10 lis 2016

22. „Bądźmy po prostu szczęśliwi”

Tego ranka Klara obudziła się wbrew pozorom wypoczęta jak nigdy. Odwróciła delikatnie głowę i tuż obok siebie dojrzała śpiącego Piszczka, którego jedna ręka znajdowała się ponad głową, a druga spoczywała na poruszającej się równomiernie klatce piersiowej. 
Zagryzła wargę, aby powstrzymać uśmiech wpełzający na jej twarz i bardzo delikatnie podniosła się z łóżka. Wychodząc z sypialni, zabrała pierwsze lepsze dresy i wyszła na korytarz. Tam oczywiście przywitał ją Irish merdając radośnie ogonem. 
Klara pospiesznie się ubrała i nie kłopocząc się makijażem czy układaniem włosów, poszła wyprowadzić zwierzaka. Dodatkowo potrzebowała dotlenić swój mózg, bo po wczorajszych wydarzeniach miała wątpliwości co do tego, czy aby ten funkcjonuje prawidłowo. 
Gdy wróciła około czterdziestu minut później, Łukasz już nie spał.
– Rozgościłem się – stwierdził, po tym jak Klara weszła do kuchni i „przyłapała go” na przygotowywaniu śniadania.
– Zauważyłam – skomentowała z uśmiechem. – Musiałam wyprowadzić Irisha. – Wskazała na psa. 
– Domyśliłem się i właśnie… – Przerwał na chwilę patrząc na bulteriera. – Myślałem, że z Sarą już obmyśliłyście cały misterny plan, bo przez tydzień tylko o tym mówiła. Zmieniłaś zdanie? – Skinął wymownie na czworonoga. 
– Nie, nie jest mój. Mam się nim tylko zająć przez jakiś czas. To długa historia. – Machnęła na koniec ręką. Stwierdziła, że lepiej będzie, jeżeli nie zacznie mu teraz tłumaczyć, że zaopiekowała się Irishem na prośbę byłego narzeczonego. 
Może piłkarz nie był światowej klasy kucharzem, ale przygotowane przez niego tosty były wyśmienite. Po skończonym posiłku i wypitej kawie, zapanowała chwilowa cisza, podczas której zaczęli wzajemnie mierzyć się wzrokiem.
– Więc… – zaczął nie za bardzo wiedząc jak poskładać słowa w sensowną wypowiedź. – Wczorajsza noc, hmm… – dodał.
– Tak – odezwała się i natychmiast zarumieniła. 
– Chodź – powiedział i wyciągnął do niej dłoń, dając do zrozumienia, że chce, aby wstała i usiadła mu na kolanach.
Wpierw popatrzyła na niego zaskoczona, ale mimo wszystko spełniła jego prośbę.
– To dla mnie krepujące – stwierdziła, choć bliskość blondyna była bardzo przyjemna.
– Wczoraj byłaś bardziej śmiała. – Zaśmiał się.
– Wczoraj mnie rozbudziłeś w środku nocy i byłam zła, a gdy jestem zła to nagle mam więcej odwagi – wyjawiła.
– Czyli… chcesz mi powiedzieć, że mam cię zdenerwować, abyś zaczęła dobierać mi się do spodni? – zapytał nadal rozbawiony.
– Nie masz dość? – zapytała zagryzając wargę. Jej nieśmiałość powoli ustępowała. 
– Dość? Mam do nadrobienia dziesięć lat – odparł siłując się na poważny ton, a Klara parsknęła. – Było cudownie – stwierdził uśmiechając się delikatnie.
