13 lis 2016

Epilog

Zabrze, 20 lipca 2003
Skwar lał się z nieba, nawet jeden listek nie drgnął, ale wyjątkowy upał nie przeszkodził Klarze i Łukaszowi w wyruszeniu na wycieczkę krajoznawczą, którą planowali od dawna.
To były ich pierwsze wspólne wakacje i dziewczyna odkryła, że dwumiesięczną przerwę można spędzić odrobinę inaczej i ciekawiej niż wyjechać nad morze lub w góry na dwa tygodnie z rodzicami i przez resztę czasu czytać książki. Odkąd miała chłopaka, wszystko nabrało więcej sensu. Zaczęła być bardziej otwarta na ludzi, stała się odrobinę pewniejsza siebie i dawała porywać się spontanicznym pomysłom Łukasza. 
Kiedy we wrześniu poznał Klarę, wiedział, że jego życie się zmieni. Nigdy nie był zbyt otwarty na dziewczyny i nie potrafił bajerować ich tak, jak robili to jego koledzy, ale z tą długowłosą brunetką wszystko okazało się prostsze. Przywiązywał się do niej z dnia na dzień coraz bardziej i wiedział, że z tej drogi nie ma już odwrotu. 
– Jesteś pewny, że się nie zgubiliśmy? – zapytała w pewnym momencie, kiedy od czterdziestu minut przemierzali las na obrzeżach miasta, a drzewa stawały się coraz gęstsze.
– Zaufaj mi – poprosił i dalej ciągnął ją za rękę idąc przodem oraz odganiając wszelkie pajęczyny. Wiedział jak Klara boi się pająków i był wdzięczy, że w ogóle zgodziła się na tę wyprawę. 
– Łukasz, tu jest coraz więcej krzaków, nie wiem jakim cudem miałaby się tu znaleźć nagle polana – wyraziła swoje obawy. Blondyn od jakiegoś czasu opowiadał jej o pięknej łące, na którą natknął się pewnego razu spacerując po lesie. 
– Wiem, że się denerwujesz, ale to już niedaleko – obiecał ponownie i nie zatrzymał się nawet na moment. 
– Bardziej mnie martwi teraz jak wrócimy, przecież wszystko dookoła wygląda tak samo… – Rybarczyk dalej narzekała.
– Klara, to że ty potrafisz zgubić się na prostej drodze, nie oznacza, że już po nas. Wrócimy tak jak przyszliśmy – wytłumaczył jej, choć widział, że jego ukochana z sekundy na sekundę traci cierpliwość. 
– To mi się naprawdę przestaje podobać – jęknęła po kolejnych dziesięciu minutach marszu, ale wtedy Piszczek przepuścił ją  i lekko pchnął do przodu.
– Nie marudź. To tutaj – zadeklarował, kiedy wreszcie wyszli z gęstwiny, a przed nimi rozciągała się nieduża, ale malownicza polana. 
Klara chciała jakoś to skomentować, ale zabrakło jej słów. Gęsta, zielona trawa wydawała się być mięciutka niczym puchaty dywan. Gdzieniegdzie przebijały kolorowe polne kwiaty, wszędzie latało mnóstwo motyli, a w powietrzu unosiły się pojedyncze puszki, które musiały zostać porwane przez wiatr z dmuchawców. Całej tej bajkowej otoczce towarzyszył dodatkowo śpiew ptaków. 
– Tu jest pięknie – wyszeptała jedynie.
– Mówiłem. – Chłopak uśmiechnął się tryumfalnie i pociągnął swoją dziewczynę wgłąb łąki.  
Rozłożyli niewielki koc i położyli się na nim na plecach wpatrując się w leniwie przesuwające się po niebie obłoki. Spędzili tak kilka godzin rozmawiając o wszystkim i o niczym.
– Zawsze wiedziałem, że pokaże to miejsce tylko komuś wyjątkowemu. – Odwrócił się nagle na brzuch i spojrzał na brunetkę, która w tym momencie miała przymknięte oczy. Na te słowa jednak szybko je otworzyła.
– To wiele dla mnie znaczy. Dziękuję – powiedziała ledwie słyszalnie. 
Łukasz najpierw przygryzł wargę i przeciągnął dłonią po włosach dziewczyny, które były rozłożone na kocu niczym pawi ogon. Od początku wiedział po co tu przyszli, ale ciągle zbierał się na odwagę aby to zrobić. Przełknął jednak ślinę i pozwoliła aby te słowa w końcu poszły w eter. 
– Kocham cię Klara.
Brunetka zaskoczona uniosła się na łokciach i popatrzyła na chłopaka. Co prawda często mówili do siebie czule, każdy wiedział, że są parą, ale przez te wszystkie miesiące żadne z nich nie odważyło się, aby wypowiedzieć te magiczne dwa słowa. Do teraz.
– Ja ciebie też, Łukasz. – Uśmiechnęła się promiennie, bo poczuła jakby nagle kamień spadł jej z serca. Dawno to wiedziała, ale bała się, że jeżeli zrobi ten krok, to zostanie odrzucona. Dla niej to nie były tylko słowa. Wiedziała, że Piszczek też nie bez powodu czekał tyle czasu.
Odpowiedział na jej uśmiech, a potem pochylił się nad nią i delikatnie musnął jej usta. 
Ta magiczna chwila z pewnością pasowała do tego magicznego miejsca. Te słowa były jak zaklęcie, które miały ich już związać na zawsze. Nie ważne co miało spotkać ich po drodze, ważne było, że i tak mieli skończyć razem. 

