27 paź 2016

20. „Jak pies ogrodnika”

Dortmund, 20 listopada 2014
Obudziło ją uporczywe dzwonienie budzika oraz przeogromny ból głowy. Na początku w ogóle nie potrafiła zidentyfikować gdzie jest, jak się tu znalazła i co to za dźwięk. Dopiero po chwili dotarło do niej, że to alarm w telefonie, który musiała ustawić wcześniej. 
Gdy na wpół przytomna spróbowała się podnieść, dotarło do niej, że z jakiegoś powodu nie jest to możliwe. Uporczywy dźwięk i dziwny ciężar zmusiły ją do otworzenia oczu. Pierwsze co zlokalizowała to wpółleżącego na niej Svena, który zdawał się nie przejmować budzikiem oraz to, że wcale nie znajdowała się we własnym łóżku, tylko na kanapie w salonie. Za cholerę nie potrafiła wyjaśnić jak do tego doszło. W głowie miała pustkę. 
– Wyłącz to gówno! – Usłyszała jęk Celiny i dopiero zorientowała się, że jej przyjaciółka leży na dywanie tuż obok kanapy. 
Ze wszystkich sił zepchnęła z siebie Bendera, który był kompletnie nieprzytomny, usiadła i sięgnęła do stolika, bo tam właśnie leżał jej telefon. Gdy wyłączyła już alarm, dotarło do niej, że jest poniedziałek… a ona powinna szykować się do pracy. Tak samo zresztą jak Celina.
Z wielkim niezrozumieniem wypisanym na twarzy przeczesała palcami swoje poplątane włosy i rozejrzała się po pomieszczeniu.
– Co tu się odpierdoliło? – przeklęła półszeptem. Jeżeli miała wymienić sytuacje ze swojego życia, w których kompletnie urwał jej się film, ta zajęłaby zaszczytne pierwsze miejsce. 

