20 paź 2016

19. „Jak NIE podrywać faceta”

Dortmund, 18 listopada 2014
Było sobotnie popołudnie, a drużyna Borussi Dortmund miała się właśnie zmierzyć z Werderem Bremą na swoim stadionie. 
Sektor trybun mimo kiepskiej pogody, był jak zawsze wypełniony po brzegi. Wśród kibiców znajdowały się również podekscytowana Klara oraz niezbyt zadowolona Celina. 
Rybarczyk była podekscytowana, bo mogła po raz pierwszy przyjść na mecz po to, by zwyczajnie kibicować dwóm mężczyznom, którzy namieszali jej ostatnio w życiu, ale zmiany które przez to w nim zaszyły, mogła określić jako pozytywne. Nadal nie miała pojęcia o piłce nożnej, ale to nie miało teraz żadnego znaczenia. Atmosfera jaka panowała wśród reszty kibiców, udzieliła się i jej.
Nie można było tego samego powiedzieć o Celinie, która była najzwyczajniej zła jak osa. Było to spowodowane kilkoma czynnikami. Jednym z nich była pogoda. Było bardzo zimno, mimo iż kobiety znajdowały się w kilkudziesięciotysięcznym tłumie. Bohlmann nienawidziła zimna, a fakt, że musiała wytrwać w takich warunkach przez ponad dziewięćdziesiąt minut, dodatkowo ją rozjuszył. 
– Idioci… – wybełkotała pod nosem ciskając błyskawicami ze swoich oczu. 
– Co? – zapytała zdziwiona Klara.
– No tamci. – Skinęła głową na przeciwległą trybunę, zajmowaną teraz przez kibiców przeciwnej drużyny. – Drą się jak opętani. 
– Wydaje mi się, że po prostu… kibicują? – Bardziej zapytała niż odpowiedziała, bo bała się reakcji przyjaciółki. No może „bała się” to powiedzenie na wyrost, ale z pewnością nie chciała jej jeszcze bardziej denerwować. 
– Wielkie mi kibicowanie – warknęła. – I tak dacie dupy! – wrzasnęła ile sił w płucach, co przyprawiło brunetkę o chwilowe ustanie akcji serca. 
– Celina – powiedziała zdziwiona. – Co w ciebie wstąpiło? – dopytywała. 
– Się mądrzą, jakby byli u siebie – wyjaśniła swój punkt widzenia. – No popatrz jak się rozgościli. – Wskazała na skandujących głośno kibiców Werderu. – Będziecie wracać z podkulonymi ogonami! – ponownie wrzasnęła, a Rybarczyk jeszcze raz się wzdrygnęła. 
– Masz zadatki na kibola – skomentowała po chwili nie mogąc wyjść ze zdumienia. Postawa blondynki ją zaskoczyła. Buzowało w niej tyle złości, że jedno nieodpowiednie słowo mogło wywołać Armagedon. Fakt, Bohlmann przechodziła ostatnio ciężki okres i być może to był sposób na rozładowanie tej negatywnej energii. Klara nie wiedziała jednak, że wybuch agresji Niemki miał nastąpić dopiero podczas meczu. 
O ile Celina znawcą piłki nożnej nie była, tak teraz jakby otworzyła kopertę z poradami dla piłkarzy. 
– No biegnij rzesz! Obiadu nie jadłeś?! No co za łamaga! Moja babcia by cię przegoniła! Hummels cioto gdzie tam leziesz?! Stój, że pod tą bramką! Jezu Klara, czyś ty zajeździła wczoraj Piszczka, że on się porusza jak niepełnosprawny?! No strzelaj! Co z wami nie tak?! Wszyscy na raz zeza dostaliście?! Kuba weź go w jaja kopnij, a nie sobie piłkę dajesz zabierać! Zamknij mordę! – Ostatnie stwierdzenie skierowała do jakiegoś mężczyzny w rzędzie za nią, który zwrócił jej uwagę, że za głośno krzyczy. Zaraz potem wróciła do „kibicowania”.
– Boże, skąd ty nagle znasz wszystkich piłkarzy? – zdziwiła się Polka, ale nie otrzymała odpowiedzi, bo Celina aktualnie była zbyt zajęta. 
***
Po jak się okazało wygranym meczu obydwie kobiety udały się do jednej z kawiarenek w centrum handlowym, aby napić się gorącej czekolady. 