____________

Więc już oficjalnie to koniec.
Miałam w głowie już jakąś pożegnalną mowę, która byłaby dłuższa od tego epilogu, ale stwierdziłam, że takowej nie będzie.
Nie chcę tego robić, bo odnoszę wrażenie, że zrobiłoby się jakoś nostalgicznie, czy smutno, a po co?
Nie żegnamy się przecież ;)

Liczę, że taki epilog wam przypadł do gustu i fajnie dopełnił wydarzenia "teraźniejsze". 

Chciałabym wam podziękować przede wszystkim za komentarze. Były strasznie motywujące.
Z racji tego, chciałabym poznać wasze zdanie odnośnie całej tej historii, a nie tylko poszczególnych rozdziałów, a myślę, że epilog to najlepszy do tego moment.
Liczę też, że jeżeli czytały to jakieś anonimy, które pozostawały w ukryciu, teraz właśnie się przełamią i napiszą słowo, może dwa. Będzie mi bardzo miło ;)

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie z waszej strony.
Do zobaczenia ;)

18 komentarzy:

  1. Jestem!
    Jaki koniec? Ja nie chcę! :(
    Może i nie zawsze komentowałam, ale czytałam.
    I dziękuje Ci bardzo za tego bloga!
    Jeśli coś stworzysz nowego-daj znać. :)
    Buziaczki. ;* ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo mile zaskoczona, że epilog nie okazał się ich ślubem i weselem, na którym Klara zdradza mu, że jest w drugim miesiącu ciąży XD dziękuje, że nie zdecydowałaś się pisać mowy pożegnalnej tego opowiadania bo licze, że jeszcze kiedyś przeczytać jego kontynuację. Tego, że mi się podobało i to jedno z moich ulubionych opowiadań chyba nie muszę Ci mówić :D wszystko było tak dobrze przemyślane :) plus dla Ciebie za to, że przez pierwsze rozdziały odpowiadałaś na komentarze :D później rozumiem brak czasu, ale taki mały plusik właśnie za taką drobnostke :) podobał mi się w tym opowiadaniu Piszczek, podobała mi się w tym opowiadaniu Klara, Celina i Bender <3 no uwielbiam to te opowiadanie i na pewno jeszcze do niego powróce ;* buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tutaj praktycznie od początku i aż łezka kręci mi się w oku, że to już koniec...
    Co nie zmienia faktu, że cieszę się, że sztucznie nie przedłużałaś tej historii, tylko zakończyła się, tak jak powinna :) Za to jestem Ci bardzo wdzięczna, ponieważ wiem, że nie tylko ja, ale i inne czytelniczki na pewno będą długo wspominać to opowiadanie :)
    Wiadomo, że od początku bardzo kibicowałam Klarze i cieszę się, że to wszystko się tak potoczyło. Nie podobała mi się tylko postać Ewy, ale wiadomo, trochę dramaturgii musiało być :)
    Historia piękna, pięknie napisana. Każdego tygodnia z niecierpliwością czekałam na kolejny rozdział :)

    Mam nadzieję Kochana, że nadal będziesz kontynuowała karierę na blogosferze :D I, że niedługo rozpocznie się kolejne "romansowe" opowiadanie :D