Dortmund, 19 listopada 2014
Weekend dobiegał końca, a ona w niezbyt dobrym humorze oglądała z nudów jakieś niemieckie talent show i popijała wino w samotności. Jej zdaniem miała do tego powód. Wciąż była na siebie zła, że jawnie wpychała Łukasza z powrotem w ramiona jego żony… a potem była zła, bo była zła o to, że postąpiła słusznie. To prawdopodobnie miało sens tylko w jej myślach, a jakaś postronna osoba, która by to usłyszała, popukała by się w głowę. 
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk nadchodzącej wiadomości. 
– „Przyjdę zaraz” – przeczytała na głos treść smsa, który jak się okazało był od Svena. – Proszę, zapraszam. Po co pytać czy akurat nic nie robię? A co jeśli akurat byłabym zajęta jakimś mężczyzną? – Wywróciła oczami, gdy dotarło do niej, że gada do siebie. 
„Zaraz” nastąpiło po około piętnastu minutach, bo akurat wtedy rozległ się dźwięk domofonu. 
– Hej, nie przeszkadzam? – przywitał się blondyn.
– Nie uważasz, że powinieneś zapytać o to np. w smsie? – rzuciła wyraźnie niezadowolona. 
– Ho ho, widzę, że ktoś tu jest dzisiaj nie w humorku. – Zaśmiał się i bez zaproszenia rozgościł się, jak we własnym mieszkaniu. 
– Ciesz się póki możesz – bąknęła bardziej do siebie pijąc do tego, że dziewczyna jej przyjaciela go zdradza, ale Bender i tak to usłyszał.
Chłopak zmarszczył brwi i zapytał po chwili. 
– Klara… czy ty coś piłaś? – Wyszczerzył się, bo stan brunetki adekwatnie na to wskazywał. 
– Może – odparła odrobinę siląc się na powagę. Piłkarz tylko pokręcił głową i zadeklarował, że chce poznać powód dla którego Polka pije sama.
***
– … no i jestem zła, bo wcale nie chcę żeby do niej wracał. Wiem, że to głupie, ale nic na to nie poradzę. – Zakończyła wypowiedź. W trakcie całej historii wspomogła się kolejną lampką wina, a Sven zdecydował się jej potowarzyszyć.
– To po cholerę mu to wszystko powiedziałaś? – Nie potrafił tego zrozumieć. 
– Bo jestem idiotką? – zapytała retorycznie. 
– Z wami babami to zawsze jest tak samo. Żadna nie powie tego co myśli, a potem tylko ogromne pretensje – marudził. – Dobrze ci tak! – Wskazał palcem na Klarę. – Trzeba było powiedzieć prawdę, a nie pierdolić mu głupoty i liczyć, że jednak postąpi tak, jak ty byś chciała – dodał. 
– Hej, zejdź ze mnie! – oburzyła się Rybarczyk. 
– Chciałaś znać moje zdanie, to już znasz – powiedział w swojej obronie. 
Ich kłótnię przerwał dźwięk domofonu.
– To chyba jakiś żart. – Brunetka wywróciła oczami. Ciekawa była, ile ma takich niezapowiedzianych gości, gdy faktycznie nie ma jej w mieszkaniu. 
***
– Czy ty kompletnie oszalałaś?! Nie tak cię uczyłam! – Celina krzyczała na gospodynię, gdy poznała jej historię z wczorajszego wieczoru. Jak zwykle ostatnio wpadła bez zapowiedzi i wreszcie zapoznała się z pomocnikiem Borussi. Aktualnie wyglądało na to, że zjednoczyli się przeciwko Rybarczyk. 
– Przecież nie powiem mu teraz „Hej! Tak właściwie to olej swoją żonę, ta lafirynda wyskrobała twoje dziecko, nie potrzebujesz jej, ale gdybyś był chętny, to jestem wolna!” – Klara śmiesznie modulowała swój głos.
– W zasadzie ma to większy sens, niż to co powiedziałaś mu w rzeczywistości – skomentował Bender. 
– Wszystko ma większy sens od tego, żeby wpychać faceta w łapska żony, gdy ma się z nim szansę! – Celina też dorzuciła swoje trzy grosze. 
– Serio chcecie mi wmówić, że źle zrobiłam każąc mu przede wszystkim postawić na rodzinę? – Popatrzyła na nich odrobinę pijackim spojrzeniem. Cała trójka zdążyła się trochę wstawić. 
– Tak! – krzyknęli równo.
– Zachowujesz się jak idiotka. Najpierw się wielce obraziłaś, jak cię w liceum zostawił dla tej Ewki zamiast nie wiem… pokazać mu na przykład cycki i go odzyskać, a teraz jak go znowu ewidentnie do ciebie ciągnie, ty troszczysz się o tę pindę! – Bohlmann nie mogła sobie darować idiotycznego jej zdaniem zachowania swojej przyjaciółki. 
– Hej! – Polka chciała się bronić, ale okazało się, że i Sven by jeszcze coś dodał.
– Bez sensu... Jak pies ogrodnika. Mi nie dała i jemu też nie chce dać. Nie po to ci odpuszczałem, żebyś teraz i jego olała! – stwierdził.
– Namawiałam ją żeby ci dała – wtrąciła Celina kładąc swoją dłoń na ramieniu piłkarza.
– Dzięki – odpowiedział i uśmiechnął się do niej.
Rybarczyk zmrużyła oczy ze złości i zdecydowanie nie myśląc wypaliła.
– Ty zachowujesz się jak wredna suka, odkąd zdecydowałaś się na rozwód. – Wskazała oskarżycielsko palcem na blondynkę. – A twoja panna cię zdradza. – Tym razem przeniosła swój palec wskazujący na Bendera. – To tak w ramach mówienia na głos tego co myślimy. – Uniosła dłonie w geście obronnym pijąc do tego, jak siedząca przed nią dwójka jeszcze przed chwilą śmiało wyrażała o brunetce swoje zdanie. 
Zapanowała chwilowa cisza, ale zaraz została przerwana przez Niemkę.
– To kolejne dwa powody dla których musimy się upić. – Podniosła na wpół opróżnioną butelkę winę, jakby chciała wznieść toast, a po chwili napiła się z niej. Zmęczyło ją ciągłe przelewanie trunku do kieliszków. 
– Chyba jestem już zbyt pijany aby się tym przejąć, ale podoba mi się pomysł Celiny – skomentował pomocnik.
Klara tylko niedowierzająco pokręciła głową. Reakcja tej dwójki zdecydowanie wskazywała na to, że są w zaawansowanym stopniu upojenia alkoholowego. 
– Więc wypijmy… za bycie miłosnymi nieudacznikami – stwierdziła w końcu, gdy nic lepszego nie przyszło jej na myśl. 
– Do dna! – dorzucił Sven. 
– Będziemy tego jutro żałować – skomentowała jeszcze gospodyni, ale już po chwili opróżniła swój kieliszek. 