– Co w ciebie dzisiaj wstąpiło? – Klara nawiązała do sytuacji sprzed kilkudziesięciu minut.
– No co? Kibicować już nie wolno? – zapytała Bohlmann.
– Nie no, wolno, ale umówmy się. Na ostatnim meczu znałaś trzech piłkarzy na krzyż i nie interesowały cię zdarzenia na boisku, a dzisiaj? Wstąpiła w ciebie bestia – wyjaśniła.
– Oj no muszę sobie znaleźć jakieś zainteresowanie, prawda? – zapytała z wyrzutem. 
– No przecież nic nie mówię. Interesuje mnie tylko skąd ta nagła zmiana – broniła się Klara.
– Znikąd – zbyła ją blondynka. 
Polka postanowił odpuścić ten temat i zaczęły rozmawiać o czymś bardziej neutralnym, co nie przyprawiało Bohlmann o napady agresji. Nie trwało to jednak długo, bo coś przykuło uwagę brunetki.
– Co? – zapytała Celina.
– Ta dziewczyna… – powiedział półszeptem wpatrując się w jakąś postać. 
– Jaka? – dociekała jej przyjaciółka. 
– Tamta. – Klara wskazała jej dyskretnie palcem na jakąś osobę. – Ja ją skądś znam… – zastanowiła się.
– No i? – zapytała Celina nie rozumiejąc zbytnio, a wtedy oczy Rybarczyk momentalnie się rozszerzyły. 
– To ta nowa laska Svena! – wyszeptała konspiracyjnie.
– To… dlaczego migdali się z kolesiem, który z pewnością nie jest Svenem? – zagadnęła, gdy połączyła wszystkie fakty.
– Dobre pytanie.
– Jesteś pewna, że to ona? – Celina popatrzyła na nią. 
– Tak! Pokazywał mi jej zdjęcia na instagramie. – Klara była przekonana swojej racji. Wyjęła swój telefon, zaczęła coś na nim sprawdzać i już po chwili podsunęła blondynce urządzenie pod nos. 
– Ta szmata go zdradza – stwierdziła Bohlmann. 
– I co ja mam teraz zrobić? – zapytała zmartwiona Polka. Przecież gdy powie o tym Benderowi, złamie mu serce… a jeżeli nie powie, ta panna nadal będzie spotykała się z jakimś kolesiem za jego plecami. Miała bardzo ciężką decyzję do podjęcia. 
***
Po skończonym spotkaniu, odebrał Sarę od Błaszczykowskich i obecnie przygotowywał jej kolację. Może nie był jakimś wybitnym szefem kuchni, ale zawsze potrafił przygotować jakiś podstawowy posiłek. Zanosiło się na to, że w najbliższym czasie będzie miał okazje do pogłębienia swojej wiedzy kulinarnej. 
Jego córka znosiła dzielnie całą sytuację, choć oczywiście non stop zadawała mu niewygodne pytania, na które za każdym razem starał odpowiadać się szczerze. Oczywiście nie wyjawił jej całej prawdy, bo miała tylko cztery lata… ale wytłumaczył, że możliwe, że od teraz będą mieszkać sami, a mama zostanie w Polsce. Nie była fanką tego pomysłu, ale i tak zareagowała w miarę pozytywnie. Spodziewał się, że zniesie to dużo gorzej. Może to miała być tylko kwestia czasu? Może za tydzień czy dwa Sara miała strasznie zatęsknić za matką i zacząć swój dziecięcy bunt? Miał nadzieję, że tak się nie stanie i poradzą sobie we dwójkę. 
Ciągle był wściekły na Ewę i skutecznie unikał z nią kontaktu, jednak pomimo ostrych słów jakie powiedział podczas kłótni z kobietą, nie zamierzał jej ograniczać relacji z córką. To by było nie w porządku. 
Kiedy blondyneczka konsumowała swój budyń, rozdzwonił się jego telefon. Kiedy wziął urządzenie w dłoń, ujrzał na ekranie numer swojej żony. Cóż za ironia losu, właśnie o niej myślał. 
Wyszedł na korytarz i odebrał, bo mimo iż nie rozmawiali, to Ewa co jakiś czas kontaktowała się z Sarą, a jedynym sposobem na to, był właśnie Łukasz.
– Słucham – rzucił do aparatu. 