    Życzę Ci, żeby wena Cię nie opuszczała i cały czas podsuwała kolejne świetne pomysły :D
    Pozdrawiam Cię serdecznie i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale wiadomo, że nie mogłam odpuścić sobie genialne opowiadanie z Piszczkiem *.* Wszystkie opisy były perfekcyjne, dobór bohaterów również, a pomysł na fabułę bardzo dobrze przemyślany. Możesz być dumna z tego opowiadania! Wszystko ma swój czas, ale trzeba się cieszyć, że nie kończysz na jednej historii. Czekam na Twoje inne projekty i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. JEJKU! wzruszyłam się. w dodatku playlista uraczyła mnie piosenką, która idealnie się wpasowała w to (wg mnie oczywiście xd screamout & zamjo - bis zum schluss)
    ja naprawdę nie wiem, co mogę powiedzieć. historia Klary i Łukasza miała dosłownie wszystko - wzloty i upadki, śmierć też, tyle nieszczęścia... a na samym końcu to, na co oboje zasługiwali już od samego początku - na siebie samych i wspólne szczęście
    dziękuję za to, że mogłam przeżywać ich losy razem z Tobą!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, no co ja mogę tutaj napisać? No po prostu bardzo, ale to bardzo mi się tutaj podobało. <3 Mam wrażenie, że wszystko było tutaj idealnie wyważone, pisane ze szczegółowym planem. Epilog jest według mnie idealnym dopełnieniem całej historii. Działo się tu wiele, ale koniec końców skończyło się dobrze. :D Niezwykle się cieszę, że Klara i Łukasz się zeszli, bo zasługiwali na to, co najlepsze.
    Pozostaje mi teraz jedynie podziękować za tę historię i czekać na Twoje kolejne dzieła.
    Weny życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe opowiadanie było idealne! Bohaterowie byli świetni, wszystko dobrze przemyślane i dobrze napisane od samego początku do końca. A skończyło się tak jak chciałam, Łukasz i Klara zeszli się :D Wiwat!
    Życzę weny na kolejne projekty! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiałam się co będzie w Epilogu, ale takiego cudownego końca się nie spodziewałam. Wiem, że nie zawsze komentowałam, ale czasem nie miałam na to czasu. Fajnie się czytało teksty Celinki i wydarzenia opisane z ich młodości. Całe opowiadanie jest świetne, więc co mogę jeszcze dodać? Dziękuje! Serio, dzięki za wszystkie rozdziały, bo były naprawdę interesujące i lecę czytać Twoje inne opowiadania ❤
    Buziaki ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Skończyła się historia do której, zabawnie muszę stwierdzić, przywiązałam się. Wszystko wydawało się prawdziwe, czyli postarałaś się w wykreowaniu postaci i ich rzeczywistości. Na pewno będę tęsknić za Łukaszem, Klarą i Celiną, ale zawsze musi przyjść koniec...
    Życzę powodzenia w pisaniu kolejnych historii, a przy okazji dużo weny i czasu, ba, czytelników też. A co! Powodzenia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze smutkiem muszę to przeżyć, że skończyła się historia, którą czytałam z zapartym tchem a na czwartek w czekałam zniecierpliwiona nie tylko ze względu na zbliżający się weekend <3
    Smutno mi, aczkolwiek muszę to przeżyć i cieszyć się że jeszcze jest drugi a niedługo kolejny blog w twoim wykonaniu. Na pewno będą wspaniałe :)
    Co do bloga - jest to jeden z moich ulubionych. Zapewne w chwilach wolnych będę go czytać od nowa i tak w kółko :D
    Dziękuję Ci bardzo za tą historię, dzięki której śmiałam się i naprzemiennie złościłam. :D
    No cóż... Do miłego zobaczenia na the hunting season <3
    Pozdrawiam i przepraszam za tak późne przeczytanie i skomentowanie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam, śledziłam i wrócę jeszcze się rozpisać ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemnie czytało mi się to opowiadanie, było takie plastyczne, przemyślane od początku do końca i nie spodziewałam się od początku happy endu. Nic nie było tutaj wymuszone, nachalne, a przede wszystkim wszystko było na poziomie. Klara jako kryształowa postać, która nie weszła Piszczkowi z butami w małżeństwo, to Ewa go straciła, a Łukasz wybrał powrót do swojej miłości po latach. Dziękuję ci za to opowiadanie :)

      Usuń
  12. Jestem pewna, że dobrze wiesz, że byłam! czasami brakło mi czasu na komenatrze jednak chyba pod każdym rozdziałem coś zostawiłam
    jestem oczarowana ta historią, mocno się z nią utożsamiałam, mówiłam ci to już, dzisiaj wróciłam po próbnej maturce z polskiego i od razu usiadłam do epilogu, troche się zbierałam aby go przeczytać bo nie chciałam końca, naprawdę to była świetna historia!
    będę tęsknić za Klara i Łukaszem ;<
    na szczęście mamy twoje drugie dzieło, dużooo weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam za tak długą nieobecność :*
    Nadrobiłam i powiem ci otwarcie,że bardzo się cieszę z takiego zakończenia bo uwielbiam happy end'y :)
    Na pewno do tego bloga wróce z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. słodkie <3 nawet bardzo ♥
    jeszcze raz dziękuję za to opowiadanie i życzę weny i czasu na pisanie czegoś nowego