– Przyznam, że spodziewałam się po tobie więcej zważając na to, że wyobrażałam to sobie przez dziesięć lat… ale może być. – Wywróciła oczami udając, że Łukasz nie zrobił na niej wrażenia.
– Hej! – jęknął oburzony. – Może być? Ja ci zaraz pokażę „może być” – syknął i zaczął ją łaskotać. Brunetka natychmiast skapitulowała chichocząc na cały głos. – Jakoś wczoraj twierdziłaś co innego i chyba tamta opinia jest dla mnie bardziej wiarygodna – dodał jeszcze i wymownie poruszył brwiami. 
Klara uśmiechnęła się i cmoknęła go w usta. Najpierw krótko, jakby nadal się krępowała i nadal nie docierało do niej czego dokonali zeszłej nocy, ale już po chwili się rozkręciła i na nowo obudziła się w niej chęć dominacji oraz maksymalnego zbliżenia do obrońcy.
– Gdzie to nas stawia? – zapytała, gdy od kilku minut siedzieli w ciszy opierając się swoimi czołami.
– A gdzie nas widzisz? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– Chcę być po prostu szczęśliwa… Ty sprawiasz, że jestem szczęśliwa – stwierdziła po chwili.
– Więc bądźmy po prostu szczęśliwi – odparł i ponownie ją pocałował. Nie mógł się oprzeć. 
– A co z Ewą? Sarą? – zapytała poważniej.
– Z Ewą to koniec. Rozwiedziemy się, a Sara… ona zostanie ze mną. Damy sobie radę – odpowiedział. – I nie myśl sobie, że miałaś jakikolwiek wpływ na moją decyzję. To Ewa postawiła wszystko na jedną kartę, poza tym już od dawna nie czułem się z nią dobrze – dodał wiedząc, że Klara może nadal mieć wątpliwości i jak bardzo chciała być neutralna na tej płaszczyźnie jego życia.
– Nie chciałam żebyś do niej wracał – przyznała w końcu ze śmiechem. 
– Nie? – zdziwił się. – To dlaczego mi tego nie powiedziałaś? – zapytał.
– Stworzyliście rodzinę, nie miałam prawa w nią ingerować – odpowiedziała, a Piszczek skinął głową. 
– To chyba w takim razie ktoś bardzo chciał żebyśmy znowu skończyli razem, bo pomimo tego wszystkiego znowu wróciliśmy do punktu wyjścia – rzekł trochę filozoficznie. 
– To szalone. – Pokręciła po chwili głową z niedowierzaniem. – Myślałam, że mi przeszło, że już nic do ciebie nie czuję… – dodała.
– Cóż, ja też nie wiedziałem, że nadal cię kocham, dopóki się wtedy nie pojawiłaś – przyznał. 
– Nie masz treningu? – Zmieniła nagle temat. 
– Dopiero popołudniu, czemu pytasz? – Zaciekawił się.
– A co z Sarą? – dopytała.
– Jest teraz z Ewą – odpowiedział. – Wygląda na to, że w tym tygodniu mogę tu nocować częściej. – Uśmiechnął się zawadiacko.
– Wiedziałam, że chodzi ci tylko o darmowy nocleg – stwierdziła niby urażona.
– Tobie mogę zapłacić w naturze – odparł nie przestając się uśmiechać. 
Te poranne docinki przeplatane z przerwami na gorące pocałunki czy nawet jeszcze śmielsze czynności, trwały nieustannie, dopóki Piszczek nie musiał zbierać się na trening. Potem miał zajrzeć do domu, aby sprawdzić jak się miewa Sara i wrócić wieczorem. 
Klara już nie mogła się doczekać.