– Cześć Łukasz. – Usłyszał jej niepewny głos.
– Cześć – odpowiedział na przywitanie. 
– Co u ciebie? – zaczęła niezobowiązująco.
– Radzę sobie – stwierdził starając się przy tym, aby jego głos brzmiał obojętnie. 
– To dobrze… – odpowiedziała, a potem nastała chwila krótkiej ciszy.
– Dać ci Sarę do telefonu? – zaproponował w końcu. 
– Za chwilę… możemy porozmawiać? – zapytała nieśmiało. 
– O czym? 
– Myślę, że znalazło by się kilka kwestii do omówienia – wytłumaczyła. 
– Wybacz, nie jestem teraz w nastroju na jakieś poważne rozmowy, jestem zmęczony po meczu i… – zaczął, ale kobieta mu przerwała.
– Wiem, wiem, ale posłuchaj mnie tylko przez chwilę. Chciałabym zobaczyć Sarę, minęło trzy tygodnie, tęsknię za nią i… Łukasz musimy to w końcu wyjaśnić – przedstawiła swoje argumenty. Po drugiej stronie telefonu ponowie zapanowała cisza, jednak Piszczek odezwał się w końcu.
– Co proponujesz? – zapytał i zerknął do kuchni, aby sprawdzić czy dziewczynka grzecznie je, czy może znalazła sobie inne zajęcie. Na szczęście nadal była zaabsorbowana posiłkiem. 
– Może przyleciałabym do Dortmundu na kilka dni? Zatrzymałabym się w hotelu. Gdy byłbyś na treningach, ja spędzałabym czas z małą… a pewnego dnia porozmawialibyśmy… o tym – tłumaczyła pokrętnie. 
– Zastanowię się nad tym i dam ci znać – rzucił tonem, który nie zdradzał jego uczuć. 
– Będę wdzięczna, to mogę teraz porozmawiać z Sarą? – zapytała z nadzieją. 
– Tak, poczekaj chwilę – odparł i wszedł do pomieszczenia, w którym dziewczynka akurat skończyła swoją porcję budyniu. Uśmiechnął się do niej i oznajmił, że mama chce z nią porozmawiać. Ucieszyła się niezmiernie, odebrała tacie telefon i wdała się w dyskusję ze swoją rodzicielką. Łukasz w tym czasie posprzątał po niej i zabrał się za robienie kolacji dla siebie. W myślach ciągle miał propozycję Ewy, która w sumie brzmiała przystępnie. Przecież kiedyś musiał się z nią zmierzyć. Nie ma co tego odkładać w nieskończoność. Cieszył się, bo za godzinę miała wpaść Klara. Zamierzał jej się poradzić w tej kwestii. 
***
Po tym dziwacznym dniu, potrzebowała chwili wytchnienia. Spędzenie wieczoru w towarzystwie Piszczka i jego córki brzmiało jak dobry plan. Celina była zbyt zaabsorbowana swoim rozwodem oraz byciem wściekłą na cały świat, aby mogła się przy niej zrelaksować, a Sven odkąd znalazł sobie dziewczynę, zaczął ją ignorować. 
Jadąc taksówką przypomniała sobie o sytuacji z centrum handlowego. Bohlmann tak się zdenerwowała faktem, że nieznana jej kobieta zdradza nieznanego jej mężczyznę, że była gotowa iść i wytargać ją za włosy. Wiele wysiłku kosztowało Klarę, aby wytłumaczyć przyjaciółce, że to nie najlepsze rozwiązanie. 
Tak jak się obawiała na początku, Celina zaczęła uzewnętrzniać swoje rozgoryczenie rozwodem. W pierwszej fazie zapierała się, że nic jej nie jest, ale im dłużej kłóciła się ze swoim już prawie byłym mężem, tym bardziej stawała się nerwowa i agresywna. Klara starała jej się pomagać na wszelkie sposoby, ale w zasadzie do blondynki nic nie docierało. 
Koniec końców nawet nie wiedziała o co im poszło i dlaczego zdecydowali się od razu na rozwód. Gdy poznała blondynkę, ta wydawała się świata nie widzieć poza mężem. Nie zamierzała jednak naciskać. Była przekonana, że Celina sama jej o wszystkim powie, gdy będzie gotowa.
Została jeszcze kwestia Svena. Nie miała zielonego pojęcia co zrobić z wiadomością, jaka posiadała na temat jego nowej dziewczyny. Może Łukasz jej podpowie? 