Dortmund, 28 listopada 2014
Pogoda tego dnia była paskudna. Padał śnieg z deszczem, wiał mroźny wiatr… a do tego miał się w końcu spotkać z Ewą. 
Przez ostatni tydzień wiele myślał i stwierdził, że najwyższa pora, aby wszystko sobie wyjaśnić. Klara dała mu wiele do myślenia, aż wreszcie postanowił. Chyba wiedział co chce zrobić.
Z brunetką widział się w zasadzie tylko raz przez ostatni tydzień. Ona miała jakieś zawirowanie w pracy, a on też się nie nudził na treningach. Do tego ciągle musiał opiekować się Sarą, na co nie narzekał, bo odkrył, że odkąd spędza z nią jeszcze więcej czasu, ich więź znacznie się pogłębiła. 
– To mama! – wykrzyknęła dziewczynka, gdy po domu rozległ się dźwięk dzwonka. W końcu postanowili, aby Ewa wpadła do nich. 
– Zapewne – odpowiedział i poszedł za nią, aby pomóc jej otworzyć drzwi. 
– Mama! – krzyknęła ponownie i rzuciła się na kobietę, kiedy tylko ta pojawiła się w wejściu.
– Cześć kochanie! – zawołała kobieta i natychmiast wzięła dziecko na ręce. – Tęskniłam za tobą – dodała.
– Wejdź. – Łukasz zaprosił ją w końcu do środka i poczekał aż rytuał powitalny kobiety i dziewczynki się zakończy. Zastanowił się w tym momencie co czuje na widok Ewy. Doszedł do wniosku, że jedyna myśl jaka przyszła mu do głowy… to, że chce już mieć to za sobą. 
***
Kiedy po dwudziestej pierwszej Sara wymęczona figlami ze swoją mamą wreszcie padła, nastąpił moment, w którym obydwoje małżonków mogło wreszcie porozmawiać.
– Tęskniłam za nią – zaczęła brunetka.
– Domyślam się – odpowiedział zdawkowo. 
– Jak się trzymasz? – zadała niezobowiązujące pytanie.
– Tak jak widać. Chyba sobie radzę – rzucił całkiem szczerze. To była okrutna prawda… ale radził sobie bez Ewy. 
– To dobrze. Wiedziałam, że dasz sobie radę z Sarą mimo tego… no wiesz. – Zatrzymała się na moment, bo nie była w stanie wypowiedzieć prawdy na głos. Może potrafiła być szczerza ze sobą, ale jednak jeszcze trochę czasu musi minąć, nim powie to na głos przed Łukaszem. 
– Mimo, że usunęłaś nasze dziecko i zniszczyłaś naszą rodzinę? Tak, myślę, że mimo tych niedogodności radzę sobie całkiem dobrze – dokończył za nią z odrobiną sarkazmu. Serce mu pękało na myśl o tym, że nie zostanie ojcem, a przynajmniej nie w najbliższej przyszłości, ale musiał to powiedzieć. 
Ewa tylko spuściła głowę i zagryzła wargę. Ta rozmowa nie będzie łatwa.
– Nie mogę cię prosić, abyś mi to teraz wybaczył… – zaczęła, ale blondyn znowu jej przerwał.
– Nigdy ci tego nie wybaczę – stwierdził stanowczo sprawiając, że kobietą wstrząsnęło. 
– Co to dla nas oznacza? – zapytała odrobinę roztrzęsionym głosem.
– Chcę rozwodu – postawił sprawę jasno. 
– Łukasz… – zaczęła, jednak nie była pewna co chce dalej powiedzieć. Nie wiedziała jak zareagować. Jej mąż oświadczył właśnie, że chce się z nią rozwieść. – Jesteś pewny, że nie możemy tego naprawić? Ja zrobię wszystko… – dodała, jednak piłkarz przerwał jej po raz kolejny.
– Wiem, ale jestem pewny swojej decyzji. Myślałem nad tym długo – odparł, a po policzku kobiety pociekła łza. Westchnął głęboko, bo nie było to łatwe. – Ewa – zaczął najłagodniej, jak potrafił. – To co zrobiłaś… być może dla ciebie było to dopuszczalne, ale dla mnie nie. Poza tym, czy na prawdę uważasz, że mimo tego było między nami dobrze w ostatnim czasie? – wyjaśnił. 
– Domyślam się, że nie. Ale ja naprawdę się starałam. – Kobieta już nie wstrzymywała swoich łez.
– Na początku wszystko było inaczej… nie wiem kiedy się pogubiliśmy, ale ostatnie wydarzenia pokazały jednoznacznie, że wszystko się skończyło – zauważył i zagryzł wargę
– Kochasz mnie jeszcze? Bo ja ciebie tak – zapytała z nadzieją w głosie.
– Kochałem – odparł uczciwie. 
– A ją? – spytała.