Dortmund, 28 grudnia 2014
Święta minęły w zastraszającym tempie i część ludzi zdążyła wrócić już do swoich domów. W tym roku Klara spędziła ten magiczny czas w Polsce razem z Łukaszem i jego rodziną.
Bała się śmiertelnie tego spotkania, bo Piszczek rozwiódł się kilka dni przed świętami i jego rodzice, czy rodzeństwo niekoniecznie mogli zaakceptować taki szybki przeskok obrońcy z jednej kobiety na drugą. Oczywiście każdy był świadomy tego co zrobiła Ewa i piłkarz otrzymał dużo wsparcia oraz zapewnień, że podjął prawidłową decyzję. 
Na początku nie chciała z nim jechać właśnie z tego powodu, aby nie wprowadzać niepotrzebnego zamętu, ale Łukasz nawet nie chciał słuchać jej sprzeciwów i nie mógł pozwolić, aby ta spędziła święta sama. 
O dziwo rodzina Piszczków przyjęła ją bardzo ciepło. Co prawda wszyscy już ją znali, bo poznała rodziców blondyna, gdy chodzili jeszcze do szkoły, ale mimo wszystko sytuacja była teraz inna. 
Te kilka dni minęło w zastraszającym tempie i już musieli wracać do Dortmundu. Mała Sara miała zostać w Polsce ze swoją matką do Nowego Roku, a potem miała wrócić do taty. 
Jako, że nie zdążyli się spotkać ze swoimi znajomymi przed Bożym Narodzeniem, tuż po powrocie zorganizowali skromną kolację w domu Piszczka, na którą zaprosili w zasadzie tylko Błaszczykowskich, Bendera oraz Celinę. 
– Możesz mi pomóc w kuchni? – Klara poprosiła Celinę, gdy zauważyła coś bardzo dziwnego. 
– Ja ci pomogę – zadeklarował Łukasz i już się podnosił, kiedy jego ukochana powstrzymała go gestem dłoni. 
– Nie! Ty mi nie możesz pomóc – stwierdziła skupiając tym samym na sobie wzrok wszystkich zgromadzonych.
– Ok, pomogę ci w tej czynności… w której tylko ja mogę pomóc – odezwała się blondynka ze zdziwioną miną i po chwili skierowała się za Rybarczyk do kuchni.
– Co to było? – zapytała od razu zaskoczona Klara, kiedy już znalazły się w pomieszczeniu.
– Co? – Bohlmann była nie mniej zaskoczona. 
– No nie rób ze mnie idiotki. Widziałam przecież, jak łapiesz Svena nie powiem za co pod stołem. – Naprowadziła ją w końcu. 
– Ach, to. – Niemka westchnęła.
– A coś więcej? – zapytała brunetka krzyżując przedramiona na piersiach.
– Nie – oparła.
– Celina! – Klara zganiła ją półszeptem.
– No co mam ci powiedzieć? Nie, nie spotykamy się jeżeli do tego pijesz. To znaczy spotykamy, ale w nieco innym celu. – Kobieta poruszyła wymownie brwiami.
– Dobra, już rozumiem! – Rybarczyk podniosła dłonie w geście poddania.
– Ja mogę w końcu uprawiać seks bez jęczenia nad głową, że może powinnam zajść w ciążę, a on też ma póki co dosyć związków, więc to układ idealny. – I tak dodała.
– Za dużo informacji.
– Sama chciałaś wiedzieć. – Celina wzruszyła ramionami. 
– Ale bez detali.
– Ty go nie chciałaś, więc…
– Ok! – przerwała jej. – Już wiem to co chciałam, dziękuję za szczerość – dodała. 
– Wracajmy zatem – postanowiła Bohlmann.
– Skoro już tu jesteś to pomóż mi to zabrać – stwierdziła brunetka wskazując na półmisek z sałatką. 
– Przecież mogłem to przynieść – powiedział Piszczek widząc, jak dziewczyny wnoszą jedzenie.
– Uwierz mi, nie mógłbyś – odpowiedziała Klara, kiedy już usiadła obok piłkarza. 
– To jakie plany na sylwestra? – zagaiła Agata Błaszczykowska, kiedy Sven chwycił za pierwszą butelkę alkoholu. Zapowiadała się długa noc.
***
– Mamy wam coś do oznajmienia – powiedział w którymś momencie Łukasz, kiedy wieczór rozkręcił się na dobre.
– Pobieracie się – powiedziała Agata.
– Rozwiodłem się ledwo jakiś tydzień temu – wtrącił blondyn, ale został zignorowany.
– Jesteś w ciąży. – Celina też dodała swoje trzy grosze.
– Tak naprawdę to mieliście romans już od dawna. – Sven też podłączył się do teorii spiskowych i teraz wszystkie oczy spoczęły na Błaszczykowskim, który jako jedyny jeszcze nie podzielił się swoim pomysłem. 
– Eee… – zaczął, a jego umysł pracował na najwyższych obrotach. – Przechodzisz do Realu? – zapytał niepewnie, gdy nic innego nie przyszło mu do głowy.
– Niestety nikt z was nie zgadł – oznajmiła Klara.
– To bliźniaczki! – próbowała dalej Celina.
– Postanowiliśmy, że w końcu zamieszkamy razem – obwieścił w końcu Piszczek, a po pomieszczeniu rozległy się pomruki niezadowolenia i rozczarowania.
– Liczyłam na coś bardziej szokującego – stwierdziła Agata.
– Dziękujemy? – Klara bardziej zapytała niż stwierdziła, bo reakcja jej przyjaciół, nie do końca zabrzmiała jak komplement. 
Im więcej alkoholu się przelało, tym atmosfera stawała się bardziej rozluźniona. Chyba każdy z nich potrzebował spędzenia trochę czasu w towarzystwie przyjaciół oraz zapomnieniu o codziennych problemach oraz rutynie. Postanowili po prostu przedłużyć ten świąteczny nastrój o kilka dodatkowych godzin.