Dochodziła dwudziesta, gdy w końcu dotarła pod jego dom. Z drobnym upominkiem dla Sary w jednej dłoni oraz porcją lasagne dla Łukasza w drugiej, skierowała się do drzwi. Mężczyzna musiał ją widzieć przez okno, bo nim do nich dotarła, te już się otworzyły i wyjrzał zza nich uśmiechając się od ucha do ucha.
– Przyniosłam ci coś na kolację, bo pomyślałam, że będziesz głodny po meczu – powiedziała dziewczyna, gdy już znaleźli się w kuchni.
– Naprawdę nie musiałaś. – Uśmiechnął się uroczo.
– To drobiazg i tak robiłam dla siebie, a że wyszła większa porcja, to nie mogłam pozwolić, aby się zmarnowała – odpowiedziała mu takim samym gestem. 
– Naprawdę? – Popatrzył na nią niezbyt przekonany. – Ja z pewnością nie pozwolę aby się zmarnowała – dodał.
– Tak naprawdę to specjalnie zrobiłam dodatkową porcję – przyznała, a Piszczek się zaśmiał i już trzymał widelec w dłoni. Klara miała rację. Po meczu średnio chciało mu się coś robić, więc postawił na kanapki, którymi zbytnio się nie najadł. – Ok, to jedz, a ja znajdę Sarę – zakomunikowała, zmierzwiła mu włosy i ruszyła ku wyjściu z pomieszczenia. Spodziewała się jakiejś reprymendy, aby nie psuła mu fryzury lub czegoś podobnego, ale nic takiego nie nastąpiło, a obrońca tylko niedbale przeczesał włosy palcami, będąc już zbyt zajęty swoim jedzeniem. 
Brunetka wzruszyła ramionami i poszła znaleźć córkę piłkarza. 
***
Sara bardzo ucieszyła się z wizyty Klary i nie pozwoliła opuścić jej swojego pokoju przez prawie godzinę. Skończyło się na tym, że oboje z Łukaszem musieli ją usypiać, bo ta tak dobrze się bawiła, że ostania rzecz o której myślała to łóżko. Po niemal kolejnej godzinie walki oraz licznych prośbach i groźbach, w końcu im się udało. 
Dochodziła dwudziesta trzecia, a oni siedzieli teraz w salonie rozmawiając o jakichś życiowych sprawach. Zupełnie jak przed dziesięciu laty. Tylko że teraz byli dorośli, a tematy na jakie rozmawiali, były bardziej poważne. 
Atmosfera była całkowicie rozluźniona, więc Łukasz postanowił zacząć nurtujący go od kilku godzin temat.
– Chciałbym zapytać o twoje zdanie w pewnej kwestii – odezwał się, a Klara posłała mu tylko pytające spojrzenie. – Dzwoniła do mnie Ewa… – zaczął i przygryzł na moment wargę. – Często dzwoni, żeby porozmawiać z Sarą… ale teraz w końcu zgodziłem się zamienić z nią kilka zdań. Zaproponowała, że zjawi się w Dortmundzie, aby porozmawiać no wiesz… – Zrobił nieokreślony ruch dłonią nie chcąc kończyć na głos. Mimo wszystko, za każdym razem gdy sobie o tym przypominał, było to dla niego niezwykle bolesne uczucie. 
– Zgodziłeś się? – zapytała, a wyraz jej twarzy nie zdradzał zbyt wiele.
– Powiedziałem, że oddzwonię. Nie wiem szczerze mówiąc co z tym zrobić – wyznał.
– Rozumiem… – Zrobiła krótką pauzę. – Ale wiesz, że kiedyś będziesz musiał z nią porozmawiać – uświadomiła go. 
– Tak, wiem. – Pokiwał głową. – Ale nie wiem co mam jej powiedzieć. Nie wiem, czy jestem gotowy – zdradził swoje obawy.
– Domyślam się, że to dla ciebie niezwykle ciężkie… jednak pamiętaj, że decydujesz za dwoje. Gdyby chodziło tylko o ciebie, równie dobrze mógłbyś zostawić ją bez słowa wyjaśnienia i każdy musiał by się dostosować… ale nie możesz zapominać o Sarze. To wciąż jej córka – podzieliła się z blondynem swoimi spostrzeżeniami. 