– Poważnie? – Jego mina oraz ton głosu automatycznie się zmieniły. Ewa mocno go zirytowała. – Nie wierzę, że chcesz teraz zepchnąć wszystko na nią. Ale dobrze. Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć to ci odpowiem. Tak, kocham. Uświadomiłem to sobie po naszej ostatniej rozmowie. Tu jest różnica między tobą a nią. Ty ciągle szukasz winnego, a ona nawet po tym co mi zrobiłaś, kazała ratować rodzinę. Rozumiesz? – wyjaśnił, choć uświadomił sobie, że być może trochę za bardzo go poniosło. Jednak skoro mieli być ze sobą szerzy, niech tak się stanie.
– Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie i obiecuję, że już więcej o nią nie zapytam. – Łukasz wywrócił oczami. – Czy było coś między tobą a nią, jak jeszcze byliśmy razem? – dokończyła.
– Widzisz? Znowu szukasz powodu, aby udowodnić mi, że choć trochę jestem winny. Wybacz, ale muszę cię zawieść Ewa. To ty jesteś czarnym charakterem. Od początku do końca – wyznał. Pomimo iż okoliczności były dziwaczne, zaczął czuć się dobrze z tym, że wreszcie może powiedzieć jej co myśli. – Nagle zaczęłaś mieć przede mną tajemnice, czepiałaś się o dosłownie byle błahostkę, nie mogłem nic skrytykować, bo inaczej kłótnia gotowa, wszystko było dla ciebie podejrzane, obrzucałaś mnie jakimiś kuriozalnymi oszczerstwami, na końcu uczepiłaś się Klary, pomimo iż nie dałem ci nawet jednego powodu do zazdrości i na koniec wisienka na torcie… – przerwał. – Naprawdę muszę to powiedzieć po raz kolejny? – zapytał z nadzieją.
– Nie – zaprzeczyła natychmiast. – Ok, załapałam. Jestem tą złą – przyznała. – Prawda jest taka, że czułam się winna przez ten cały czas. Za wszelką cenę chciałam cię przy sobie zatrzymać. 
– Masz najbardziej niekonwencjonalne metody na zatrzymanie faceta, to muszę ci przyznać. – Uśmiechnął się słabo. 
– Ta. – Brunetka też się uśmiechnęła i otarła łzy z policzków. – A jakie skuteczne. – Parsknęła śmiechem. Ta sytuacja była tak nierealna, że aż śmieszna. Nigdy nie myślała, że doprowadzi do takiej sytuacji, a jednak. Siedziała właśnie przed swoim mężem, który obwieszczał jej, że pragnie rozwodu, a ona nawet nie mogła wyrazić sprzeciwu. – Jak to się w ogóle stało, że ją dla mnie zostawiłeś? – zapytała w końcu zdezorientowana. Skoro faktycznie była taka tragiczna, to czemu wtedy wybrał ją zamiast Klary? 
– Byłem idiotą – stwierdził. – To znaczy… nie żałuję tego małżeństwa. Było nam dobrze… przez jakiś czas. Mamy Sarę. Byłbym hipokrytą twierdząc, że nasze małżeństwo było pomyłką – wyjaśnił. 
– Myślę, że gdyby wtedy o ciebie walczyła, nie miałabym szans. Chyba powinnam jej podziękować, a zamiast tego tylko zrobiłam jej aferę – powiedziała wzdychając. 
– Aferę? – zapytał zdziwiony.
– Och, czyli ci o tym nie powiedziała? Cóż, złożyłam jej niezbyt przyjemną wizytę tego dnia, gdy… no wiesz – wytłumaczyła znowu nie wypowiadając na głos części o jej dokonaniu. 
– Taka już jest – podsumował. 
– Czyli postanowiliśmy? – postanowiła zapytać ostatecznie. 
– Myślę, że tak – przytaknął. – Jeżeli chodzi o Sarę… Nie będę ci utrudniał z nią kontaktu, możesz ją odwiedzać kiedy zechcesz i na jak długo zechcesz, ale zostaje ze mną – postawił sprawę jasno. Dla niego była to kwestia bezdyskusyjna. Nie wyobrażał sobie, aby Ewa miała zabrać ich córkę. 
– Łukasz… oboje dobrze wiemy, że Sara za nic by ze mną nie została, jeżeli miałaby dokonać wyboru. To córeczka tatusia, a poza tym niejednokrotnie udowodniłeś, że jesteś lepszym ojcem, niż ja matką – powiedziała.
– Nie myślę, że jesteś złą matką, ale…
– Wiem o co ci chodziło – przerwała mu i uśmiechnęła się delikatnie. 
– To chyba by było na tyle – stwierdził, jakby właśnie zakończyli jakieś służbowe spotkanie.
– Chyba tak. Będę się zbierać w takim razie.
– Możesz zostać – powiedział, a kobieta się dziwiła. – Sara się ucieszy, jak cię rano zastania… a ja muszę coś załatwić – dodał, a dla Ewy wszystko stało się jasne. Przystała na jego propozycję i udała się prosto do pokoju gościnnego. Nie potrzebowała asysty. Znała ten dom jak własną kieszeń.
Piszczek pomimo późnej pory udał się do przedpokoju, założył ciepłe ubrania i wyszedł. Pozostała mu ostatnia kwestia do wyjaśnienia. 


