentarza... Może być trochę nieskładny... Skupić się nie mogę... XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadrobiłam jestem już!
    co do braku czasu mam to samo więc doskonale rozumiem, dasz radę :*
    nie moge uwierzyć, że zaraz koniec pamiętam jak dopiero co trafiłam na to opowiadanie
    co do Svena robi źle, zaraz za szybko się w coś wpakuje i będą kłopoty
    licze na coś więcej z Łukaszem i Klarą <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. aw, Klara się zawstydza...:D a Celinka ma z tego niezłą pożywkę, haha. to, że Klara i Łuki są sobie przeznaczeni to było zbyt oczywiste...:D aczkolwiek gdzieś w tyle głowy miała myśl, że jednak będą żyć razem, ale osobno - Ewa z Łukaszem, a Klara ze Svenem... chyba jednak dobrze, że się myliłam :D
    TA CELINA MA DOBRZE, OK :D też bym chciała, żeby Błaszczu i Piszczu mnie odwieźli :| #Nikaśmieszek
    ...Sven taki...taki szybki? wow, nie pomyslałabym, haha XD no ale po tym newsie, że się hajtnął... już w nic nie będę wątpić XD

    OdpowiedzUsuń