– Ja to wszystko wiem, ale nie chcę słuchać kolejnych wyjaśnień. Tego co zrobiła nie da się usprawiedliwić. Fakt, że ktoś nie lubi dzieci, a zakłada rodzinę i w tajemnicy przed mężem… – Znowu przerwał, bo zwyczajnie nie był w stanie tego wypowiedzieć. Pochylił się kładąc łokcie na kolanach i spojrzał gdzieś przed siebie opierając brodę na zaciśniętych pięściach. 
Klara przysunęła się bliżej i położyła mu dłoń na ramieniu. 
– Jestem pewna, że ona też tego bardzo żałuje. Myślisz, że nie ma już odwrotu? – zapytała sama w zasadzie sobie nie dowierzając. Tak, Ewa go jej odebrała, potem zaprzepaściła swoją szansę, zaczęła się na nowo zbliżać do Łukasza… i z powrotem zaczęła go pchać do Ewy. Co jest ze mną nie tak?! , skarciła się w myślach. 
Piszczek odwrócił głowę, aby zerknąć na brunetkę. 
– A ty jak myślisz? – zapytał.
– Nie wiem… to wszystko kwestia sumienia i tego czy byłbyś w stanie jej to wybaczyć – odpowiedziała.
– Tego nie wiem i ja – stwierdził.
– Wiele was łączyło, macie Sarę… uważam, że powinieneś walczyć o swoją rodzinę do samego końca, albo chociaż spróbować. – Gdy tylko wypowiedziała to na głos, w jej głowie zaczęła się kołatanina myśli. Brawo Klara, świetnie ci idzie. Może napiszesz książkę o tym, jak NIE podrywać faceta?
Potem było już tylko gorzej. Po serii złotych porad, gdy Łukasz zapytał ją, czy naprawdę tak uważa, bez skrupułów uśmiechnęła się i przytaknęła. 
Boże, ja się nie dziwię, że on mnie dla niej rzucił, to była jej ostatnia myśl, gdy po północy opuszczała dom piłkarza. Choć radziła mu tak, jak podpowiadało jej sumienie, to z pewnością nie było w tym nic szczerego. Nie uważała, aby Ewka po tych wszystkich latach wyskoków mogła dostać jeszcze jedną szansę od tak świetnego faceta, jakim z pewnością był Łukasz. Jeżeli on miał do niej wrócić, to chyba pora wyprowadzić się na księżyc.


_______________

Celina jednak nie radzi sobie tak dobrze, jak się na początku wydawało, a Sven jest nieświadomy, że czeka go powtórka z rozrywki. Jakby tego było mało Ewa zamierza wrócić, a po środku tego wszystkiego jest Klara, która będzie miała niezły bajzel do ogarnięcia.
I znowu wszystko się komplikuje...

Mam wolniejszy weekend, więc postaram się zajrzeć na wasze blogi ;)
Nowy rozdział na Hunting Season pojawi się do końca miesiąca. 

Ściskam was mocno, dziękuję, że nadal ze mną jesteście i widzimy się za tydzień o tej samej porze ;*

9 komentarzy:

  1. Nie dziwie się Celinie. Nie można wiecznie udawać, że nic sie nie dzieje, gdy tak nie jest. To co zaszlo między nią a jej mężem, musiało być czymś bardzo poważnym. Może on ją zdradził, skoro tak zareagowała na widok liżącej się z kimś dziewczyny Svena. Swoją drogą sama bym jej za przeproszeniem przypiepszyła za takie coś. Ewa zdaje się rozumieć zachowanie Łukasza i dziwna była ta rozmowa przez telefon. Rozmawiali tak, jakby na spotkaniu mieli omówić tylko sprawę rozwodu i Sary. Zapewne tak nie będzie, bo Ewa nie umie odpuszczać. Ja na miejscu Klary zrobiłabym zdjęcie jako dowód zdrady laski Svena. To prawda, że będzie miał powtórkę z rozrywki, ale lepsze to niz bycie w związku z taką szmatą, przepraszam za wyrażenie.
    To, że Klara doradzała Łukaszowi probe naprawienia relacji z Ewą wcale mnie nie zdziwiło. Noe wiem, czy zachowalabym się inaczej, pewnie postąpiłabym tak samo. Klarze na nim zależy, ale boi się mu tego wyznac i czeka na tak jakby jego ruch. Jestem ciekawa chyba najbardziej spotkania Łukasza z Ewą i co się na nim stanie. Czekam na następny rozdział i serdecznie pozdrawiam.