    OdpowiedzUsuń
  15. Hejka! Przez przypadek natrafiłam na Twoje opowiadanie i bardzo się z tego powodu cieszę. Ta historia była jedną z najlepszych jakie czytałam. Bardzo podobała mi się główna bohaterka. Od początku opowiadania zyskała moją sympatię. Łukasz nie od razu mnie przekonał. Najpierw pomyślałam sobie,że Klara powinna go olać i ruszyć na przód. Ewa nieustannie mnie irytowała i chociaż nie powinnam to cieszyłam się jej nieszczęściem. Co do kwestii poza fabułowych. Fajne było wprowadzenie retrospekcji. Pozwalały jeszcze lepiej zrozumieć dany wątek. Stylistycznie tekst wyglądał bardzo dobrze. Rozbudowane opisy umożliwiały jeszcze bardziej wgłębić się w akcję. Pomysł na tę historię był równie wspaniały jak całe opowiadanie. Pozdrawiam! ☺

    OdpowiedzUsuń
  16. Na bloga trafiłam już po zakończeniu pisania i chociaż wiedziałam ile rozdziałów na mnie czeka to i tak było mi smutno, że to już koniec. Bardzo dobrze mi się czytało. Stworzyłaś naprawdę ciekawą, wciągającą fabułę, ponadto opisałaś ją w taki sposób, że dało się ją ‘oglądać’ – w mojej głowie tworzyły się obrazy scen. Piszczek, chociaż wmieszany w tym fanfiku w romans wciąż pozostaje tym samym Łukaszem, nie dodajesz mu nowych cech, nie zmieniasz charakteru – gratuluję, bo znajdywałam już tyle jego wcieleń, a przecież nie po to szukam z nim ff, by czytać o kimś innym. Polubiłam też Klarę, miałaś na nią pomysł i konsekwentnie prowadziłaś ją jako postać, nadając jej ludzkie cechy, obdarzając emocjami, a nie sztywnymi przypisanymi zdaniami. Reszta postaci też na plus, są bardziej lub mniej w cieniu, ale pozostają indywidualnościami, a nie tylko tłem. Nie byłabym sobą jakbym nie doceniła scen z Piszczykowskim, wspólna pijacka rozmowa podbiła moje serce, taka przyjaźń i wsparcie to skarb xD Wracając jednak do głównej pary. Wciągnęłam się w ich historię i mocno kibicowałam, dałaś mi do tego tyle powodów, że nie mogłam inaczej, nawet mimo tego, że Łuki wciąż miał żonę. Ich miłość była utrzymana w dobrym smaku i z wyczuciem granic, małymi krokami, z subtelną chemią, która na nowo rozpala ogień. Retrospekcje były świetnym pomysłem (uwielbiam taki sposób pisania, konfrontowanie za sobą podobnych zdarzeń lub dopełnianie ‘teraźniejszości’ przez ‘przeszłość’ zawsze sprawia, że opowiadanie jest lepsze, szczególnie, gdy jest to zrobione w tak dobry sposób), i fajnie, że wciąż mogłam poznać ich historię od innej strony. Dobrze, że skończyło się właśnie tak bo chyba miałabym pofanfikowego (neologizm xD) doła. Ta dwójka jest dla siebie stworzona.
    I jak już wspominałam w innym komentarzu masz styl pisania, który świetnie się czyta.
    Wiem, że tu tego nie ma, ale muszę napisać jeszcze o bonusie :D Świetny pomysł, na dodatkowy rozdział z ich życia. Po końcówce mogła przyjść myśl, że jest słodko, ale przecież to musiało jakoś dalej funkcjonować i udowodniłaś, że dało radę. Nowy związek, szczególnie w przypadku sławnego rozwodnika, wzbudza różne emocje i opinie, a tobie udało się je przedstawić. Nie ma sielanki, to w końcu brutalne realia życia, ale ta dwójka potrafi im stawić czoła. Sympatyczna Klara ze swoją buntowniczością i pazurem oraz opanowany Łukasz, który potrafi pokojowo rozwiązywać sprawy, ale i ‘karać’ w odpowiedni sposób – połączenie idealne. Fajnie, naprawdę fajnie :)

    OdpowiedzUsuń