Dortmund, 6 stycznia 2015
Wydawało jej się, że miała o wiele mniej rzeczy, kiedy się tu przeprowadzała. Jednak kiedy teraz ponownie się spakowała, bagaży było co najmniej dwa razy więcej. Chyba po prostu zdążyła już zaaklimatyzować się w tym mieszkaniu. Zrobiło jej się nawet odrobinę smutno, bo pomimo iż spędziła tu cztery miesiące, zdarzyło się tu więcej niż przez jej cały pobyt w Polsce. Szybko jednak przegoniła gorzkie myśli, bo przeprowadzała się do mężczyzny, z którym od samego początku planowała spędzić życie. Los trochę im pomieszał, ale ostatecznie i tak wrócili na tę samą drogę.
Tego samego dnia wieczorem ekipa zajmująca się przeprowadzkami, przewiozła rzeczy Klary do domu Piszczka. 
– To wszystko – rzekła kobieta, kiedy już ostatni karton znalazł się w korytarzu. 
– Jesteś pewna? – zapytał, a na jego twarz wkradł się tajemniczy uśmiech.
– Tak? – stwierdziła niepewnie, bo postawa ukochanego trochę ją wybiła w rytmu.
– Jest jeszcze jedna rzecz – oznajmił.
– Jaka? – zdziwiła się. – I gdzie jest w ogóle Sara? – Rybarczyk przez te całe zamieszanie zapomniała o córce Łukasza. Dopiero teraz przypomniała sobie, że nie widziała dziewczynki praktycznie cały dzień.
– Sara jest bardzo zajęta od samego rana, ale myślę, że nadszedł już czas, aby pokazać ci brakujący element. – Puścił do niej oczko, chwycił za dłoń i pociągnął w stronę schodów, bo jak się okazało zmierzali do pokoiku małej Piszczek.
– Powinnam się bać? – zapytała, choć i tak już zdążyła się zestresować. Co też ten Piszczek wymyślił?
Łukasz już nic nie powiedział, tylko zaprowadził brunetkę do miejsca docelowego. 
– Sara, chyba pora przedstawić Klarze naszego nowego przyjaciela. – Wszedł pierwszy i uśmiechnął się do dziewczynki. Dopiero zza jego pleców wyjrzała Rybarczyk na początku nie wiedząc, czego powinna się spodziewać.
W pierwszej fazie zrobiła wielkie oczy, potem westchnęła z zachwytu, a na koniec podbiegła do dziewczynki z ogromnym uśmiechem na twarzy.
– To jest twój nowy piesek – oświadczyła blondynka.
Klara nie wiedziała nawet co ma powiedzieć. Zwyczajnie zaniemówiła. Podniosła małego szczeniaczka rasy rottweiler na wysokość swojej twarzy i przyglądała mu się z ekscytacją. 
– Kiedy to zaplanowaliście? – odezwała się w końcu.
– Cóż, początkowo miał być to prezent na święta. Ale byliśmy w Polsce, byłoby z tym trochę problemów, niepotrzebnie stresowalibyśmy go tylko podróżami, więc postanowiliśmy, że poznasz go, gdy się wprowadzisz – wyjaśnił mężczyzna i przysiadł się obok nich na łóżku Sary. 
– Och, dziękuję – jęknęła zachwycona po raz kolejny i pochyliła się nad Sarą, aby dać jej buziaka w policzek. Potem odwróciła się do siedzącego za jej plecami Łukasza i również obdarowała go soczystym buziakiem w usta.
– Pamiętałam jakiego pieska chciałaś, a tata powiedział, że to dobry pomysł. – Dziewczynka klasnęła w dłonie.
– Tylko ty znałaś tę tajemnicę. – Klara uśmiechnęła się do niej i zmierzwiła jej włosy dłonią.
– Ciągle nie miałaś czasu aby rozejrzeć się za psem, a widziałem jak było ci smutno, gdy musiałaś oddać Irisha, wtedy Sara przypomniała mi o waszych poszukiwaniach i tak jakoś wyszło – dodał jeszcze i objął jedną ręką dziewczynę w pasie, a drugą sięgnął do małej czarnej kulki, która już zdążyła się zadomowić na jej kolanach. 
– Jesteście niemożliwi – podsumowała totalnie zapominając, że na dole czeka na nią mnóstwo kartonów, które powinna rozpakować. 
– Będzie mu dobrze z nami. Mamy duży ogród, więc będzie mógł biegać ile zechce i ja też będę się z nim bawić. – Sara zdradziła swoją wizję.
– Jak go nazwiesz? – zainteresował się Piszczek.
– Jeszcze nie wiem, macie jakieś pomysły? – Spojrzała raz na Łukasza, a raz na jego córkę, a ci po chwili zaczęli rzucać mnóstwem psich imion, jakie im tylko przyszły do głowy.
Pies w ich domu tak bardzo zaburzył rytm życia, że Sara przesiedziała swoją porę spania, kartony nadal stały nietknięte, a Łukasz zapomniał, że jutro z samego rana na nowo rozpoczyna treningi przed drugą kolejką. 
Końcówka ubiegłego roku wprowadziła w życiu każdego z nich spory zamęt. Nie obyło się bez zwrotów akcji, łez czy gniewu. Cały ten chaos wreszcie się ustabilizował i pokazał, że warto czekać. Przeznaczenie zawsze wygra z intrygami, zawikłaniami czy innymi przeciwnościami losu. Może ich życie jeszcze nie było idealne, ale zmierzali tam. 