    (Z góry przepraszam za błędy, ale komentarz pisany w miarę szybko, bo nauka wzywa :/)
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję Celinie. I Klarze w sumie też. No po co ona pcha Łukasza w łapska Ewki?! Mam nadzieję, że Piszczek nie da się omamić i nie wróci do (jeszcze) żony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Celina ma cięzki okres, wpsółczuje jej i mam nadzieje, że da rade.
    co do Klary to co ona odwala?! niech sie ogarnie i zacznie porządny flirt bo takie ciacho jak Piszczu zaraz ucieknie jej z przed nosa
    tak bardzo im kibicuje <3
    co do Svena to szkoda mi go jednak sam się wpakował w to, ma za duże parcie na miłość i związek w byciu samym nic ma nic złego
    weny i do nastepnego, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Celina musi mieć ciężki okres...dosłownie okres :)
    Mimo że rozbawiła mnie epitetami wykrzyczanymi w stronę naszych pszczółek jeszcze mnie przeraziła ;) myślałam że Ich pobije
    To że Klara tak postępuje udowadnia że Rybarczyk nie jest egoistką a chcę szczęścia Łukasza i Sarci
    Zastanawia mnie sytuacja z laską Svena, czyżby Pustak z krainy Budowlanej?
    Rozdział boski jak zawsze <3
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Znowu dzień po, ale tak mi łatwiej. O matko! Ile się tutaj dzieje? Ale świetnie, kiedy nie jest nudno, bo takie akcje mi się podobają. Celinka to mnie przeraziła w kwestii tego meczu, już myślałam, że pobiegnie na boisko i pokaże im, jak się gra. Klara mimo wszystko musi wyznać prawdę o dziewczynie, swojemu przyjacielowi, bo Sven nie zasługuje na takie traktowanie. W końcu pomógł jej, kiedy Leon wparował do jej mieszkania i chciał zrobić Rybarczyk krzywdę. Głównej bohaterce też współczuję, bo widzę, że ona po prostu nie chce rozwalić rodziny Łukasza, ale powinna chociaż sprawdzić czy ma jakąkolwiek szansę. Gdyby jednak im się udało to za rozpad małżeństwa odpowiedzialna jest Ewa. Życzę weny, zapraszam do siebie i ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję Celinie, serio. Ale na meczu to chyba trochę przesadziła, haha :D Wiem jak to jest na meczach bo też chodzę (czyt. każdy mecz Wisły Kraków jak grają u siebie) i nieraz klęłam na piłkarzy ;D
    Łukasza mi szkoda bardzo ;/ Ale tak czy siak musi porozmawiać z Ewą, nie ominie go to ;) Chyba lepiej wcześniej :)
    Klara musi powiedzieć prawdę o tej lasce, nawet jeśli Svena będzie to bardzo bolało.
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No pięknie! Znów problemy i zawirowania!
    I tak samo szkoda mi Svena.. A już myślałam, że będzie już przynajmniej dobrze u niego :(
    Nie chciałabym by Ewa znów omotała Łukasza wokół palca. Niech jej się nie da! Mają córkę, ale muszą to też jakoś pogodzić, niekoniecznie będąc razem.
    Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, Klara zachowuje się dojrzale i mnie tym urzeka, bo choć jest to idealny przykład jak nie podrywać facetów to świadczy o jej dojrzałości i o tym, że poukładała sobie wszystko na tyle, by przeszłość nie miała, aż tak dużego wpływu.
    Celina wpadła w tryb rozwodowy, ale w tą jego gorszą część i widać, że nie radzi sobie z ilością emocji. Ale wierzę, że wszystko przejdzie.
    Poza tym szkoda mi Svena. Chłopak nie ma szczęścia...
    A może by tak on i Celina?

    OdpowiedzUsuń
  9. Celina może i jest silna, ale no... na każdego przychodzi moment załamania. na nią padło w tym możliwie najgorszym...:|
    oj, Sven to jednak nie ma szczęścia... chyba że ta jego laska też ma siostrę bliźniaczkę XD
    a Klara to co odpazdania, że się tak zapytam?! boże, pogrzało ją do reszty.

    OdpowiedzUsuń