_______________

I oto dwudziesty rozdział ;)
Szczerze? Jeden z moich ulubionych - w tym sensie, że bardzo przyjemnie mi się go pisało.
Jak wam się podobało combo Klara-Celina-Sven? I to wszyscy pijani? :D 
A Piszczek podjął bardzo ważną decyzję i pozostała mu ostatnia sprawa do załatwienia. Jak myślicie, co to takiego? ;)

Obiecałam ostatnio, że do końca października pojawi się nowy rozdział na Hunting Season i słowa dotrzymuję. Jakby ktoś był zainteresowany to zapraszam, bo równocześnie z tym rozdziałem, tam pojawił się >czwarty< ;)

Widzimy się za tydzień kochane ;*

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To trio było najlepsze w szczególności takie pijane :D Widzę, że Sven jakoś nie zareagował szczególnie na to, że jego dziewczyna go zdradza, czy on coś przypuszczał? Marzy mi się nowa para w tym opowiadaniu, czyli Celina i Sven :D Ta rozmowa Łukasza z Ewą była bardzo w porządku. Fajnie, że wszystko sobie wyjaśnili i nie będą ze sobą toczyć wojny. Bardzo się cieszę, że Sara zostanie jednak z tatą :) Uważam, że Piszczek pojedzie do Klary i da jej do zrozumienia, że mu zależy. Tylko Rybarczyk coś tutaj jest niepewna, niech więcej już tak nie robi, bo jeszcze jej ktoś zgarnie sprzed nosa Łukasza, a wtedy szczęśliwa by nie była. Weny, zapraszam do siebie i pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Śmiem twierdzić, że to najlepszy rozdzial na tym blogu. Przyjemnie mi sie go czytało bardzo :-) Sven i Celina tak idealnie do siebie pasują. Wyczuwam, że coś sie świeci. Jak przeczytałam, że Klara obudziła sie doslownie pod Svenem, miałam obawy, że zrobiła coś głupiego. No ale na całe szczęście to tylko próba oderwania sie od problemów miłosnych. Swoją drogą Celina i Sven mają rację. Klara powinna to przemyśleć i powiedziec Łukaszowi co czuje.
    Wbrew temu, co zrobiła Ewa z każdym rozdziałem zyskuje w moich oczach. Wydaje sie rozumieć swoje błędy. Ciesze sie, że sie dogadali. Ale co mnie najbardziej w tym rozdziale podjarało? To, że Łukasz przyznał sobie i Ewie, co naprawdę czuje do Rybarczyk. Teraz tylko czekac na przypływ odwagi, która pozwoli mu powiedzieć to bezpośrednio Klarze.
    Pozdrawiam i czekam rzecz jasna na następny rozdział ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. To pijane trio wygrało haha ;D
    Sven chyba pod wpływem alko nie zareagował tak jak sobie wyobrażała, ale jak wytrzeźwieje to chyba skuma xD
    Ewa mnie co raz bardziej wkurza :/ no serio... To jej wina co sie stało i tylko jej.
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kombi genialne! :D No I jestem dumna z Łukasza i jego decyzji. Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pijane combo szaleństwa wygrało dzisiejszy dzień, hahahaha :D
    W tym się zgodzę że Klara zachowuje się jak pies ogrodnika, mimo to w ten sposób punktuje.
    Łukasz ma racje... Ewa ciągle szukała winnych dokonanych przez siebie rzeczy i ciągle próbowała wszystko zwalić na Klarę. Jest to niedorzeczne.
    Nie mają czego żałować, przeżyli piękne chwile, mają wspaniałą córeczkę ale na tym koniec. Finito.
    Rozdział idealny :)
    Czekam na następny z wielką niecierpliwością a na Hunting season postaram się być jeszcze dzisiaj ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju jak mnie Ewa zaczyna coraz bardziej irytować.
    A co do Klary to jak przeczytałam ze Seven na niej śpi to mnie zatkało hahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ich trójka jest wprost wspaniała! Wspierają się na każdym kroku i jeżeli trzeba, walą prosto z mostu. I faktycznie, duet Klara&Sven bardziej sprawdza się jako przyjaciele xd
    A jeżeli chodzi o Piszczka, dobrze zdecydował o swoim życiu, o rozwodzie z Ewą. A teraz niech leci do Klary!