______________

Cóż... a zatem koniec.
Kurczę, aż mi się jakoś smutno zrobiło. 
Co prawda został jeszcze epilog, ale już teraz zdradzę wam, że będzie to retrospekcja (która moim zdaniem idealnie wypełni całość), więc losy Klary i Łukasza kończą się w tym miejscu. Specjalnie wybrałam taką scenę na zakończenie. Nie chciałam robić jakichś wielkich przeskoków (które i tak się pojawiły), niespodziewanych zwrotów akcji ze ślubem czy ciążą, bo nie w tym rzecz. Myślę, że taka przesłodzona scena z życia codziennego nadała się idealnie ;)
Kto wie, może kiedyś jak zatęsknię, to napiszę ich dalsze losy :D
Epilog będzie króciutki, zatem i czas jego publikacji będzie szybszy, czyli 13 listopada. 
A w czwartek (17 listopada) nowy na Hunting Season. 

Przepraszam, że ostatnio znowu narobiłam sobie u was zaległości, ale powoli to ogarnę ;)

Przypominam jeszcze, że nadal trwa głosowanie na kolejne opowiadania i jeżeli ktoś jeszcze nie głosował, a chciałby, to zapraszam >TU<


Tyle ode mnie na dziś, do zobaczenia na epilogu w niedzielę ;*

10 komentarzy:

  1. Szkoda, że to koniec. Na prawdę, mi również jest smutno. Lubiłam tę historię, i chyba za bardzo ją polubiłam, bo łezka zakręciła mi się w oku. Ale cieszę się, że są i będą szczęśliwi. Oboje na to zasługiwali.
    Kochana, ta historia była wybitna. Piszczek to jeden z moich ulubionych piłkarzy i bardzo lubię czytać opowiadania podobne do tego.
    Życzę Ci weny, na kolejne i mam nadzieję, że powstaną kolejne tak genialne dzieła.
    Czekam na epilog z niecierpliwością.
    Ściskam najmocniej jak potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju, moje serce się smuci faktem, że losy Klary i Łukasza nie będą już tu kontynuowane. naprawdę! będzie mi ich brakować.
    na szczęście wszystko się dobrze kończy, i Klara, i Łukasz są szczęśliwi. Sven... chyba się trochę zagubił, ale skoro pasuje mu coś takiego... eh.
    czekam na epilog!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, też mi się tak bardzo smutno zrobiło, że to już koniec :( nie pogardziłabym ich dalszymi losami :) super, że są razem, że im się układa :) co do Svena, ehh. Szkoda, że zawarł taki układ z Celina. Rozumiem, że jest zagubiony i ma dość związków, ale trochę mi się go szkoda zrobiło. No najważniejsze, że mu ta sytuacja przystoi. Czekam na epilog ;* pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutno! W sensie rozdział pozytywny, fajny, najlepszy, ale jakoś trudno będzie się pogodzić, że to już koniec. Od samego początku wierzyłam, że będą razem mimo wielu przeciwności. Fajna z nich rodzinka i wielkie brawa dla Ciebie, że nie wymyśliłaś ciąży albo szybkiego ślubu, bo ja takie zakończenia też uwielbiam. Zapraszam do mnie i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Duwiiduwiduwiduwiii... Łiii.
    Nie umiem napisać żadnego normalnego komentarze. Normalnie takie... Waaaa xD
    Stało się. Jednak szczęśliwe zakończenie. Niech Wam będzie, ten jeden ram wybaczę, ale tylko ten jeden raz.
    Bardzo fajne napisane. Masz u mnie plisa, że ten rozdział nie był epilogiem (to mi się pomerdało), w którym Sara studiuje w Ameryce, Piszczek gra w Realu a Klara jest w cionszy. Ta. Za to masz plusa, że tak NIE JEST.
    Przynajmniej tyle, nie?
    Idź bo jak czytam opisy Łukasza wspominającego noc z Rybarczyk to mi się wyobraźnia włącza, więc wyjdę stąd nim się bardziej zgorszę XD
    Szkoda, że już kończysz. Wkręciłam się.
    Tym razem nie życzę Ci weny - ba, zabrałabym Ci ją, żebyś ten epilog pisała jak najdłużej i tym samym żebyś jak najdłużej jeszcze "żyła" i była tu z nami.

    nic nie warty ps.: z drugim blogiem też jestem na bieżąco, jam ukryty ninjaa...
    ~ pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie napisałaś koniec tego opowiadania. Nie przyśpieszałaś akcji tylko po prostu pokazałaś życie codzienne ��
    Bardzo polubiłam, wręcz pokochałam to opowiadanie i będzie mi ciężko się z nim żegnać. Na szczęście masz jeszcze drugie opowiadania, a możliwe, że za niedługo będzie i trzecie ��
    Łuki i Sara zrobili świetną niespodziankę Klarze��
    Razem tworzą świetne trio.
    A więc pozdrawiam i czekam na epilog.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co tu dużo pisać - idealnie wyważony rozdział. Czekam na epilog.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, ciężko będzie mi się rozstać z tym opowiadaniem. Naprawdę. Ale cieszę się, że kończy się to w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam jeszcze rano, ale dopiero teraz mam czas na skomentowanie!
    Oni naprawdę są świetną parą i tak powinno być od samego początku.. Bez całego epizodu z Ewą.
    Mi również ciężko będzie rozstać się z tym opowiadaniem!
    Czekam na epilog :)

    OdpowiedzUsuń
  10. DZIĘKUJĘ ♥ ♥ ♥
    to była wspaniała historia. Niesamowita. Czasami czytałam każdy rozdział zaraz po opublikowaniu, czasami z tygodniowym opóźnieniem, czasami komentowałam, czasami nie miałam na to zwyczajnie czasu, ale przeczytałam każdy rozdział i bardzo się z tego powodu cieszę.
    Wspaniały pomysł, cudowne wykonanie, pozostaje mi tylko pogratulować i podziękować za czas, poświęcenie i wytrwałość.
    ps końcówka bardzo mądra, po prostu idealna na morał ♥
    do zobaczenia
    besos :*

    OdpowiedzUsuń