    OdpowiedzUsuń
  8. Po kilku tygodniach moich zaległości wreszcie jestem ❤ Jestem i stwierdzam, że to jeden z najlepszych rozdziałów jakie były na tym blogu. Wszystkie są świetne, ale ten jest jednym z najlepszych. Sven, Klara, Cela pijani xD Piszczuś, który w końcu zrozumiał kogo kocha całym sercem ❤ Bomba!
    Myślę, że Łukasz zawita u naszej Klary :D I tak się pewnie stanie. Dobrze, że Ewa wreszcie zrozumiała co zrobiła. Wszystko się najwidoczniej układa i chyba nie stanie się już nic złego.
    Swoją drogą to wyczuwam jakiś romans między Svenem, a naszą kochaną Celinką :D
    P.S. Przepraszam, że nie byłam obecna na poprzednich rozdziałach, ale wszystko nadrobiłam. Buziaki ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  9. JESTEM, DOBRNĘŁAM DO KOŃCA!
    chyba sobie zeskrinuję tę ich rozmowę i popijawę i będę ja czytać w chwili, kiedy będe miała zły dzień. mogę to zrobić? :D
    jeny, oni są moimi mistrzami... :D zaczęłam o tym mówić mojej mamie nawet, haha XD chyba jeszcze bardziej myśli, ze jestem idiotką, ok :|
    wow, myślałam, że Ewka z Łukaszem to się pogryzą :v no ale... dobrze, że sobie wszystko wyjaśnili, prawda? a na końcu... Łukasz do Klary jechał, co nie?
    czekam na kolejny!❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerość, pijaństwo i takie trio <3 Piękne połączenie. Jednak nic mnie tak nie urzekło, jak rozmowa Ewy z Łukaszem. Obawiałam się, że będzie gorzej, a oboje potrafili zachować się elegancko i właściwie. Łukasz powiedział mądrze, a przy tym wyjaśnił to, co mogłoby Ewę gryźć do końca. Cóż, ona była tą złą...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dopiero niedawno zaczęłam czytać to opowiadanie, jednak już je kocham! Dziś o 16.00 ma być nowy rozdział, normalnie już zdycham czekając xd
    Mam nadzieję, że w końcu zesfatasz na nowo Klarcię i Piszcza! Xd
    W tym opowiadaniu podobają mi się również retrospekcje 😍
    Mam wielką nadzieję,iż będzie ich więcej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nadrabiam właśnie i jestem oczarowana, pijackie fragmenty to jest coś :D
    może Celina i Sven razem? tak niech sobie zaszaleje skoro są miłosnymi nieudacznikami? Xd hahahaha
    zbliżamy sie do końca wiec coraz bardziej czekam co tu się stanie
    co do rozwodu jestem trzy razy na tak, żegnaj Ewka

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo nie wierzę...nawet nie wiem co mam powiedzieć. Jestem zszokowana, nie tyle libacją Klary i jej przyjaciół co tej rozmowy Ewy i Łukasza. Dobrze się stało, w to nie wątpię, ale nadal nie może do mnie to dotrzeć.
    Klara wspaniale postąpiła każąc Łukaszowi ratować rodzinę, ale jednak mężczyzna poszedł za głosem serca.
    Fajnie że z Ewą rozstają się w przyjacielskich relacjach i że nie rzucają w siebie nożami.
    Bardzo mi się ten rozdział podoba
    zapraszam do siebie ;)
    besos :*

    OdpowiedzUsuń